Amfiteatru nie oddadzą!

0
106
REKLAMA

– To jest budowa całej wsi, wszystkich mieszkańców – mówi prezes miejscowej OSP, Antoni Kmieć. –Ludzie dobrowolnie przekazywali pieniądze i drewno i za darmo pracowali w czynie społecznym. Kilka dni temu kontrolę przeprowadzili pracownicy Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego i stwierdzili, że scena pójdzie najprawdopodobniej do rozbiórki, czekamy na ostateczną decyzję. Ale my tego palcem nie tkniemy, niech sami rozbierają.
Amfiteatr stoi na działce, którą od dwóch lat strażacy dzierżawią od gminy. Wójt Dębna Grzegorz Brach mówi, że to na zebraniu sołeckim w Dołach zapadła decyzja o zakupieniu drewnianego, rozbieralnego podestu. – Strażacy organizowali wiele imprez i za każdym razem montowali scenę, co było kłopotliwe i czasochłonne. Ówczesny sołtys wsi, Antoni Matura, poddał propozycję, aby na działce naprzeciwko remizy postawić scenę na stałe, jednak nie pozwalał na to plan  zagospodarowania. Zdecydowano zatem o wykonaniu rozbieralnego, drewnianego podestu, za który zapłaciła gmina. Nie wymagało to uzyskania pozwolenia na budowę. Dopiero później dowiedziałem się, że scena została zadaszona. To, czy i kto dopuścił się samowoli budowlanej, badać będzie PINB. Faktem jest, że działka jest własnością gminy, ale od lat korzystają z niej mieszkańcy Dołów, tam strażacy ćwiczą przed zawodami, tam odbyły się kilka lat temu gminne dożynki, tam są imprezy z okazji Dnia Dziecka. Praktycznie teren znacznej części wsi wyłączony jest z możliwości zabudowy. Płynie przez nią rzeka Niedźwiedź, która często wylewa, stąd ograniczenia w miejscowym planie.
Kontrolę Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego ściągnął do Dołów Jacek Legutko, twierdzi, że nie zrobił tego po to, aby zrobić mieszkańcom Dołów na złość. – Nie może być tak, iż na terenie gminnym powstaje samowola budowlana, a wójt udaje, że o niczym nie wie i zrzuca winę na radę sołecką i strażaków. Scenę wykonała gmina i za nią zapłaciła, była to więc inwestycja gminna. Została ona wsparta na betonowych słupach, które trwale połączone są z ziemią, w podobny sposób wykonano schody. Tak więc w żadnym wypadku nie możemy mówić o tym, że jest to konstrukcja rozbieralna. Dzierżawiąc działkę od gminy, strażacy byli przekonani, że działają w dobrej wierze, iż budowa jest legalna i odbywa się za aprobatą urzędu gminy, dlatego postanowili scenę zadaszyć. Musieli mieć na to zgodę, choćby ustną. Gmina dołożyła pieniędzy, urzędnicy musieli więc wiedzieć, co się na działce dzieje. Twierdzenie wójta, że gmina nie była inwestorem jest sprzeczne z faktami. Wiem, że niektórzy mają mi za złe, że zgłosiłem sprawę do inspektoratu, i uważają mnie za donosiciela. Ale główną kwestią powinno być nie to, kto doniósł, ale to, jaki jest faktyczny stan prawny budowli w Dołach – denerwuje się Legutko. – Zawiadomiłem także prokuraturę, bo jestem przekonany, że przy samej budowie doszło do wielu nieprawidłowości.
Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego już stwierdził, że amfiteatr jest samowolą budowlaną i nie posiada decyzji o pozwoleniu na budowę. Szef PINB, Wojciech Migdał, nie chce jednak na razie mówić, co stanie się z budowlą. –Trwają ustalenia, potrzebujemy trochę czasu – mówi.
– Nie rozumiem, o co tyle hałasu – dodaje prezes Antoni Kmieć. – Przecież nie ma żadnej szkodliwości w tym, że ten amfiteatr tam stoi. Mamy miejsce na organizację imprez wiejskich. Na ostatnim zebraniu, w którym uczestniczyła rada sołecka, strażacy i panie z koła gospodyń, padło stwierdzenie, że nie damy tego rozburzyć, będziemy bronić naszej, tak potrzebnej we wsi budowli.
– Komuś bardzo to zadaszenie podestu  przeszkadzało.. Wielka szkoda, że tak się stało – twierdzi wójt Brach. –Niestety, nie można zalegalizować budowy, bo jest ona niezgodna z planem  zagospodarowania.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o