Skazane na wieczne parkowanie?

0
82
Po odholowaniu trafiają zwykle na złom…
REKLAMA

Stan bezpańskich samochodów jest różny, często są zdemolowane i pozbawione tablic rejestracyjnych, mają przebite opony, wyrwane lusterka, wybite szyby. Czasem osiedlowe towarzystwo urządza sobie we wraku libacje. Bywa też, że spośród innych parkujących aut wyróżniają się jedynie kołami, które zdążyły zapaść się głęboko w asfalt. Zimą nikt ich nie odśnieża, jesienią na karoserii gniją liście.Na strzeżony parking znajdujący się na terenie tarnowskiego Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych przy ul. Cmentarnej odholowywanych jest rocznie od 10 do 15 pojazdów. Są wśród nich wraki oraz samochody pozostawione w miejscu, gdzie jest to zabronione i utrudnia ruch lub w inny sposób zagraża bezpieczeństwu.Właśnie takich aut, których kierowcy złamali przepisy, usunięto w tym roku pięć, oczywiście na koszt właścicieli. Opłata w przypadku samochodów osobowych mieszczących się w kategorii do 3,5 tony wynosi 290 zł plus 15 proc. tej kwoty za każdy dodatkowy kilometr przejechany przez lawetę (w cenie uwzględniono bowiem tylko pięć „bezpłatnych” kilometrów).
Z kolei koszt holowania i przechowywania zdezelowanego samochodu jest stały i wynosi 450 zł. Jeśli pojazd nie zostanie odebrany do szczęściu miesięcy, wówczas przechodzi na majątek miasta. W ten sposób Tarnów wzbogacił się w tym roku o trzy kolejne wraki. Zgodnie z procedurą każdy taki pojazd musi zostać wyceniony przez rzeczoznawcę, a miejska komisja decyduje, czy przeznaczyć go na złom, czy do sprzedaży. Jak na razie zwycięża opcja złomowania, zwłaszcza że miasto za każdy zezłomowany samochód otrzymuje dotację z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Wysokość dotacji przekracza cenę ustaloną przez rzeczoznawcę.
Daniel Antoniewski z tarnowskiego magistratu dziwi się tym właścicielom, którzy porzucają swój samochód zamiast na nim zarobić.
– Narażają się na opłaty związane z holowaniem i przechowywaniem pojazdu. Nawet jeśli samochodu nie odbiorą, to dokumentacja i tak trafia do wydziału zajmującego się windykacją. A wystarczyłoby skontaktować się z którąś z firm zajmujących się złomowaniem pojazdów. Nie dość, że przyjadą na miejsce, zapłacą, to jeszcze mogą wrak zabrać ze sobą.
Zofia Hebda, kierująca Referatem Porządkowym Straży Miejskiej w Tarnowie, twierdzi, że wrak wrakowi nierówny. Zgodnie z prawem z drogi można usunąć pojazd bez tablic rejestracyjnych lub taki, którego stan wskazuje, że nie jest używany.
– I tu pojawia się problem. Mieszkańcy, widząc auto stojące w tym samym miejscu od pół roku, tracą cierpliwość i dzwonią do nas. Jednak liście na dachu i plik reklam za szybą jeszcze o niczym nie świadczą. Staramy się dotrzeć do właścicieli, a ich losy bywają bardzo różne. Zdarzyło się już, że ktoś miał w planie remont samochodu, ale poważnie zachorował, ktoś inny wyjechał nagle do pracy za granicą albo trafił do zakładu karnego. W takich sytuacjach próbujemy sprawą zainteresować najbliższą rodzinę. Tego typu wątpliwości nie mamy, gdy na przykład samochód nie ma tablic czy zdewastowany stoi na cegłówkach, bo opony ktoś zdążył już ukraść.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments