Z pogodą jest jak z…

0
65
meteo
REKLAMA

Codzienne zapowiedzi pogody to wynik pracy synoptyków – meteorologów. Rozbudowana sieć pomiarowo‑obserwacyjna i najnowsze technologie pozwalają na coraz dokładniejsze przewidywanie zjawisk występujących w przyrodzie, jednak do stuprocentowej pewności ciągle nam daleko. Wiadomo, że czekają nas zmiany klimatyczne i jedyne, co wydaje się pewne, to data 23 marca i przypisany do niej Światowy Dzień Meteorologii. Póki co mamy wiosnę bez wiosny. Tymczasem długoterminowe prognozy mówią o przejściowych falach chłodu w kwietniu oraz kilku bardzo mokrych okresach. W maju nadejdą prawdopodobnie pierwsze upały, będzie sporo ulew, możliwe gwałtowne burze. W czerwcu pogoda niespokojna: fala upałów i dużo burzowych opadów. W lipcu podobnie, dodatkowo ciągłe deszcze mogą spowodować zagrożenie powodziowe. W sierpniu nieco cieplej, jednak pogoda nadal ma być zmienna i mało przyjemna. Dopiero wrzesień przyniesie pogodowe uspokojenie…
– To nie ma sensu – podsumowuje Krzysztof Woś, kierujący tarnowską Stacją Hydrologiczno‑Meteorologiczną. – Dość trafne są prognozy sięgające 48 godzin, natomiast dłuższe są mało wiarygodne. Pracownicy tutejszej stacji nie zajmują się jednak prognozowaniem. Podczas całodobowych dyżurów obserwują zjawiska pogodowe (określając np. rodzaje zachmurzenia oraz kierunek, w którym przemieszczają się burze) i przeprowadzają pomiary: temperatury powietrza, wilgotności, ciśnienia, opadów, usłonecznienia, widzialności. Zbierają także meldunki z sieci posterunków wodowskazowych. Te wszystkie dane trafiają do odpowiednich służb w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Analiza bieżącej i prognozowanej sytuacji barycznej służy na przykład do oceny stopnia zagrożenia powodziowego.
Tarnowscy meteorolodzy pomiarów dokonują w wydzielonym ogródku meteorologicznym, który wyposażony jest m.in. w termometry, czujniki wilgotności oraz wiatromierz, heliograf i miernik widzialności. Najstarszym przyrządem pomiarowym jest deszczomierz Hellmanna, wypierany stopniowo w kraju przez urządzenia automatyczne z cyfrową pamięcią.
Pewne zdolności w tym zakresie posiadają także… meteopaci. Najbardziej wrażliwi potrafią podobno wyczuć nadchodzącą zmianę pogody nawet dwa dni wcześniej. Dawniej trudno było wytłumaczyć to zjawisko, dziś niektórzy naukowcy uważają, że osoby te mają zdolność wyczuwania fal elektromagnetycznych, które poprzedzają front atmosferyczny. Meteoropatia, czyli wrażliwość organizmu na bodźce pogodowe, potrafi naprawdę uprzykrzyć życie. Według danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej na zmiany atmosferyczne reaguje 50 – 70 proc. Polaków. Przeważają kobiety, ponieważ skłonnościom do meteoropatii sprzyjają zaburzenia hormonalne. Stres, przeciążenie pracą, osłabienie organizmu, niskie ciśnienie również wpływają na większą odczuwalność „pogodowych” dolegliwości.
Najgorsza jest pogoda niżowa, pochmurna, deszczowa. Silny wiatr, parność i upał też nie dodają nam skrzydeł. Fatalny wpływ na organizm mają także przejścia frontów atmosferycznych z wyżu do niżu i odwrotnie. Efektem są skoki ciśnienia, zaburzenia rytmu serca, nerwowość, niepokój, drażliwość. Podczas gwałtownego przechodzenia frontów ciepłego i zimnego powietrza gorzej czują się cukrzycy. Zwiększona wilgotność powietrza wywołuje „odzew” chorób reumatycznych oraz układu oddechowego. W obliczu nagłych zmian pogody u osób z chorobą wieńcową częściej występują bóle serca. Pogoda potrafi wywrócić do góry nogami życie astmatyków i alergików.
Wrażliwość na pogodę wzrasta bardziej ze względu na przebyte choroby niż na wiek. Dlatego warto wsłuchać się w informacje biometeorologiczne, by nie dać się zaskoczyć. Na hasło „idzie niż” dobrze jest sięgnąć po kawałek czekolady, a na obiad przygotować posiłek złożony z odżywczych węglowodanów, na przykład kaszy. Nikomu nie zaszkodzi spacer oraz lekkie ćwiczenia fizyczne. Gdy z kolei nadchodzi wyż, lepiej nie pić mocnej herbaty i kawy. Zrezygnować z soli. Pomogą: zielone warzywa, ryba na talerzu i banan w dłoni.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o