Niestraszne im pioruny

0
64
lowcy-burz2

Dogonić burzę
Wyładowania atmosferyczne, grzmoty, obfite opady deszczu, silne porywy wiatru, niekiedy nawet grad lub śnieg. Dla jednych burza to zachwycające zjawisko, drugich na widok błyskawic ogarnia strach. Jednak są również tacy, których burzowa aura po prostu fascynuje. Do tej ostatniej grupy należy Piotr Żurowski z podtarnowskiej Rzuchowej, rzecznik prasowy Skywarn Polska, który na co dzień pracuje w Zakładach Azotowych, a latem poświęca się swojej pasji: groźnie wyglądającym, błyskającym się chmurom. Jego zapał do nieprzewidywalnych zjawisk atmosferycznych wziął się z dziecięcej ciekawości.
– Zadawałem pytania: dlaczego burza przechodzi tędy, a nie gdzie indziej, czemu jedna jest gwałtowna, a druga słabsza, jak to się dzieje, że wyładowania mają taki, a nie inny kolor – opowiada. W 2009 roku trafił na internetową stronę łowców burz i zaczął pogłębiać swoje zainteresowania. W Polsce mamy 50 podobnych zapaleńców, którzy na Facebooku zgromadzili już ponad 100 tysięcy fanów.
Łowcy burz nie wyobrażają sobie życia bez grzmotów i błyskawic. Kiedy wiedzą, że nadejdzie nawałnica, wsiadają w auta i jadą szukać dogodnego do obserwacji miejsca, najlepiej niezaludnionego terenu, by domy nie zasłaniały kłębiących się na niebie chmur. W drodze sprawdzają trasę, muszą bowiem prześcignąć burzę. Wszystko po to, by sfilmować pogodowe zjawisko. Mają ze sobą laptopy i smartfony z dostępem do Internetu, aby móc sprawdzać, korzystając z pogodowych radarów, jak się burze przemieszczają. Zdjęcia i filmy publikują w Internecie.
Bliskość przecinających niebo błyskawic powoduje gwałtowny przypływ adrenaliny.
– Nikt nie mówi o strachu, choć trzeba wiedzieć, kiedy się wycofać z miejsca obserwacji – zauważa Piotr Żurowski.

REKLAMA

Przewidują i ostrzegają
Łowcy burz nie tylko robią zdjęcia, ale także przewidują groźne zjawiska pogodowe i ostrzegają przed nimi mieszkańców oraz odpowiednie służby. Bazują na modelach numerycznych, jednym z podstawowych narzędzi używanych w dzisiejszej meteorologii do prognozowania pogody w różnych miejscach świata. Z każdym rokiem modele numeryczne są coraz bardziej udoskonalane, dzięki czemu przewidywania sprawdzają się
na dłuższy czas i są bardziej dokładne. Aby określić położenie i aktywność nawałnicy, łowcy burz posiłkują się danymi
z detektorów wyładowań atmosferycznych, a wiedzę o natężeniu i przemieszczaniu się opadów czerpią z meteorologicznych
radarów.– Modele numeryczne pokazują np. ciśnienie, temperaturę i wilgotność powietrza na dany dzień i godzinę. Na tej podstawie określamy prognozę burzową, która jest zawsze wydawana najpóźniej wieczorem w dzień poprzedzający zjawisko. Natomiast w dniu pojawiania się nawałnic na bieżąco publikujemy ostrzeżenia oraz informujemy, jak silne są burze i gdzie się przemieszczają – wyjaśnia rzecznik Skywarn Polska.
Mieszkańcy często dzwonią do łowców burz niemal jak na infolinię, chcąc się dowiedzieć, czy w najbliższym czasie może grozić im nawałnica. Ale bardzo trudno przewidzieć groźne zjawiska pogodowe z większym wyprzedzeniem.
– Tego typu prognozy dobrze sprawdzają się na najbliższe cztery dni. Zdarza się jednak, że sami do końca nie wiemy, czy nasze ostrzeżenia się potwierdzą, bo wystarczy, że w pobliżu Tarnowa wiatr będzie wiał z południa i tak bardzo wysuszy powietrze, że żadne burze nie powstaną – dodaje nasz rozmówca.
Najbardziej burzowy czas w Polsce zaczyna się w maju, a kończy w lipcu, ale burze zdarzają się też zimą.
– Burze zimowe występują nawet kilka razy w roku, a czasem mogą być głośniejsze niż latem z powodu silnego wiatru. Nie jest to żadną anomalią – podkreśla Piotr Żurowski.
W tym roku grzmoty i błyskawice raczej umiarkowanie nawiedzają region tarnowski, choć mieliśmy już kilka gwałtownych zjawisk pogodowych. Co kilka lat zdarzają się w Tarnowie bardzo silne nawałnice, jak choćby ta trwająca kilkanaście godzin w nocy z 3 na 4 czerwca 2010 roku, która nadeszła ze wschodu i stanęła nad regionem, powodując błyskawiczną powódź. W lipcu 2001 roku nawiedziła miasto niezbyt silna trąba powietrzna, przemieszczając się od Szpitala im. Szczeklika w stronę Mościc. Połamała wtedy drzewa, pozrywała linie wysokiego napięcia i zniszczyła kilka dachów.

Co wskazują chmury?
Nie zawsze trzeba być łowcą burz, by przewidzieć, kiedy nadciągnie burza. Jeśli latem wychodzimy rankiem do pracy i widzimy szybko piętrzące się chmury, które są skłębione i rosnące, możemy spodziewać się nawałnicy. Pierzaste cirrusy czasem wypatrzymy już godzinę przed wyładowaniami.
Nasi dziadkowie wierzyli, że sosnowe szyszki momentalnie zamykają się, gdy tylko poczują wilgoć, owce i bydło przed burzą grupują się w stada, jaskółki niżej fruwają, komary zaczynają być bardziej napastliwe, a świerszcze zdecydowanie mniej słyszalne. Ptaki do drzew uciekają, natomiast ślimaki wchodzą na najwyższe miejsca. Można wierzyć lub nie… Łowcy burz potwierdzają, że człowiek potrafi wyczuć moment przed uderzeniem pioruna. Włosy zaczynają się wtedy unosić, a skórę przebiega dziwne mrowienie – to znak, że powietrze wokół się naelektryzowało.
– Lepiej się burz obawiać niż je lekceważyć. Ludzie pracują w polu do ostatniej chwili przed nawałnicą albo wychodzą w góry zbyt późno, a potem zdarzają się porażenia piorunem – ostrzega Piotr Żurowski.Najlepiej schować się w domu albo w aucie pod warunkiem, że nie będziemy dotykać samochodowej karoserii i zbliżać się do gniazdek czy urządzeń elektrycznych w mieszkaniu. Telewizory i komputery wyłączamy. A co z telefonem komórkowym?– Komórka ma za słabe natężenie pola elektromagnetycznego, by mogła przyciągnąć piorun. Więcej ryzykujemy, gdy rozmawiamy przez telefon stacjonarny, ponieważ jeśli piorun uderzy w linię telefoniczną, a my będziemy trzymać słuchawkę przy uchu, prąd może porazić – uważają łowcy burz.
Oczywiście nie możemy przeczekiwać nawałnicy pod drzewem, wysokim masztem lub na obszarze, na którym jesteśmy najwyższym punktem, wtedy najlepiej przykucnąć albo zejść jak najniżej.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o