Tarnowskie koszmarki

0
127
budyenk0
REKLAMA

Były‑niedoszły urząd i młyn
Wśród budynków ewidentnie „psujących estetykę miasta” na pierwszy plan wysuwa się dziś okazały, klasycystyczny gmach przy Placu Sobieskiego – kiedyś siedziba m.in. CK Starostwa, Urzędu Rejonowego, potem własność Starostwa Powiatowego, obecnie – własność prywatna.
– W swoim czasie, gdy budynek ten był jeszcze w naszej dyspozycji, namawialiśmy jednego z poprzednich prezydentów, by miasto kupiło tę nieruchomość za preferencyjną cenę – wspomina wicestarosta Mirosław Banach. – Do transakcji ostatecznie nie doszło i chyba szkoda, bo co prawda trzeba by tam sporo zainwestować, ale byłaby to naprawdę reprezentacyjna siedziba prezydentów i najważniejszych wydziałów urzędu miasta – idealna lokalizacja, samo centrum miasta, w dodatku z parkingiem na tyłach. Sama lokalizacja budynku jest taka, że miasto powinno być zainteresowane jego zagospodarowaniem, by w pejzażu odnowionej ulicy nie stanowił niszczejącej „enklawy”.
Drugie miejsce na liście niechlubnych śródmiejskich „enklaw” zajmuje dawny młyn Szancera.
– Przerażające dziś zjawisko, wygląda, że się w końcu po prostu zawali – mówi Andrzej Szpunar, dyrektor Muzeum Okręgowego w Tarnowie. – Szkoda, bo to miejsce i mury mają udział w historii Tarnowa.
– Niestety, to nadal strasząca ruina, co jest tym przykrzejsze, że było sporo pomysłów na zagospodarowanie tego miejsca na cele kulturalne, i wszystkie dobre – uzupełnia dyrektor wydziału kultury tarnowskiego magistratu, Marcin Sobczyk. – Były to naprawdę wspaniałe projekty i gdyby udało się któryś zrealizować, mielibyśmy się czym chwalić nawet w skali kraju. Niestety, pozostały w sferze pomysłów, a obiekt jako własność prywatna jest poza zasięgiem naszych planów i decyzji. Miejmy nadzieję, że – podobnie jak kiedyś budynek dawnych koszar, dziś siedziba PWSZ – czeka na swój czas.

REKLAMA

budynek

O iluzji i amfiteatrze
Na kolejnym miejscu lokuje się obiekt krytykowany od chwili jego wybudowania, brzydko zakłócający panoramę miasta – w przenośni i dosłownie, z góry (panorama miasta z Góry Św. Marcina) i z boku. Mowa o wielopiętrowym biurowcu TP SA, wybudowanym w stylu klockowej architektury PRL. Dodajmy, że jednak w ostatnich dziesięcioleciach poprawił lokatę, bo kiedyś na liście najbrzydszych budynków Tarnowa wymieniano go jako numer jeden.
– Czego się nie da polubić, do tego przywyknąć trzeba – rozkładają ręce mieszkańcy okolicznych ulic. – Fasada i tynki tego „wieżowca” trochę się zresztą poprawiły, sylwetka – niestety nie.
Były różne koncepcje poprawienia wyglądu budynku, od radykalnych wniosków o całkowite wyburzenia, po obniżenie go o kilka pięter albo przynajmniej przebudowę dachu. Ostatnio pojawiły się nowe pomysły jak nieco dopasować biurowiec do pejzażu
– Ponieważ z samym budynkiem niewiele dziś można zrobić – nie jest własnością miasta, chcemy zwrócić się do TP SA, by pozwolili wykonać na nim pewne szczególne graffiti – mówi dyrektor wydziału kultury. – Od strony górki przy ul. Błonie i zjazdu z autostrady. Chodzi o to, by zrobić iluzję – namalować na budynku to, co aktualnie zasłania. Byłaby to – z jednej strony –okazja do fajnego happeningu, a poza tym może uda nam się w ten sposób trochę oswoić i uatrakcyjnić ten brzydki niewątpliwie „klocek”.
Zapuszczoną „enklawą” w centrum miasta pozostaje też teren amfiteatru przy ul. Kopernika.
– Na szczęście niedługo to miejsce przestanie nas straszyć, bo w ramach budżetu obywatelskiego będą tam pewne inwestycje. Muszla pozostanie, teren wokół będzie zorganizowany od nowa – są np. koncepcje plastyka miejskiego związane z hasłem „Polskiego bieguna ciepła”, będzie tam też przestrzeń na wydarzenia kulturalne. Teren zostanie uporządkowany jeszcze w tym roku – mówi M. Sobczyk.

Tu się sypie, tam śmierdzi
Wśród obiektów, które wymagają szybkiej reakcji i decyzji, Andrzej Szpunar wymienia nich m.in. kamienicę narożną przy Małych Schodach czy spalone kamienice przy Rynku.
– To dość rzucające się w oczy dysonanse. Ulica Wałowa jest dziś naprawdę ładna, a budynek przy Małych Schodach wciąż tam sterczy, choć mówiono o jego rozbiórce. Jak spalone kamienice psują panoramę Rynku, widać nie tylko z wieży ratuszowej…
Marcin Sobczyk wymienia jeszcze jeden budynek w Rynku – wąską kamienicę między restauracją „Impresja” a kawiarnią „Przepraszam”, a także sypiący się dworek przy ul. Chopina.
– Mogłaby to być perełka architektury miasta, a niestety straszy i obawiam się, że niedługo ulegnie całkowitemu zniszczeniu. Jak mógłby wyglądać, gdyby znalazł odpowiedniego gospodarza, można zobaczyć na przykładzie bliźniaczego dworku przy ul. Narutowicza.
Andrzej Szpunar dodaje, że klimaty tarnowskiej Starówki są w niektórych miejscach wprost… trudne do zniesienia.
– Najbardziej odstręczające zjawisko to nie tyle budynek, co trasa przez Bramę Pilzneńską i ulicą Żydowską. Chadzam tamtędy, niestety, dość często i zawsze jest to spacer w oparach wszechobecnego zapachu moczu. Piwoszy i innych tak traktujących zabytkowe mury nie odstraszają nawet kamery monitoringu.

Niby nowe, ale…
Tarnowianie mają też obiekcje do kilku obiektów nowej i całkiem nowej architektury, które – jak uważają – „gryzą się” z otoczeniem.
– Na przykład Tarnowski Teatr w nowej wersji, który chętniej widziałbym po remoncie jako coś nawiązującego do kształtu dawnego budynku Sokoła i stylu otaczającej go klasycystycznej zabudowy – mówi pan Adam, mieszkaniec śródmieścia. – Nie, żebym miał coś do teatru w ogóle, ale uważam, że świątyni sztuki można było nadać bardziej stylowy kształt. A żeby nie być jednostronnym, dodam, że za pomyłkę uważam też nowy budynek Seminarium Duchownego – z całym szacunkiem dla tej instytucji i jej starszego budynku. I tu należało wybudować coś bardziej pasującego stylem do całości. Nowy budynek seminarium ludzie nazywają „zamkiem lalki Barbie” – i coś w tym, niestety, jest.
Budynek teatru przezwano „skrzynką na listy” ze względu na formę fasady i – być może – sąsiedztwo budynku poczty.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments