Mikołajki szkolno‑firmowe

0
125
mikolajki
REKLAMA

Od przedszkola do plastyka
Dla przedszkolaków świat bez mikołaja byłby niekompletny.
– Co roku odbywa się spotkanie ze Świętym Mikołajem, który podczas wizyty w przedszkolu odwiedza po kolei sale wszystkich grup. Rozmawia z dziećmi i rozdaje prezenty, zarówno indywidualne, jak i grupowe – czyli zabawki lub gry, które pozostaną w przedszkolu i będą służyć wszystkim – mówi Anna Stachura, dyrektor Przedszkola Publicznego nr 19 w Tarnowie. – Dzieci rozmawiają z Mikołajem, wręczają mu wykonane przez siebie rysunki i pamiątki, śpiewają piosenki, recytują wiersze. Na koniec robimy pamiątkowe zdjęcia i wpis do kroniki przedszkola. To naprawdę wyjątkowy dzień – nie zawsze przypada dokładnie 6 grudnia, bo zależy to od mikołaja, który – jak wiadomo – jest w tych dniach bardzo zapracowany, ale staramy się zawsze zorganizować spotkanie jak najbliżej tej daty.
Do szkół mikołaj in persona przychodzi rzadziej, choć tradycja mikołajowych prezentów trwa.
– W klasach I‑III wyglądało to tak, że rodzice składali się na prezenty i kupowali wszystkim dzieciom podobne zestawy – np. chłopcom samochody, dziewczynkom lalki albo książki, pod kątem zainteresowań obu grup, plus słodycze – wyjaśnia mama dziesięcioletniej Ewy.‑ Od czwartej klasy jest już losowanie i uczniowie organizują sobie prezenty nawzajem, oczywiście z określeniem górnej granicy kosztu prezentu.
Górna granica zwykle nie przekracza 30 zł, choć zdarza się, że kwota rośnie nieco w starszych klasach.
Absolwenci tarnowskiego Liceum Plastycznego (potem Zespołu Szkół Plastycznych) w Tarnowie wspominają szkolne mikołajki jako czas szczególnego ożywienia szkolnego życia towarzyskiego i zwariowanych pomysłów. Tradycją tej szkoły było bowiem – podobno od zawsze – że prezenty mają być pomysłowe, z żartem lub aluzją, i najlepiej własnoręcznie wykonane.
– Tradycja jest podtrzymywana, choć w czasach powszechnej komercjalizacji i reklamy zdarza się, że niektórzy kupują prezenty po prostu w sklepie – mówi Anna Śliwińska‑Kukla, ucząca w ZSP. – Najwyżej cenione są jednak prezenty „autorskie”, zrobione samodzielnie i z założeniem, że powinny zawierać łagodny żart lub docinek skierowany do konkretnej osoby. To dobra zabawa, bo młodzieży uczącej się u nas nie brak kreatywności i polotu. Pierwszym etapem tej zabawy jest losowanie, po którym wiadomo już, „pod kogo” trzeba wymyślić prezent. Już poza losowaniem, często grupowo, powstają prezenty mikołajowe dla nauczycieli. To z reguły są juz prace uczniów, często nawiązujące do klasyki i historii sztuki. Ja np. dostałam kiedyś kopię „Krzyku” Muncha, gdzie w kontur kobiety krzyczącej wpisano moją twarz i postać. Trzymałam pędzel i, oczywiście, krzyczałam…
Nauczyciele także obdarowują się czasem, choć nie jest to już tak powszechne i zależy bardziej od indywidualnych relacji.

REKLAMA

Mikołajki z listami
Na uczelniach mikołajkowa tradycja ma wymiar raczej prywatny, niż oficjalny i zorganizowany choć zdarzają się próby odnowienia kontaktu z brodatym świętym.
– U nas już drugi rok z rzędu przed 6 grudnia dużą salę wykładową odwiedza mikołaj w towarzystwie pomocników – powiedzmy, elfów, które zbierają pisane na gorąco listy do mikołaja. To taki mikołajowy happening – opowiada Ola, tarnowianka studiująca w Łodzi..‑ Życzenia nie muszą być realne – np. mój chłopak życzył sobie wakacji na Kajmanach dla dwojga, a koleżanka – rycerza na białym koniu, który mógłby ją ratować przed czymś co dnia. Co ciekawsze listy odczytuje się potem publicznie i jest sporo śmiechu, a autorzy najzabawniejszych dostają drobne prezenty – takie „nagrody pocieszenia”. Zawsze jest, oczywiście, sporo życzeń dotyczących zdania egzaminów albo żeby ten czy inny wykładowca „odpuścił” jakąś część materiału. Pamiętam też zabawny list, w którym ktoś prosił o smaczny i ciepły obiad tego dnia zamiast tego, który zwykle dostaje w stołówce!
Listy do mikołaja pisali też podopieczni Pogotowia Opiekuńczego w Tarnowie.
– A także rysowali, bo była to tematyka zajęć plastycznych – mówi Krzysztof Kulig, koordynator pogotowia. – Część z tych listów trafi do ogólnodostępnej miejskiej skrzynki na życzenia mikołajowe, inne przekazujemy naszym sponsorom i darczyńcom, dzięki których pomocy mamy nadzieję spełnić jak najwięcej życzeń. A niektóre listy zabieramy ze sobą na imprezę z Moto Mikołajami, w której nasi podopieczni będą uczestniczyć 8 grudnia.

 

Nowe świeckie tradycje
Czy „mikołajki” urządza się w firmach lub urzędach? Raczej nie, choć nie brak firm specjalizujących się w tego typu usługach. Mikołaja „zaprosić” można dziś nie tylko do domu, przedszkola czy placówki kulturalnej, ale i do biura, pubu lub restauracji, do przedsiębiorstwa. Możliwe są usługi dodatkowe. W większych miastach reklamują się m.in. mikołaje grający na gitarze, śpiewający operowym tenorem i mówiący po angielsku. Można też zamówić „osoby towarzyszące”: elfy, aniołki albo grupę „małych diabełków”, wręczających rózgi i kłujących niegrzecznych widłami…
Ceny za usługi firmowych mikołajów bywają jednak słone (średnio 180 ‑380 zł za ok. pół godziny, nie licząc zakupu prezentów) i od 100 zł w górę za każdą dodatkową godzinę. Mikołaj z instrumentem muzycznym pobiera 30‑40 proc. więcej, mikołaj anglojęzyczny dolicza do stawki 50 procent. Nic dziwnego, że firmowe „mikołajki” – jeśli w ogóle się je urządza – wyglądają znacznie skromniej. Firmowe gadżety – typu długopisy albo kalendarzyki, czasem krówki w firmowych papierkach – to w zasadzie najlepsze, na co mogą liczyć 6 grudnia pracujący dorośli.
Są już w Tarnowie i „nowe świeckie tradycje” związane z mikołajkami. Uczniowie I LO zainicjowali akcję, w której zamiast klasowych „mikołajków” organizują zbiórkę pieniędzy dla Filipińczyków z terenów zniszczonych przez tajfun. Dzieci z Przedszkola nr 26 przygotowały natomiast prezenty mikołajowe dla małych pacjentów Kliniki Transplantacji Szpiku Wrocławskiej Akademii Medycznej.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o