Nękani w pracy, nękani w domu…

0
58
Do tarnowskiej prokuratury co roku trafiają sprawy dotyczące mobbingu i stalkingu, czyli uporczywego prześladowania

Mobbing oznacza uporczywe i długotrwałe nękanie, gnębienie, zastraszanie, krytykowanie, kwestionowanie wszelkich decyzji, szykanowanie i poniżanie ludzi w pracy, wrogie, nieetyczne i systematycznie powtarzające się zachowanie skierowane wobec jednej lub kilku osób. Ataki mają na celu ośmieszenie, zniszczenie reputacji, utrudnianie i przeszkadzanie w wykonywaniu obowiązków. Ostatecznym celem jest pozbycie się ofiary z pracy lub stanowiska. Coraz częściej zjawisko to łączy się ze stalkingiem, czyli wzbudzaniem poczucia zagrożenia i naruszania czyjejś prywatności.– Pojęcie mobbingu zostało wprowadzone do Kodeksu Pracy w 2004 roku, za tego typu zachowanie odpowiada pracodawca lub współpracownik, choćby kolega zza biurka. Jednak czasami mobbing przyjmuje formy nękania również w życiu prywatnym i wtedy mamy do czynienia ze stalkingiem – przestępstwem wprowadzonym w 2011 roku do Kodeksu Karnego, za które grozi do trzech lat pozbawienia wolności, a jeżeli jego następstwem jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie – nawet do lat dziesięciu – wyjaśnia Mieczysław Sienicki, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.

REKLAMA

Zaczęło się od internetowej gry…
Nie ma roku, by do prokuratury w Tarnowie lub innej pobliskiej jednostki nie trafiały sprawy dotyczące uporczywego nękania. Najnowsza, jaką aktualnie zajmują się prokuratorzy w Bochni, zaczęła się bardzo niewinnie od zwykłej gry komputerowej. Zebrana przypadkiem grupka dwudziestolatków z różnych rejonów Polski nie znała się, rówieśnicy nawiązali kontakt za pośrednictwem Internetu, by wspólnie grać. Było spokojnie aż do czasu, gdy jeden z graczy zrezygnował z zabawy.
– Pozostali zaczęli go nękać mailami i sms‑ami, a na koszt pokrzywdzonego zamawiali rozmaite towary, choćby sporą dostawę pizzy. Pod dom rodziny dwudziestolatka przyjeżdżała karetka pogotowia ratunkowego, straż pożarna, pogotowie gazowe, ponieważ sprawcy wielokrotnie powiadamiali telefonicznie odpowiednie służby o rzekomym pożarze, zakłócaniu ciszy nocnej czy przemocy w rodzinie. Rozpowszechniali nieprawdziwe informacje o przestępstwach popełnianych przez pokrzywdzonego: molestowaniu dzieci i handlu narkotykami. Nękanie przybrało poważną formę i w pewnym momencie stało się bardzo uciążliwe dla całej rodziny, która czuła się osaczona i niemal terroryzowana – relacjonuje tarnowski prokurator.
Pokrzywdzeni zawiadomili policję, ale śledczy mieli problem z namierzeniem sprawców, bo młodzi ludzie używali pseudonimów. Zidentyfikowano ich po adresach IP komputerów. Sprawcy – dwaj młodzi mężczyźni i kobieta – zostali zatrzymani i usłyszeli zarzuty uporczywego nękania bocheńskiej rodziny.
– To były tylko żarty, zwykły psikus – tłumaczyli.


