Sztuczne skrzydła fotografa

0
38
Drony do szybkiej rejestracji
REKLAMA

Dron może być zarówno niewielką, sprytną zabawką, chętnie kupowaną choćby dzieciom na komunię, jak i dwutonowym bezzałogowym statkiem powietrznym realizującym różne zadania. Najczęściej jednak wykorzystywany jest przez fotografów i fotoreporterów. W Tarnowie takimi urządzeniami dysponuje kilka służb i firm oraz osoby prywatne. Od tego roku – zgodnie z wymogami unijnymi – wszyscy operatorzy dronów, których waga przekracza 250 g lub mają kamerę, muszą się zarejestrować, przejść szkolenie i zdać test.
Paweł Topolski, znany w Tarnowie fotoreporter i długoletni współpracownik TEMI, już od kilku lat wykorzystuje w swojej pracy drona. Wcześniej odbył odpowiednie szkolenie zakończone egzaminem i wydaniem przez Urząd Lotnictwa Cywilnego certyfikatu. Jest ono ważne dwa lata.

– Dron to, oczywiście, zupełnie nowe możliwości – mówi Paweł. – Użyję trochę górnolotnego określenia, że dzięki tym latającym urządzeniom fotoreporter czy fotograf dostał skrzydeł. Na świat można spojrzeć z innej perspektywy, a zdjęcia robione z wysokości wzbudzają duże zainteresowanie.
Paweł tłumaczy jednak, że wszystkie nowe możliwości nie oznaczają całkowitej swobody działania. Są pewne ograniczenia, których z mocy prawa i przepisów trzeba przestrzegać.
– To nie jest tak, jak sobie niektórzy wyobrażają, że można wypuścić drona nad cudzą posesję i zrobić dowolną liczbę zdjęć jej gospodarzom w różnych sytuacjach. Na pewno ta możliwość kusi różnych paparazzi, którzy interesują się intymnym życiem znanych ludzi. Ale bez zgody samych zainteresowanych nie wolno robić i upubliczniać fotografii wykonanych podczas lotu drona nad ich domami czy działkami. Konieczne jest uszanowanie prywatności tych osób, w przeciwnym razie można narazić się na postępowanie sądowe. W Stanach Zjednoczonych wykorzystywany jest nawet specjalny sprzęt antydronowy, który potrafi sprowadzić latającego nad głową intruza na ziemię.

REKLAMA

Nagłe pikowanie

Paweł dobrze zapamiętał jeden z używanych przez siebie dronów, który wraz ze sprzętem fotografującym i nagrywającym ważył 8 kilogramów.
– Jego masa trochę mnie deprymowała. Po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że wykorzystam urządzenie mniejsze i lżejsze, wprawdzie z gorszym aparatem, ale nie chciałem ponosić ryzyka w sytuacji, gdyby 8-kilogramowy dron zaliczył upadek.
Kilka lat temu urządzenie należące do pewnego tarnowskiego wydawcy miało awarię i spadło na ziemię. Do sieci przedostał się filmik, na którym utrwalony został obraz pikującego z wysokości drona. Na szczęście nikt z tego powodu nie ucierpiał, bo urządzenie wylądowało – bardzo twardo – na polach.
– Jest to mały statek powietrzny i żeby uniknąć przykrych niespodzianek, trzeba przestrzegać wszystkich reguł, które obowiązują – podkreśla Paweł. – Również w tym przypadku operator musi dostosować się do zasad określonych w „checkliście”, poddać kontroli urządzenie przed zaplanowanym lotem.
Straż Miejska w Tarnowie wykorzystuje dwa drony zakupione w ubiegłych latach. Używane już były podczas monitorowania sytuacji na ulicach i osiedlach, m. in. w czasie wiosennego całkowitego lockdownu związanego z pandemią, a także podczas tropienia czarnych dymów wydostających się z kominów budynków. Największe urządzenie dzięki wysokiej pojemności baterii jest w stanie spędzić w powietrzu non-stop 240 minut.

Polecą same

Okazuje się, że tarnowska straż ma najwięcej wyszkolonych pilotów tych statków powietrznych; na około 60 funkcjonariuszy odpowiednie uprawnienia ma dwunastu. Dla porównania w Warszawie czy Krakowie na kilkuset strażników kwalifikacje pilotażowe uzyskało od czterech do sześciu.
– Obecnie mamy na uwadze wdrożenie w przyszłości nowatorskiego projektu związanego z autonomicznym systemem, który pozwala sterować dronami bez potrzeby wychodzenia z budynku komendy – mówi Krzysztof Tomasik, komendant Straży Miejskiej w Tarnowie. – Start, misję i lądowanie urządzenia realizują same, pod nadzorem człowieka. Mogą wykonywać więcej określonych zadań i ze sobą współpracować.
Tadeusz Koniarz to najbardziej utytułowany fotoreporter w Tarnowie. Ma na swoim koncie wiele prestiżowych nagród, m. in. Grand Press Foto, a w grudniu, po wygraniu kolejnego konkursu, organizowanego przez redakcję National Geograghic, otrzymał jako nagrodę drona.
– Nigdy dotychczas nie robiłem zdjęć z wykorzystaniem tego urządzenia, więc jestem ciekawy, na ile ono stanowi oko fotografa. Przyznam, że do tej pory pod tym względem byłem sceptyczny. To prawda, że zdjęcia robione z góry zachwycają odbiorców, lecz mam wrażenie, że one już trochę spowszedniały, że ta forma została zbanalizowana. Dla mnie ciągle się liczą przede wszystkim temat i wyobraźnia fotografa, jestem przekonany, że zdjęcia z drona nie są konkurencją dla tych, które są robione z ziemi. Widziałem już całkiem duże drony, o sporej wadze, i myślę, że w tej sprawie bardziej istotne mogą się okazać umiejętności pilotażowe niż cokolwiek innego.

Balon wygrywa

Tadeusz powoli przygotowuje się do szkoleń, które umożliwią mu korzystanie z uzyskanej nagrody, zgodnie już z najnowszymi wytycznymi Unii Europejskiej.
Paweł Topolski fotografuje Tarnów z lotu ptaka od lat, nie tylko przy użyciu drona. Jego zdjęcia były na wystawach, można obejrzeć je również w internecie. Kiedy tylko nadarzała się okazja, wsiadał do samolotu, ale także korzystał z uprzejmości Mościckiego Klubu Balonowego, który od czasu do czasu organizuje przeloty nad miastem.. Kiedy doszedł dron, ma dobre porównanie, w jakich okolicznościach najlepiej robi się zdjęcia z góry.
– Bez wątpienia lecąc balonem. To są niezwykłe okoliczności i mocne przeżycia. Poza tym na pokład balonu można zabrać więcej sprzętu, a sama podniebna podróż wśród pasjonatów tego sportu uatrakcyjnia i uszlachetnia tę sytuację.
Jak widać, dron przy wszystkich swoich zaletach może przegrać konkurencję ze staroświeckim balonem gazowym. Problem tylko w tym, że to nie balon, ale dron stał się powszechnie dostępny.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments