Po trzech latach pracy przy wirtualnej odbudowie tarnowskiego zamku, architekt i programista Michał Szumlański dopiął swego. Kiedy rozpoczynał przedsięwzięcie liczył, że uda mu się stworzyć model zamku wysokiego. Rzeczywistość pozwoliła na realizację tych zamierzeń z nawiązką. Gotowy jest już przygródek, trwa modelowanie arsenału i umocnień ziemnych. Sprawdzamy, co było najbardziej zaskakujące w dotychczasowej pracy i jaka może być przyszłość wciąż rozwijanego projektu?
Leniwo pracuje, kto pożytku nie czuje
Michał Szumlański zaczął pracować więcej i szybciej, gdy zobaczył, że to, co robi, naprawdę się podoba. – Nie chcę mówić o misji, ale cieszy mnie, że ludzie kibicują temu projektowi, podziwiają efekty i zadają sobie takie same pytania, jak ja odnośnie wyglądu budowli. To mnie napędza – tłumaczy. Rzeczywiście pochlebnych opinii nie brakuje w sieci. – Zawsze mnie interesował zamek Tarnowskich. To spełnienie marzeń, by zobaczyć jak wyglądał. Chętnie bym popatrzyła jeszcze na zamek, jak z drona od zewnątrz, z bliska. Wspaniała robota – napisała w komentarzu do kolejnej odsłony rekonstrukcji, obserwująca profil twórcy, Marta Bukowska.
Przedsięwzięcie rozpoczęło się od zbierania wszelkich dostępnych danych na temat tarnowskiego obiektu, ale też innych zamków w okolicy. Powstały model jest mocno wzorowany na grupie zamków z Doliny Dunajca oraz na zamkach z Czech i Słowacji. Głównym konsultantem jest dr Krzysztof Moskal, autor książki o zamku tarnowskim. – Jestem pełen podziwu dla pasji i pracy. No i dla tego przyspieszenia po prezentacji w Akademii Tarnowskiej. Staram się pomagać i choć nie we wszystkim się zgadzamy, doceniam fakt, że autor ma czasami własne zdanie – mówi dr Moskal, badacz przeszłości, który ma na koncie szereg publikacji o innych budowlach obronnych w okolicy.
Kolejnym etapem pracy było pozyskanie numerycznego modelu terenu, wykonanego techniką skanowania laserowego LIDAR. Baza danych z informacjami na temat ukształtowania powierzchni stała się podstawą do osadzenia na gruncie budowanego modelu. Kiedy taka praca opiera się na rzeczywistych parametrach, model może być zbliżony do rzeczywistości. Autor deklaruje, że w ostatnim okresie poświęcał rozbudowie nawet 200 godzin pracy w miesiącu. Jak się jednak okazuje, dla programisty wykonującego tożsame prace przy zarabianiu na chleb nie był to specjalny wysiłek. Odczuwam satysfakcję, gdy widzę, że coś pasuje do danego miejsca. Prócz samych murów lubię też tworzenie kompozycji krzewów, drzew czy kamieni. To działa na mnie niemal terapeutycznie. Zwłaszcza gdy w słuchawkach gra odpowiedni utwór. Moim marzeniem zawsze było stworzenie projektu, który nawiązywałby do Tarnowa sprzed lat. Gdy więc poczułem, że mam odpowiednie umiejętności i doświadczenie, pomyślałem: kiedy, jak nie teraz? – pyta.
Bądź pracowity, nie będziesz bity
Im praca była bardziej zaawansowana, tym więcej towarzyszyło jej pytań i wątpliwości, ale także odkryć. Jak choćby ostatnie związane ze schodami. Kiedy projektant pracuje nad konkretnym fragmentem budynku, myśli także o jego funkcjonalności. – Czasami przypomina to kostkę Rubika, w której brakuje części elementów. Tak właśnie było w przypadku rewelacji ze schodami. W trakcie prac nad arsenałem zacząłem przeglądać zdjęcia archiwalne z prac wykopaliskowych w latach sześćdziesiątych. Miałem zagwozdkę odnośnie ściany muru końcowego, przylegającego do zachodniej części arsenału. Zauważyłem nie tyle perforację, co fragmenty muru, który w łudzący sposób przypominał Małe Schody w Tarnowie. Zacząłem się temu przyglądać okiem architekta, sprawdziłem model na LIDARze i konkluzja była oczywista – są spoczniki, tam musiały być schody. W listach Zasławskich znajdowały się fragmenty o wybudowaniu nowych gmachów. I to do tych właśnie obiektów (prawdopodobnie z XVII wieku) prowadziły schody. Najpewniej zamek stracił wtedy charakter obronny i próbowano z niego stworzyć rezydencję, miejsce podejmowania gości. Po doświadczeniach z Potopu Szwedzkiego, który zdewastował Rzeczpospolitą, wiadome było, że taki zamek to cel dla artylerii. Więc funkcję obronną prawdopodobnie zarzucono i zdecydowano o wykuciu stopni w stoku góry przy zmianie charakteru całej rezydencji – relacjonuje programista.
Dodaje, że wątpliwości dotyczą np. rozdzielenia murów przy pałacu południowym. Badacze nie są zgodni, czy było to odsunięcie fortyfikacji czy rozbudowa pałacu. Autor modelu postawił na pierwszą interpretację, m.in. dzięki obecności kamiennego szańca, który uczynił ją bardziej prawdopodobną. – To taka układanka, którą buduję, aby tożsamość tego miejsca w formie przestrzennej zaistniała w świadomości tarnowian – deklaruje.
Praca hartuje, lenistwo marnuje
Najbardziej zaskakująca okazała się skala przedsięwzięcia, kiedy już było widać liczbę budynków, szańców, fortyfikacji i powiązania między nimi. – Było to imponujące miejsce, które odwiedzały koronowane głowy Polski czy Węgier, ale też artyści. Choć to nie moje określenie, to wydaje mi się, że nazwanie go małym Wawelem wcale nie było na wyrost – ocenia.
Po arsenale zamierza się zająć zwierzyńcem z domniemaną winnicą, by dokończyć część zewnętrzną założenia. – Później jestem skłonny ruszyć w stronę miasta i co jakiś czas wracać na zamek, aby dorzucać wnętrza – dzieli się planami. Model będzie dostępny do wirtualnego zwiedzania, a pierwsze testy wypadły pomyślnie. Ponadto efekty pracy mogą posłużyć do stworzenia prototypu gry komputerowej. – Swoje doświadczenie zawodowe z gier przenoszę jeden do jeden do tego projektu. Od początku założyłem, że będzie to w pełni interaktywna platforma – wspomina.
Realizując projekt Michał Szumlański poznał wykonawczynię muzyki Sarę Minakowską, która ciekawie improwizuje grając na harfie. Jak deklaruje, jej utwory będą w realizowanym projekcie. Na razie rezultatu nie przyniosły „poszukiwania wariata”, czyli osoby, która w zamian za zdobywanie umiejętności pomogłaby w programowaniu. Jest natomiast kilku zainteresowanych grafików, choć nie wiadomo jeszcze, czy zaowocuje to współpracą przy zamkowej rekonstrukcji.
Niedawno w mediach społecznościowych ruszyły też formy wsparcia, takie jak możliwość przekazywania określonych kwot na kontynuację projektu. – Na liczniku Patronite wciąż figuruje zero. Znalazło się kilku dobrych Samarytan, którzy kupili kawę. To oczywiście nie są kwoty, z których mógłbym się utrzymać. Ale też takich nie oczekiwałem.
Twórca szuka pomocy finansowej, ponieważ jego marzeniem jest praca na pełny etat nad przeszłością Góry św. Marcina. Żeby nie musiał pracować po 16-18 godzin dziennie, jak obecnie. Nawał zajęć wynika z faktu, że wywiązuje się z zakontraktowanych obowiązków zawodowych, a jednocześnie bada, rozmawia z ludźmi, no i programuje. – Potrzebowałbym pewnie jakiegoś grantu lub zaangażowania prywatnych inwestorów, a od strony samorządu promocji i znaku wiarygodności – odpowiada zapytany o marzenia.
Michał Szumlański odbudował zamek w wirtualnej rzeczywistości, zaskakując rozmiarem przedsięwzięcia, ale także starannością i autentycznością detali. Jego pasja i zaangażowanie zyskały uznanie w sieci. Teraz jednak kolejne etapy rozwoju projektu wymagają zewnętrznego wsparcia. Może ono zwielokrotnić skalę przedsięwzięcia i umożliwić wykorzystanie imponujących rezultatów dotychczasowej pracy.
![„Porozmawiajmy o medycynie”. Ogólnopolska konferencja studentów kierunków lekarskich w Tarnowie [FOTORELACJA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/05/Konferencja-Medyczna-10-218x150.jpeg)





![Wiosenna burza nad regionem. Strażacy kilka razy wyjeżdżali do powalonych drzew [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/05/Bogoniowice-powalone-drzewo-2-218x150.jpeg)













