Wróżka prawdę ci powie?

0
143
wrozka2

Ale wróży się też ze zdjęcia, dłoni, rysów twarzy, wróży się osobiście, zaocznie, korespondencyjnie, a nawet przy pomocy poczty elektronicznej i Internetu.
Zarejestrowanych wróżbitów działa w Polsce ponad 15 tysięcy, ale samozwańczych przepowiadaczy przyszłości może być nawet siedem razy więcej. Te liczby nie powinny jednak dziwić, bowiem na usługi ezoteryczne Polacy wydają rocznie blisko 2 mld złotych.
Do renomowanych wróżbitów trzeba zapisać się z kilkutygodniowym wyprzedzeniem i przejść wstępną weryfikację, bo zawodowcy pracują tylko trzy‑cztery dni w tygodniu. Za ich usługi płacimy od 100 do 300 złotych, choć najpopularniejsi żądają nawet 1000 zł za „konsultację”. I nie chodzi tylko o proste przepowiednie: czy znajdziemy męża lub dorobimy się majątku. Zakres usług na ezoterycznym rynku stał się bardziej urozmaicony, ponieważ parapsycholodzy, świeccy egzorcyści, uzdrowiciele duchowi lub certyfikowani bioenergoterapeuci reklamują się, że potrafią zdejmować klątwy, uroki, złe życzenia, oczyszczać ludzi z duchów i wypędzać inne byty z domów. Ceremoniał może kosztować od 800 do 3 tys. złotych.

REKLAMA

Co można zobaczyć w tarocie?
Ładna kamienica na tarnowskim Rynku, a na niej wywieszka: „Gabinet ezoteryczny”. Trafiamy na jedno z pięter do punktu, który, oprócz relaksacji, regenerowania organizmu, wyciszenia, naładowania pozytywnych energii, barwo‑ i bioterapii, oczyszczania z toksyn, oferuje zajęcia w ramach „akademii współczesnego mistycyzmu”, organizuje warsztaty tarotowe, tańca i uwrażliwiania energetycznego. W jednym z pomieszczeń możemy skorzystać z wróżb z kart tarota. Pokój jest niewielki, na stole leżą karty, stoją palące się świece. Kobieta, która wróży, jest „doświadczoną i dyplomowaną tarocistką”, umawiać trzeba się telefonicznie.
Małgorzata trafiła tam za namową koleżanki.
– Od dwóch lat nic nie układa się w życiu mojej rodziny, jak powinno: córkę opuścił mąż, syn stracił pracę i nie może znaleźć nowej, wnuczki chorują, siostra wpadła w alkoholizm, brakuje nam pieniędzy…. Gdy znajoma pokazała mi ulotkę o tarocie, skusiło mnie zapewnienie, że wróżba wniesie w moje życie spokój i rozwiązanie wielu problemów. Podczas seansu podałam imiona bliskich mi osób, nic więcej, a tarocistka szczegółowo je opisała. Potwierdziło się nie tylko to, co już wcześniej wiedziałam, ale dowiedziałam się o wielu nieznanych faktach, a niektóre bardzo mnie zaskoczyły. Nie była to przepowiednia typu, co się może stać za miesiąc bądź dwa, lecz bardziej określenie charakteru i predyspozycji danego człowieka do pewnych działań. Czy pomogło? Jestem bardziej pozytywnie nastawiona do życia i wiem, w jakim kierunku mamy iść i co dalej robić, by wszystko się powiodło, a czego unikać, aby nie było gorzej.


Klątwa teściowej
Wróżyć można z kart, ręki, charakteru pisma, fotografii. Czasem jednak wymagane jest odprawienie specjalnego rytuału.
– Kilka lat temu teść powiedział mi w tajemnicy, że jego żona ma dziwne zdolności, bo wystarczy, że o kimś dłużej pomyśli, a wkrótce tej osobie zaczyna się źle dziać. Nigdy nie wierzyłam w takie opowieści, choć jedno nie dawało mi spokoju – wiele razy po wizycie teściowej nagle niszczyły się domowe sprzęty, kwiaty usychały w ogrodzie, a nam żyło się trudniej. Po jakimś czasie moją rodzinę zaczął prześladować pech: brama w ogrodzeniu psuła się w tym samym miejscu, kilka razy pękała szyba w lustrze, notorycznie szwankował nowy samochód, a spadające ze stołu kuchenne noże raniły. Potem było jeszcze gorzej, bo w krótkim czasie mąż stracił pracę, a mnie groziła operacja – żali się Ewa. – Przyjaciółka powiedziała, że pewnie ktoś rzucił na nas klątwę i wtedy przypomniałam sobie, co przed laty opowiadał mi teść. Trafiłam do dwóch wróżek w Tarnowie, ale żadna nie potrafiła zdjąć z nas złej energii, dowiadywałam się tylko, że nic w moim życiu nie zmieni się na lepsze. Zdesperowana zaczęłam szukać pomocy w Internecie, aż w końcu znalazłam adres świeckiej egzorcystki.
Chcąc sprawdzić, czy nad rodziną nie ciąży klątwa, wystarczyło przesłać 100 złotych na podane konto i wypełnić umieszczony w sieci formularz, podając imiona, nazwiska i daty urodzenia osób mieszkających pod wspólnym dachem. Po kilku dniach wieczorem Ewa odebrała telefon.
– W słuchawce usłyszałam miły, kobiecy głos. Powiedziała, że sprawdziła całą rodzinę i nasz dom. Z dziećmi i mieszkaniem wszystko było w porządku, ale ja i mąż byliśmy obarczeni silną klątwą rzuconą przez starszą kobietę. Wróżka ją widziała, a opisana postać idealnie pasowała do teściowej. – Jeśli nic z tym nie zrobicie, niepowodzenia będą do końca życia – usłyszałam. Procedura zdejmowania klątwy trwała cztery miesiące i nie należała do tanich. Czy było warto? Wyzdrowiałam, mąż znalazł pracę, a pech już nas nie prześladuje – przekonuje nasza rozmówczyni.

Ja zbawienia nie obiecuję…
Ezoteryka przyciąga i intryguje. Z pomocy wróżek lub jasnowidzów korzysta sporo osób, a najczęstsze pytania pojawiające się nad kartami to: „Czy kocha? Nie zdradza? Miłość na całe życie? Rzeczywiście jest tą jedyną? Czy odwróci się zła passa w domu, szkole, pracy?”.
Wizyta u wróżki działa kojąco na poszukujących pocieszenia w żałobie lub chorobie. Rady zapisanej w gwiazdach szukają też często ludzie nastawieni do wróżenia bardzo sceptycznie, ale przyciągani do gabinetu czystą ciekawością. Biznesmeni pytają o finanse, o to, czy numerologicznie nazwa firmy przyciągnie klientów, chcą, by pracownicy byli wydajniejsi, a z firmy nie uciekały pieniądze.
– Często odnoszę takie wrażenie, że ludzie chcą się po prostu wygadać, a wróżkę traktują trochę jak spowiednika, że wszystko jak w studnię… Mówią o domowych kłopotach, o dzieciach, o mężach i narzeczonych. Niejednokrotnie wydaje mi się, że te karty to trochę taki pretekst. Swoje w życiu przeszłam, sporo widziałam i przeżyłam, więc czasem staram się też doradzić, pocieszyć… Zawsze też mówię, że to, co w kartach, to tylko jedna z możliwych wizji przyszłości, że wiele zależy od nas samych… – mówi popularna tarnowska wróżka.
Obrusza się mocno, gdy pytamy ją, czy nie czuje się trochę naciągaczką, gdy zarabia, wykorzystując skłonności ludzi do parapsychologicznych zachowań?
– Nic takiego. Ja wiem, że wielu osobom nawet pomagam, że po wizycie u mnie czują się podniesione na duchu, trochę odważniej patrzą w przyszłość. Miałam sporo telefonów od ludzi, którzy dziękowali i mówili, że moja wróżba im pomogła, że podjęli dobrą decyzję, że jest lepiej… To chyba ważne? A pieniądze? Psychoterapeuci biorą znacznie więcej za wizytę, a wcale nie jestem pewna, czy pomagają bardziej niż ja…
Jak przyszedł do mnie ostatnio ksiądz po kolędzie, to tak samo mówił: czy mi nie wstyd, że od ludzi pieniądze biorę… Zła byłam bardzo, to mu powiedziałam, że on przecież nie robi nic innego, a ja przynajmniej zbawienia nie obiecuję…

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o