Miłość w czasach zarazy

0
176
Ania i Wojtek w czasie pobytu w Rzymie | fot. z prywatnych zbiorów

To była wyśniona podróż, miało być romantycznie, a zaręczynowy pierścionek założony na serdeczny palec w Rzymie, w ruinach Koloseum. W szafie od kilku miesięcy wisi biała jak śnieg suknia, tydzień po wielkanocnych świętach miał być ślub i przyjęcie dla najbliższych. Ania i Wojtek pochodzą z Brzeska, zaraz po maturze wyjechali do pracy do Holandii, mają po 24 lata. Kochają podróże i książki. Po blisko pięciu latach zdecydowali się na małżeństwo. Szalejący po Europie koronawirus nie dość, że zniweczył ich plany, to jeszcze pozbawił pieniędzy i zmusił do rozłąki z rodziną i przyjaciółmi.

REKLAMA

– Oświadczyłem się Ani już rok temu, pierścionka nie kupiłem, bo nie było mnie stać. Zatrudniała nas agencja pośrednictwa pracy, sporą część zarobionych pieniędzy wydawaliśmy na czynsz, ubezpieczenie musieliśmy opłacać sami, zapłacić za dojazdy do pracy. Zostawało na życie, czasem pozwalaliśmy sobie na jakieś małe szaleństwo – wyjście do dyskoteki, czy kupno butów. Ania obcinała mi włosy, ja nauczyłem się, jak położyć jej farbę, fryzjer w Holandii za taką usługę każe sobie płacić ponad 100 euro. Dopiero kilka miesięcy temu stanęliśmy jako tako na nogi. Anka jako pierwsza zrezygnowała z pracy oferowanej przez agencję, doskonale zna angielski, więc było jej łatwiej. Pewnego dnia poszła na pocztę, w kolejce przed nią stał mężczyzna w średnim wieku, Holender, który pani w okienku mówił, że szuka kogoś do pracy. Ania natychmiast do niego podeszła i zapytała o szczegóły, okazało się, że jest to praca w drukarni, na pół etatu, zdecydowała się od razu – mówi Wojtek.

To tylko część tekstu. Cały artykuł przeczytasz w wydaniu papierowym TEMI
lub w e-wydaniu, które możesz kupić bezpośrednio pod tym artykułem.

3,50 PLN – Kup Teraz Podana cena jest ceną brutto i zawiera podatek VAT 8%.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o