Wystarczy skłamać i wizyta u lekarza będzie darmowa

0
82
leczenie

Od 1 stycznia tego roku wszyscy Polacy, w tym również nieubezpieczeni, mieli uzyskać darmowy dostęp do lekarza rodzinnego. Co się okazało? Przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej działają tak samo jak dotychczas, korzystając z dostępu do eWUŚ, czyli informatycznej bazy ubezpieczonych. Gdy pacjent widnieje w systemie jako nieubezpieczony, nie będzie bez szans na bezpłatną wizytę – musi wypełnić deklarację, w której oświadczy, że ma prawo do ubezpieczenia. Zgodnie ze znowelizowaną ustawą zdrowotną NFZ nie może jednak żądać zapłaty za wizytę u lekarza rodzinnego, jeśli ustali, że pacjent poświadczył nieprawdę w deklaracji. W praktyce oznacza to, że wystarczy skłamać, że jesteśmy ubezpieczeni, by skorzystać z wizyt u lekarza rodzinnego. Taki pacjent zostanie jednak wezwany do zwrotu kosztów wykonanych badań i leków wykupionych z refundacją. Czy pieniądze zwróci, to już inna bajka…
Ubezpieczenia zdrowotnego nie mają obecnie głównie zatrudnieni na umowach śmieciowych, a według ministra zdrowia jest to ponad 2 mln osób (6 proc.). W systemie eWUŚ wyświetlają się kolorem czerwonym jako osoby bez prawa do darmowego leczenia. Jednak na czerwono świecą się również nazwiska kilkuset tysięcy ludzi uprawnionych do świadczeń, którzy nie zostali ujęci w ewidencji z rozmaitych powodów. W tym przypadku wystarczy złożyć oświadczenie o posiadaniu ubezpieczenia i lekarz przyjmie bezpłatnie.
– Z dostępnych nam interpretacji prawnych wcale nie wynika, że osoba nieubezpieczona ma być nieodpłatnie przyjmowana w podstawowej opiece zdrowotnej – komentuje Jadwiga Sołtys, prezes Przychodni Lekarskiej nr 3 w Tarnowie.
Trudno oszacować, ilu tarnowian nie ma uprawnień do darmowej opieki zdrowotnej. Wiadomo natomiast, że już od kilku lat miejskie lecznice mają problem z nieszczelnością systemu eWUŚ. W 2015 roku prawie 10 tysięcy mieszkańców Tarnowa wyświetlało się w bazie NFZ na czerwono, co oznaczało, że nie posiadają uprawnień do bezpłatnego leczenia. Od stycznia 2016 roku osoby świecące się w systemie na czerwono utraciły uprawnienia do darmowych świadczeń, choć fundusz zezwalał, by ludzie przekonani, że są ubezpieczeni, składali oświadczenie o prawie do leczenia i na tej podstawie korzystali z darmowej wizyty. Dziś sytuacja praktycznie się nie zmieniła.
Prywatne wizyty w publicznych placówkach służby zdrowia sporo kosztują – wizyta u lekarza rodzinnego to wydatek 60 złotych, do tego trzeba doliczyć w pełni odpłatne leki. Jeszcze bardziej kosztowne jest leczenie szpitalne, ponieważ, uwzględniając całą diagnostykę wraz z kompletem badań, może kosztować kilka, a przy poważniejszych chorobach nawet kilkanaście tysięcy złotych.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o