Więcej wątków w sprawie zabójstwa Iwony Cygan

0
24

Zatrzymany 9 stycznia na mocy Europejskiego Nakazu Aresztowania wydanego przez tarnowską prokuraturę, obecnie znajduje się w areszcie śledczym w Wiedniu i czeka na ekstradycję do Polski. Sprawa ekstradycji ma się rozstrzygnąć w ciągu 70 dni.
W związku z zabójstwem zarzuty usłyszało dotychczas sześć osób, wśród nich trzech funkcjonariuszy policji z komisariatu w Szczucinie, w tym jeden, który do dzisiaj pozostaje w służbie czynnej.
Można przypuszczać jednak, że jest więcej osób, których podejrzewa się o związek ze sprawą. Sugeruje to wypowiedź mec. Ireneusza Wilka, pełnomocnika rodziny Cyganów, udzielona w programie „Państwo w państwie” wyemitowanym niedawno w Polsat News. Zwrócił się on tam z następującym apelem: „(…) Znane są nam fakty i okoliczności związane z zabójstwem Iwony Cygan. Naprawdę organa ścigania mają olbrzymią wiedzę na ten temat. Czekamy na niektóre osoby, aby się zgłosiły i złożyły wyjaśnienia. Mogą sobie w ten sposób ułatwić sytuację procesową”.
O ile jeszcze kilkanaście dni temu przedstawiciele prokuratury prowadzącej śledztwo chętniej wypowiadali się na temat postępowania, obecnie informacje są bardzo skąpe.
– Kolejne czynności procesowe będziemy prowadzić aż do sformułowania aktów oskarżenia. Z oczywistych więc powodów nie mogę mówić, o jakie czynności chodzi i kiedy zostaną przeprowadzone. Obecnie bada się sporo wątków w tej sprawie, gromadzone są dowody, a cała sytuacja jest dynamiczna – oświadcza Ewa Bialik, rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej w Warszawie.
Jednak wraz z postępami w śledztwie pojawiają się nowe pytania. Jedno z nich dotyczy służb specjalnych, o których już przed laty mówiło się w Szczucinie, że stanowią parasol ochronny dla sprawców zabójstwa Iwony. Reporterzy Polsatu twierdzą, że udało im się ustalić, iż tak rzeczywiście mogło być, a na dodatek – ich zdaniem – w grę mogą wchodzić jeszcze służby austriackie. Dlatego niektóre redakcje z Austrii podchwyciły ten wątek i prowadzą własne dziennikarskie śledztwa. Niektórzy mieszkańcy Szczucina nie wierzą, aby wyłącznie zwykli prowincjonalni policjanci stali za sprawcami.
– Na razie połapali tylko płotki – taką opinię o dotychczasowych aresztowaniach można usłyszeć w miasteczku.
Podczas programu „Państwo w państwie” wiele zarzutów kierowano pod adresem prokuratury, która wcześniej prowadziła śledztwo. Padło tam nazwisko Włodzimierza Kumorowskiego, najpierw prokuratora w Dąbrowie Tarnowskiej, obecnie zastępcy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. Nie skorzystał on z zaproszenia do studia, przesyłając oświadczenie następującej treści: „Nie uchylam się od odpowiedzialności za błędy i zaniedbania, ale moim zdaniem powinno się to odbywać w ramach postępowania karnego, dyscyplinarnego albo służbowego. Nie w studio”.
Opinia publiczna nadal nie wie, co było motywem zbrodni. Wydaje się, że prokuratura jeszcze dłuższy czas nie będzie o tym informować.
– To jeszcze nie ten etap śledztwa – ucina rzeczniczka Prokuratury Krajowej.

REKLAMA

Pojawia się pogłoska o tym, że w tle sprawy znajduje się problem międzynarodowego handlu kobietami. Ale co mogła mieć z tym wspólnego sprawa Iwony Cygan?
Na pewno kluczowe będzie przesłuchanie głównego podejrzanego, 46‑letniego Pawła K., który – jeśli dojdzie do ekstradycji – powinien być przetransportowany do Polski w ciągu 70 dni.
W latach 90. Paweł K. wraz z innymi znajomymi z Powiśla Dąbrowskiego należał do grupy tzw. Austriaków, czyli osób, które dorywczo pracowały na budowach w Austrii. Potem na stałe osiadł w Wiedniu, ma rodzinę i swoją firmę. Podobno nie był zaskoczony zatrzymaniem go przez miejscową policję. Wśród zatrzymanych jest także ojciec Pawła, Józef K.
Kiedy latem 1998 roku doszło do zabójstwa licealistki, wójtem ówczesnej gminy Szczucin był Bolesław Łączyński, obecnie radny Sejmiku Województwa Małopolskiego. To z jego inicjatywy ustanowiono samorządową nagrodę w wysokości 20 tys. zł dla osoby, która przyczyni się do ustalenia sprawcy lub sprawców zabójstwa. Nagroda nigdy nie została odebrana. Nikt o nią nie zabiegał.
– Wciąż wokół sprawy jest rozgłos, ludzie w Szczucinie o tym dyskutują, ale wyczuwa się też oczekiwanie, by tę sprawę jak najprędzej zamknąć, żeby wreszcie było wiadomo na pewno, kto dopuścił się zbrodni. Sporo już się dowiedzieliśmy, ale to wciąż jeszcze zagadkowa historia, oparta na domysłach – mówi Bolesław Łączyński.
Przyznaje, że osobiście przeżył chwilę zaskoczenia, gdy dowiedział się o zatrzymaniach osób podejrzanych. W Szczucinie, 4‑tysięcznym miasteczku, wszyscy znają się ze wszystkimi.
– Znam Pawła K., niedawno nawet widziałem go w miasteczku z dziećmi. Jego rodzice mieszkają niedaleko mnie. Niedaleko mnie mieszka również jeden z zatrzymanych policjantów, dlatego widywaliśmy się dość często. Drugiego policjanta kojarzę, trzeciego nie znałem.
W miasteczku istnieje przekonanie, że to nie koniec zatrzymań czy aresztowań.
– Być może pojawią się nowe dowody, które będą mogły obligować do kolejnych zatrzymań, ale niekoniecznie muszą w każdym przypadku skutkować postawieniem prokuratorskich zarzutów – mówi Ewa Bialik.
Na wyjaśnienie czeka też sprawa Tadeusza D., którego zwłoki odnaleziono w rzece wkrótce po tym, jak w obecności innych osób stwierdził, że wie, kto zabił Iwonę. Nikt, kto bliżej zetknął się z tą historią, nie miał wątpliwości, że te dwie sprawy należy ze sobą łączyć. Nikt oprócz prokuratury.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o