Jak się pozbyć pracownika?
Kilka lat temu po wyborach samorządowych w jednym z urzędów w regionie tarnowskim zmieniła się lokalna władza. Nowy wójt zaczął nękać pracownika, do którego nie miał zaufania – kwestionował wszystko, co robił, krytykował, podważał kompetencje, groził zwolnieniem z pracy. Chciał, by jego ofiara ustąpiła z zajmowanego stanowiska. Poszkodowany popadł w depresję, a jego stan zdrowia na tyle się pogorszył, że musiał korzystać z porad psychiatry. Podczas jednej z rozmów z przełożonym nagrał wymianę zdań na dyktafon i zawiadomił prokuraturę. Samorządowiec, oskarżony jednocześnie o mobbing i stalking, stanął przed sądem.
– Do niecodziennych relacji służbowych doszło również w jednej z firm, w której przełożony średniego szczebla nękał pracownicę, domagając się czynności seksualnych. Przydzielał kobiecie więcej obowiązków, zlecał dodatkowe dyżury. Pracownica złożyła doniesienie na szefa do prokuratury, sprawcy przedstawiono zarzut, ale doszło do ugody i pokrzywdzona wycofała wniosek o ściganie – mówi Mieczysław Sienicki.
Nieco innymi pobudkami kierował się 32‑letni mieszkaniec Dębicy, który pracował w podtarnowskiej firmie i opracował plan mający doprowadzić do wyrzucenia z pracy znienawidzonego kolegi. Podszywał się pod niego i nękał głuchymi telefonami swoją szefową, a gdy to nie pomogło, wysyłał jej obraźliwe sms‑y. Groził kobiecie i jej rodzinie, na koniec żądając pieniędzy – od 300 tysięcy do nawet miliona złotych.
– Nie będzie kasy, zabiję cię – straszył.
41‑latka zawiadomiła policję. Przyłapany sprawca wyjaśniał, że podszywając się pod kolegę, chciał zepsuć mu opinię w pracy i doprowadzić do jego zwolnienia. W efekcie usłyszał trzy zarzuty: nękania, próby wymuszenia rozbójniczego i składania fałszywych zeznań.

Porzucona kochanka nie odpuszcza
Mieszkanka jednej z miejscowości pod Dąbrową Tarnowską aż przez pięć lat nękała byłego partnera, jego żonę, rodziców i dzieci. Katarzyna S. i mieszkaniec powiatu dębickiego przez kilka lat byli parą, mieli nawet dziecko. Gdy w październiku 2010 roku Maciej zostawił partnerkę, 32‑latka zaczęła go nękać – wysyłała mu obraźliwe sms‑y, podobne słała do rodziców byłego chłopaka i jego obecnej żony. Próbowała zdyskredytować jego nową rodzinę i zmusić kochanka do powrotu. Próbowała również oczerniać go wśród kolegów oraz w firmie, w której pracował. Mężczyzna powiadomił policję, sprawa trafiła do sądu, ale została warunkowo umorzona. Nie był to jednak jej koniec, ponieważ Katarzyna nie przestała nękać mężczyzny. Uporczywe sms‑y ustały dopiero po kolejnej rozprawie w sądzie.
Uporczywym stalkerem okazał się również ponad 30‑letni mieszkaniec Tarnowa, który na jednym z internetowych portali poznał Annę z Warszawy. Kobieta samotnie wychowywała córkę, borykając się z poważnymi problemami finansowymi. Krzysztof zaproponował jej pomoc, kilka razy udzielił pożyczek i pobierał podpisane przez nią weksle.
– W zamian za finansowe wsparcie trzydziestolatek domagał się od znajomej różnych czynności seksualnych. Kiedy poszkodowana odmówiła spotkań, mężczyzna złożył w sądzie pozew, załączając weksle i domagając się zwrotu pieniędzy. Nie dawał kobiecie spokoju: wydzwaniał, zostawiał wiadomości, zasypywał mailami, co przybrało formę nękania. Gdy prokuratura sięgnęła po wydruki maili podejrzanego, okazało się, że korespondencja niedoszłego kochanka objęła kilka tomów akt. Sprawca usłyszał zarzuty stalkingu, ale dzięki mediacjom para doszła do porozumienia. Mężczyzna wycofał sprawy z sądu oraz naprawił szkody w postaci finansowego zadośćuczynienia –opowiada rzecznik tarnowskiej prokuratury.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o