Orzeł do poprawy

0
217

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego od dłuższego czasu zapowiada zreformowanie godła z polskim orłem, który podobno nie jest dość doskonały. Nowy orzeł ma mieć więcej złoceń i być bardziej symetryczny. Tymczasem w Tarnowie z orlimi godłami rzeczywiście dzieje się coś dziwnego. Trochę się… rozklejają.

O złocie i prześwitach
Polscy decydenci od kultury i dziedzictwa uznali za niezbędne np. ścisłe określenie odcienia czerwieni tła godła – wiadomo już, że ma to być karmazyn, a nie np. jakiś podejrzany szkarłat czy mizerny cynober. Nowy orzeł ma mieć całe złote nogi, a nie tylko szpony (czyli aż do miejsca, z którego wystaje ogon!) oraz bardziej symetryczne skrzydła. Postanowiono także wprowadzić więcej prześwitów w kwiatonach korony – cokolwiek to znaczy. Był także pomysł dodania do orła krzyża, ale na razie tę nowelizację odroczono.

Malkontenci zastanawiają się, czy na pewno zmiana godła jest najpilniejszą polską reformą i próbują liczyć, jakie będą koszty wprowadzenia udoskonalonego orła w dokumenty, pieczęcie, dekoracje biur, sal itd. A nie obejdzie się i bez zmiany Konstytucji, która np. wyraźnie mówi o złotych orlich szponach, nie pończochach…

Poprawę orła uznano za na tyle ryzykowną, by nie przeprowadzać jej przed wyborami. Teraz jednak czas podobno nadszedł… Polski orzeł ma ruszyć w nową epokę na złotych nogach i otulony karmazynem. Hurra?

Paw czy plagiat
Wątpliwości dotyczące polskiego herbu pojawiały się w historii wielokrotnie. Kiedyś zastanawiano się nawet, czy w herbie na pewno powinien być orzeł (np. na podstawie analizy monet piastowskich i źródeł prof. Bogdan Suchodolski dowodził, że chodzi raczej o pawia) Co najmniej jeden z polskich wieszczy poparłby zapewne profesora, „Pawiem narodów byłaś i papugą” – pisał o Polsce Słowacki.
Jakieś dwa lata temu heraldycy ze świętokrzyskiego odkryli, że polski orzeł herbowy to właściwie… plagiat. Autorem obecnego kształtu był Zygmunt Kamiński, który zaprojektował obecny herb Polski w 1927 roku. W roku 2017 ustalono, że niekoniecznie był to projekt oryginalny – niemal identyczny orzeł jest na medalu wybitym we Francji na cześć Ignacego Paderewskiego, a zaprojektowany przez francuską medalierkę, Elisę Beetz‑ Charpentier. Dyskusję otwarto, ale nie zamknięto, bo z dokumentów nie wynika jednoznacznie, co było pierwsze – medal czy projekt? Kamińskiemu nic więc (pośmiertnie) nie udowodniono.
Jeśli zaś jednak orzeł, to jaki? Z godłem Polski wiąże się legendę, jakoby mityczny przodek Polaków, Lech (ten od Czecha i Rusa) założył swą osadę w sąsiedztwie gniazda białego orła. No cóż, mówią ornitolodzy, jeśli tak, byłby to raczej rybołów, niż bielik, który wbrew nazwie biały właściwie ma tylko ogon… Czy warto się zresztą upierać przy bieliku, który – w przeciwieństwie do aktywnie łowiącego rybołowa – jest… cóż, nie czarujmy się. Głównie padlinożercą.

Efekt koronacji
Jeszcze częściej w historii dyskutowano, czy polski orzeł ma nosić koronę, czy nie. Ten, którego legendarny Lech widział w naturze, prawie na pewno nie nosił. A jeśli chodzi o heraldykę, wyrokującą w sprawie herbów, to niektórzy eksperci wskazywali, że ukoronowanie herbu oznaczało nie suwerenność, a przyjęcie lennej zależności. Właściciel herbu i włości przyjmował opiekę suwerena, i zaznaczał to w swoim herbie koroną właśnie. Nie wszyscy wiedzą, że w czasie Rewolucji Francuskiej Joachim Lelewel postulował zamianę orlej korony w godle Polski na czapkę frygijską – za co przypięto mu etykietkę „jakobina”. A po II wojnie światowej orzeł występował już i bez korony, i bez czapki.
Jednak po przemianach ustrojowych w latach 90‑tych niemal jednogłośnie zdecydowano, że polski orzeł w koronie ma być. Z prześwitami, czy bez.
No i z ukoronowania wyniknęły nowe problemy. Otóż ostatnio w różnych tarnowskich instytucjach – urzędach, biurach i szkołach – zauważano specyficzne zmiany w niektórych dekorujących ściany godłach. Orłom… odlepiają się korony. Marszczą się, złuszczają albo zwyczajnie odłażą – o ile można użyć tego określenia w stosunku do godła. Trochę jak u Barei: „Oczko mu się odlepiło, temu misiu…” Korona temu „orłu”, tym razem.
Wyjaśnienie tego fenomenu nie jest trudne. Nie jest to chyba reakcja orłów na planowane reformy (?!), ale efekt starzenia się materiału. Otóż w okresie szybkich zmian ustrojowych pod koniec XX wieku niektóre wiszące w klasach, aulach i biurach godła przerobiono „na szybko”, zgodnie z ustawą, doklejając orłom korony. Niektórzy jeszcze pamiętają, że w tamtych czasach można było dostać specjalnie produkowane naklejki w formie koron, pasujące do dawnych, niekoronowanych wizerunków orła. Wystarczyło kupić, dokleić i znów wsadzić starego, dobrego orła w ramki. Niestety, minęło ćwierć wieku. Koronki nie wytrzymały.
Może wiec i czas na wymianę orłów. Przynajmniej niektórych.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o