Szczepionka na Covid-19: 200 różnych scenariuszy

0
682
Szczepionka na Covid-19:
REKLAMA

Obecnie badania nad szczepionką przeciwko koronawirusowi prowadzi prawie 200 różnych ośrodków naukowo-badawczych na świecie. Każda informacja na ten temat to osobna opowieść. Niemal codziennie te opowieści docierają do ludzi na całym globie, którzy szczepionki oczekują jak zbawienia. Bo chodzi o ich zdrowie i często także życie. Oczywiście chodzi też o politykę i o wielkie pieniądze.

Od kiedy tylko zaczęła się pandemia, informacje o pracach nad skuteczną szczepionką zaczęły pojawiać się regularnie. Często, niestety, dość bałamutne. Według niektórych doniesień z wczesnej wiosny, szczepionka na koronawirusa już o tym czasie powinna być w użyciu. Ale ciągle jej nie ma. To kiedy w takim razie będzie? I czy będzie na pewno?

REKLAMA

Pierwsi na świecie…
Władimir Putin, człowiek z przeciwległego bieguna, również chwalił się, że ma już szczepionkę, wzbudzając w naukowych kręgach świata trwogę. Wynikała ona z podejrzeń, że Rosjanie dla zyskania na czasie ominęli w badaniach któryś z koniecznych pięciu etapów. W każdym razie medykament został zarejestrowany pod nazwą Sputnik V, nadal przechodzi testy, a rosyjski producent już podpisał umowy z kilkoma krajami na dostawę leku.
Chiński przywódca XI Jinping również pochwalił się nową szczepionką przeciwko koronawirusowi SARS-CoV-2, opracowaną przez państwową firmę Sinopharm Group.
Także w Polsce sprawy te mieszają się z polityką. Grzegorz Czelej, senator PiS, niedawno zakomunikował opinii publicznej, że polska spółka, lubelski Biomed – jako pierwsza na świecie! – opracowała lek na covid-19 na bazie osocza, pobranego od osób, które miały kontakt z wirusem. Niestety, świat nie za bardzo przejął się tą wiadomością, szybko zorientowawszy się, że ma do czynienia z propagandową przesadą. Poza tym, że od razu znacznie skoczyły w górę giełdowe notowania Biomedu, na razie niewiele więcej w tej sprawie wiadomo. Po pierwsze, okazało się, że polski wynalazek oparty jest na znanych już wcześniej metodach, a po drugie, ciągle trwa on w oczekiwaniu na badania kliniczne. Tym niemniej, zdaniem niektórych ekspertów, polski preparat może w przyszłości być wykorzystany z dobrym skutkiem.

Cztery nadzieje
Do prawie 200 laboratoriów na całym świecie, które pracują nad wynalezieniem szczepionki, płyną miliardy dolarów i innej waluty. Jeśli ktoś zakończy swoją robotę pełnym sukcesem, poniesione nakłady zwrócą się wielokrotnie, zwłaszcza w przypadku tego kogoś, kto w tej rywalizacji będzie pierwszy na mecie.
Szum informacyjny na temat szczepionek czy leków na covid-19 jest ogromny. Co pewien czas słychać na świecie jęk zawodu. Bo albo się okazuje, że trzeba będzie poczekać dłużej niż się wydawało, albo że ktoś z uczestników badań nagle zachorował, a choroba może mieć związek z przeprowadzanymi na nim testami szczepionki.
Ostatnio Marek Czarkowski, dziennikarz Przeglądu, starał się wydostać z wielkiego chaosu informacyjnego kilka uporządkowanych wiadomości, w dodatku wiarygodnych. Wynika z nich, że – jak pisze autor – wszystko wskazuje, że w 2021 r. świat będzie dysponował co najmniej czterema sprawdzonymi, bezpiecznymi i dopuszczonymi do obrotu szczepionkami przeciw SARS-CoV-2. Zostaną one rozdysponowane w następujący sposób: Europa będzie miała swoją szczepionkę, opracowaną najprawdopodobniej przez koncern AstraZeneca i naukowców z Oksfordu. Rosja wykorzysta szczepionkę Sputnik V i dostarczy ją Indiom, Białorusi, niektórym krajom afrykańskim i południowoamerykańskim. Chińczycy zapewnią ją swoim obywatelom, a Amerykanie swoim.

W oczekiwaniu na zbawcę
Bardzo możliwe więc, że pierwsze szczepionki będą gotowe za kilka miesięcy. Jeśli się tak stanie, odnotowany zostanie światowy rekord. Zwykle okres między rozpoczęciem badań i rejestracją nowej szczepionki trwa kilkanaście lat, ale w tym przypadku potrwa kilkanaście miesięcy. Jak to jest możliwe? Tak po prostu zostały zaprojektowane badania kliniczne; Anna Kurek w portalu Gazeta.pl/Zdrowie wyjaśnia: (…) nie pokazują jednak [badania], czy dany preparat chroni przed ciężką chorobą lub śmiercią, bowiem podczas podstawowej analizy danych nie odróżnia się w nich łagodnych przypadków COVID-19 od ciężkich. (…) W przypadku bardziej wnikliwych prac – jak dodaje autorka – testy szczepionek trwałyby o wiele dłużej i były jeszcze kosztowniejsze. Znalezienie dziesiątek tysięcy wolontariuszy i szybkie poddanie ich badaniom jest po prostu nierealne. To wymaga czasu, którego podczas śmiertelnie groźnej pandemii po prostu nie mamy.

Ugasić pożar
Trudno się dziwić, bo na całym świecie mamy wielki pożar. W samych Stanach Zjednoczonych jeszcze do niedawna co minutę umierała osoba zakażona koronawirusem. Pożar mogą ugasić tylko skuteczne leki: szczepionka przeciwko wirusowi i medykament, który będzie ratował już zakażonych. Kilka dni temu portal Onet.pl podał, że jest już przełomowy lek, który czeka w gotowości na masową produkcję. Firma Regeneron, producent opartej na przeciwciałach terapii, którą z powodzeniem wdrożono podczas leczenia prezydenta Donalda Trumpa, złożyła już wniosek o rejestrację do Agencji Żywności i Leków w USA.
Wracając jednak do szczepionki: niektórzy twierdzą, że entuzjazm związany z jej wynalezieniem może być przedwczesny. Nie można wykluczać, że stosowana na wielką skalę z czasem nie okaże się ani tak skuteczna, ani tak bezpieczna, jak przewidywano. Nie sposób też przewidzieć teraz, czy istotne skutki uboczne nie ujawnią się dopiero po kilku lub kilkunastu latach.

PS. Jak wynika z doniesień z ostatnich dni, wiele wskazuje na to, że pierwsze dawki szczepionki przeciwko koronawirusowi powinny pojawić się przed tegorocznymi świętami, ale prawdopodobnie potrzeba będzie ponad roku, by dostarczyć ją wszystkim mieszkańcom Unii Europejskiej.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o