Pamiętajmy o ogrodach…

0
151
Kawałek ziemi Anny Kozyry, prezes Ogrodu Działkowego „Kopernik” w Tarnowie, już rozkwitł fioletowymi magnoliami, różanymi azaliami, białym i fiołkowym bzem, barwnymi tulipanami
REKLAMA

Modnie lub tradycyjnie
W modzie ogrodowej co roku pojawiają się nowe trendy. Niedawno skończył się dyktat minimalizmu i do lamusa odchodzą wypielęgnowane kompozycje. Teraz roślinne aranżacje mają urzekać swym naturalnym pięknem: rabata kwiatowa powinna przypominać skrawek kolorowej łąki, a skalny ogródek – prawdziwe górskie zbocze. Lansowane w poprzednich sezonach starannie strzyżone kule czy stożki pojawiają się jako pojedyncze akcenty obok roślin kojarzonych z naturalnym krajobrazem. Widać też nową tendencję w doborze ogrodowych barw, bo modne są monochromatyczne kompozycje z dominującą gamą błękitu, różu i bordo. Najlepiej, gdy elementy małej ogrodowej architektury, jak altany, murki, huśtawki i stoliki, również będą w tej samej kolorystyce. Pojawia się też drugi trend – kontrasty na rabatach, ale pod warunkiem że wszystko inne w zielonym salonie będzie utrzymane w jednym stonowanym kolorze – bieli, beżu, szarości.
Pani Jadwiga, właścicielka małej szklarni pod Tarnowem, która handluje sadzonkami kwiatowymi na Burku, ogrodową modą się nie przejmuje.
– Podobno teraz sadzi się w ogródkach trawy ozdobne, moja bratowa zrobiła z nich niewielką rabatę – opowiada. – Ale ja wolę tradycyjne pelargonie, lawendy, piwonie, mieczyki, irysy, malwy. Zainteresowanie popularnymi kiedyś kwiatami chyba powraca, lecz mają więcej kolorów i odmian. Dużo klientek pyta o lilie i dalie, zawsze modne będą też różaneczniki, a niektórzy lubią wrzośce oraz kwitnące pod koniec lata wrzosy, które – jak mówią starsi ludzie – przynoszą do domu nieszczęście i łzy. Ale kto się teraz przejmuje zabobonami?
Bazarowa sąsiadka pani Jadwigi sprzedaje rozsady warzyw: pomidorów – pod tunele i do gruntów, oraz selerów, kalarepy, kapusty, kalafiorów.
– A kto powiedział, że w ogrodzie mają rosnąć tylko kwiaty i ozdobne krzewy? Przecież na grządkach wysadzamy też warzywa – przekonuje. – Sprzedałam już dużo rozsad sałaty – chyba najpopularniejszego warzywa do wyhodowania we własnym ogródku. W tym roku mam dużą konkurencję, bo takich sprzedawców jak ja pełno na targu, ale na brak klientów nie narzekam. Niejeden chce mieć warzywa z przydomowej uprawy.

REKLAMA

Róże, bzy i sztuczna żaba
Sezon zakupów ruszył pełną parą również w centrach ogrodowych, sklepach z narzędziami, szkółkach z roślinami ozdobnymi. Popyt jest w zasadzie na wszystko – od nawozów, narzędzi, nasion roślin jednorocznych i bylin aż po meble ogrodowe. Żywotnik szmaragd, czyli popularna tuja, z której można tworzyć żywopłoty bądź zielone szpalery, w wersji 50‑centymetrowego krzewu kosztuje od 8 zł, za płożący jałowiec płacimy od 11 do 12 zł, niewielki krzaczek magnolii to wydatek 40 złotych. Za saszetkę nasion warzywnych lub kwiatowych handlowcy żądają już od 89 groszy. Urządzając ogrodowy warzywniak, coraz częściej decydujemy się na droższe, ale dobre odmiany z wyższej półki. Ostatnio dużą popularnością cieszą się choćby nasiona holenderskie: marchewka bolero, pietruszka eagle czy ogórek octopus.
– Tarnowianie najczęściej kupują krzewy ozdobne i drzewka owocowe. Sprzedajemy też róże, hortensje, bzy, powojniki, duże zainteresowanie miały bratki i aksamitki – wymienia sprzedawca w jednej z tarnowskich szkółek z roślinami ozdobnymi. – Kupujących interesuje głównie efekt ich przyszłej uprawy, czy drzewko szybko urośnie bądź jak zakwitnie posadzony krzew. Niektórzy dopytują o szczegóły związane z uprawą: jak podlewać czy nawozić.
Bestsellerami ogrodniczych sklepów internetowych są o tej porze roku borówki amerykańskie – trzyletni krzaczek kosztuje 71 zł, oraz jagoda kamczacka, dająca podobne, granatowe owoce – sprzedający żądają 13 zł za 30‑centymetrową roślinę. Amatorzy – ogrodnicy często kupują też kolcowój chiński, znany bardziej jako jagody goji – 25 zł, żurawinę wielkoowocową – 18 zł, bądź cytryniec chiński, którego owoce przypominają czerwoną porzeczkę – 17 złotych. Nowością są kwitnące krzewy: pęcherznica diabolo pochodząca z Ameryki Północnej, japońskie azalie i kaliny.
– Coraz częściej traktujemy ogrody bardziej hobbystycznie, szukamy unikatowych okazów, które hodujemy, pielęgnujemy, by móc pochwalić się potem znajomym – przyznaje ekspedientka centrum ogrodniczego w Tarnowie, w którym znajdziemy też duży wybór opakowań z ziemią, torfem, nawozami i włókniną. Są donice, konewki, sprzęt, narzędzia, rożne wersje lamp solarnych, dekoracyjne kamienie, nawet kaczki z tworzywa do puszczania po oczku wodnym, ceramiczne żaby do dekoracji trawnika albo … plastikowe kruki odstraszające ptaki.


Buraki dla papugi
Wielu tarnowskich działkowców prześciga się w pomysłach na najpiękniejszy ogród. Młodsi ozdabiają działki tujami, jukami i berberysami, ale starsi stawiają na tradycyjne kwiaty. Są wśród nich zarówno zwolennicy barwnych hibiskusów, okazałej kanny, begonii, gladiolii, astrów, cynii, pełnokwiatowych słoneczników, jak i bielunia o białych, dużych kwiatach w kształcie dzwonków, które wieczorami intensywnie pachną.
Kawałek ziemi Anny Kozyry, prezes Ogrodu Działkowego „Kopernik” w Tarnowie, już rozkwitł fioletowymi magnoliami, różanymi azaliami, białym i fiołkowym bzem, barwnymi tulipanami. Piękna wisteria z kwiatami przypominającymi kiście winogron zaczyna „stroić się” na liliowo. Latem zakwitną żółte, różowe i białe piwonie, oryginalne pustynniki, kalina oraz bukietowe i rabatowe róże, które u pani Anny przybiorą odcień czerwieni, bieli, żółci i ciemnego fioletu.
– Gdy widzę na Burku jakąś odmianę róż, której nie mam, po prostu nie mogę się oprzeć i od razu kupuję – zapewnia właścicielka ogrodu. – Mam też kwiat nietypowy, którego nazwy łacińskiej nie pamiętam, ale mówią na niego „język teściowej” – ma podłużne ciemnobordowe kwiaty, jak zaczyna kwitnąć, to przez pierwsze dni wydziela zapach podobny do padliny. To jednak nie przeszkadza, bo kwiat jest naprawdę piękny.
Pani Anna co roku wzbogaca swój ogród o kolejne rośliny, w tym sezonie kupiła azjatycką gruszkę i lilie. Po sąsiedzku w „Koperniku” ma działkę zawodowy ogrodnik, który doskonale zna się na wszystkich kwiatach.
– Chodzę do niego po poradę, choć często używa łacińskich nazw, jakie niewiele mi mówią – śmieje się tarnowianka. – Generalnie stawiam na kwiaty wieloletnie, z jednorocznych hoduję tylko cynie, które rosną w okrągłej rabacie na środku działki. Mam też grządki marchewki i buraków, poprzecinanych rzędami małych żółtych aksamitek, czyli śmierdziuszków, które odstraszają szkodniki i nadają koloru nawet warzywnej rabacie. Sadzę też groch jasiek i fasolkę szparagową, pod tunelem dojrzewają papryczka i pomidory.
Buraki rosną dla papugi żako, którą oprócz psa pani Anna zabierze ze sobą na działkę, ale najpierw musi dokończyć budowę woliery dla ptaka.

Wszystko niebieskie
Maria Zawada‑Bilik, dyrektor wydziału komunikacji społecznej tarnowskiego magistratu, pasjonuje się ogrodnictwem – zimą czyta poradniki, wiosną eksperymentuje i sadzi rośliny. Ma swoje ogrodowe sukcesy, ale zdarzają się też porażki.
– Uwielbiam pracę w ogrodzie, bo przy niej się relaksuję – mówi. – Co mi w oko wpadnie, to kupuję i sadzę.
Pewnie jako jedyna w Tarnowie hoduje unikatową, naturalnie niebieską hortensję otaksę. Roślinę sprowadziła z zagranicy, bo w kraju jest nie do zdobycia. Rozmnaża i obdarowuje nią, kogo tylko może.
– Hortensja nie wszędzie rośnie, woli podłoże kwaśne, musi być nawożona i podlewana sporą ilością wody. Była obecna w starych ogrodach naszych babć, ale z czasem wyparły ją inne, bardziej nowoczesne kwiaty. Otaksa kwitnie na pędach jednorocznych, można ją ściąć na zimę, lekko kopczykować, a wiosną na nowych pędach wypuści kwiaty. Oczywiście mam swoje tajemnice pielęgnacji, których nie zdradzę, ale rośliną chętnie się podzielę – śmieje się nasza rozmówczyni.
W niewielkim ogrodzie zmieściła aż dziesięć różnych odmian hortensji.
– Mam białe i różowe, ale niebieskie kocham miłością szczególną, bo ich kolor przypomina barwę związanej z Tarnowem tarniny. Ogród z modrymi kwiatami wygląda najpiękniej, niemal jak kobieta, kiedy nie wie, w co się ubrać, ale w błękitnym zawsze wygląda ładnie – przekonuje.
W swoim ogrodzie Maria Zawada‑Bilik zmieściła około 100 gatunków roślin, rosną tam wysokie, szafirowe ostróżki – zapomniane kwiaty wiejskich ogrodów, które wracają pod domowe okna, oraz kwitnące różaneczniki, niebieski prusznik, azalie, żonkile, żurawki, ostrokrzew, irysy, forsycje, jaśmin, a nawet tulipany, ułożone w biało‑czerwoną rabatę. Lubi zimozielone rośliny liściaste, które można przycinać w dowolne kształty, jak bukszpany, bluszcze, laurowiśnie. W donicach kwitną niezapominajki, lobelie, pelargonie, nieco dalej wyrastają drzewka owocowe – grusza, jabłoń, czereśnia, wiśnia, śliwka, brzoskwinia.
– Morele posadziłam z pestki i w tym roku zakwitły, ciekawe, czy zaowocują? Sama rozmnożyłam trawę – kostrzewę niebieską, znalazłam nawet miejsce na zioła, pomidory i truskawki w pojemnikach. Kiedyś dostałam od taty dwa świerki, nazwaliśmy je: dziadek i babka. Dziś swym kształtem faktycznie przypominają postać mężczyzny i kobiety – podsumowuje.

REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments