Andrzej, powiedz prawdę o nas…

0
3376
Andrzej-powiedz-prawdę-o-nas
Jolanta Rosiek – domniemana kochanka prezydenta Andrzeja Dudy twierdzi, że z ukochanym spotykała się u znajomych w Tarnowie | Foto: Facebook

– Chcieliście, żebym potwierdziła na swoim profilu, że to wszystko, co piszą jest prawdą, potwierdzam. Tak, to moje konto, wszystko jest prawdą, niczego sobie nie wymyśliłam, nie jestem osobą chorą. Spotykaliśmy się z Andrzejem u naszych przyjaciół w Tarnowie od 2015 roku. Agata o wszystkim wiedziała od samego początku. Oni wtedy byli z Andrzejem w trakcie unieważnienia małżeństwa, mieli ku temu podstawy – wyznaje na swoim facebookowym profilu Jolanta Rosiek. W dalszej części wypowiedzi twierdzi, że Andrzej nie mówił jej ani razu, żeby dała mu spokój.
– Jeśli może sam mówić, niech zaprzeczy, niech wyrzeknie się mnie i znajomości ze mną (…). Twierdzi, że mnie kocha i chce ze mną być. Andrzej, bardzo cię proszę, żebyś powiedział prawdę w końcu. Osoby publiczne i media robią ze mnie wariatkę, nazywają psychofanką, stalkerką, twierdzą, że jestem osobą zaburzoną, jeżdżę za nim po całym kraju. To jest bzdura, nie potrzebuję tego, bo spotykamy się prywatnie. Tak było tylko raz, w Zakliczynie, kiedy pojechałam na jego spotkanie z wyborcami.

REKLAMA

Mieć Cię tak blisko…
Jolanta Rosiek uważa, że Andrzej, jako prezydent powinien zabrać głos w czasie, gdy sprawa nabrała rozgłosu. – Ja się nie boję jego odpowiedzi. Bo nawet gdy skłamie i zaprzeczy, będę miała przynajmniej powody, żeby go znienawidzić i sobie odpuścić. Tylko niech powie prawdę, chcę to usłyszeć od niego. Proszę, żeby media nie pytały już o tę sprawę mnie, ale żeby jemu zadały pytania, bo też w tym uczestniczył. Kobieta mówi dalej, że działacze PiS chcą sprawić, aby była mało wiarygodna, żeby uznawano ją za wariatkę dlatego, iż boją się prawdy i chcą ukryć temat romansu prezydenta.
O Jolancie Rosiek zrobiło się głośno w lutym, tuż po tym, gdy prezydent Andrzej Duda przebywał w Zakliczynie, gdzie odbierał tytuł honorowego obywatela. Dzień po wizycie młoda kobieta zamieściła na swoim profilu na Facebooku wymowne zdjęcia i gorące wyznania. – Jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu. Mieć Cię tak blisko, poczuć ciepło Twojej szyi na moich ustach… ciepło ramion, uśmiech i spojrzenie… Upewniłam się tylko w tym, że kocham jak nigdy nikogo… Czy zbierzesz się na odwagę i powiesz w końcu prawdę@AndrzejDuda? Może najwyższa pora zareagować na ataki mediów piszących o mnie w obrzydliwy sposób?? Bo inaczej oboje nie będziemy mieć życia w tym kraju… wszystko teraz zależy od Ciebie.
Na zarzut jednego z facebookowiczów Jolanta ostro odpowiedziała: – Nie jestem prowokatorką, mówię głośno o tym, co łączy mnie z Andrzejem. Ochrona dopuściła mnie do niego, bo wiedzą, co jest między nami.

Miłosne smsy
Rosiek bez skrępowania ujawniła także treść smsów, których nadawcą był, jak twierdzi prezydent Andrzej Duda. „Cześć. To ja Andrzej. Spotkaj się ze mną dziś wieczorem. Musimy porozmawiać” – to wiadomość z 19 października ubiegłego roku. „Naprawdę zależy mi na Tobie i chcę porozmawiać, póki mam, będę miał możliwość być w pobliżu” – pisze nadawca kolejnego smsa. Treść następnego jest prawdopodobnie związana z brakiem odpowiedzi odbiorczyni. „I tak przyjadę do Ciebie za jakieś 2 godziny i będę czekał póki nie zgodzisz się ze mną porozmawiać”. Miesiąc później Andrzej miał rzekomo odpowiedzieć: „Skarbie, ja też za Tobą tęsknię, niczego mi nie brakuje jak rozmowy i kontaktu z Tobą”. „Szkoda, że nie udało się zobaczyć przed moim wyjazdem”; „Ja też chciałem Kochanie myślałem, że się uda”; „Szkoda, że nie mogę być przy Tobie cały czas” – to kolejne wiadomości ujawnione przez Rosiek.

Dlaczego to robi?
Zarówno na Facebooku, jak i na Twitterze, z których korzysta Jolanta Rosiek jej domniemany romans z Prezydentem RP budzi skrajne emocje. Niektórzy internauci odsądzają ją od czci i wiary, i kierują w jej stronę niewybredne epitety zarzucając jednocześnie, że za oczernianie głowy państwa bierze pieniądze i jest sterowana przez opozycjonistów Andrzeja Dudy. Ale są i tacy, którzy jej kibicują i chwalą kobietę za odwagę. Jeden z użytkowników Facebooka podaje nawet namiar – telefon i mailowy adres do pewnego uzdrowiciela, który przy pomocy zaklęć jest w stanie przywrócić miłość.
– Tysiąc razy mam pisać, czemu to robię? Bo Go kocham, i chcę mu pomóc uwolnić się z tej złotej klatki. Wiem dobrze, że On też tego chce (prezydentury – przyp. red.), bo mówił mi wielokrotnie, tylko że się boi bo go zastraszają – wyjaśnia Jolanta Rosiek.
Jolanta pisała także, że Andrzej planował rozwód i nie spodziewał się, że wygra wybory prezydenckie. Kobieta twierdzi, że Duda nie miał także zamiaru ubiegać się o drugą prezydencką kadencję, o czym sam miał ją rzekomo informować. „Kochanie. Przysiągłem Ci, że nie będę kandydować więcej, więc się nie smuć. Jeszcze nie wiem, jak to zrobię i kiedy, bo wiesz, że Jarek się w życiu na to nie zgodzi. Nie interesuje go, czy ja chcę kandydować, tylko bez względu na to uwzględniają mnie w sondażach. Dobrze wiesz, że nigdy nie chciałem być prezydentem. (…) Kochanie oni mnie zmuszają do ciągłego udawania, do robienia pozorów, jak ja np. powiem, że nie przytulę Agaty, to w takim razie Tobie coś się złego stanie. Boję się, że jeśli nie zrobię tego, co mówi, to Tobie się coś faktycznie stanie”.

Walentynki z prezydentem?
Wróćmy jeszcze na chwilę do Zakliczyna, gdzie Andrzej Duda gościł 12 lutego. Po spotkaniu z prezydentem Jolanta napisała na TT: „Pocałowałam go w szyję chyba kilka razy wczoraj. Byłam tak podjarana, że nie wiedziałam co mówić. Najchętniej bym go nie wypuszczała z ramion… ale rzeczywistość jest okrutna”. Wtedy jeden z użytkowników Twittera zapytał ją, jak chciałaby spędzić Walentynki z prezydentem. Kobieta otwarcie wyznaje: „Najcudowniej, jakby się dało. Tym bardziej, że to byłby czas gdzie bylibyśmy w końcu sami… moglibyśmy na spokojnie porozmawiać, zjeść kolację, pójść na wieczorny spacer, a potem może wspólna kąpiel i łóżeczko”.
Jednak Walentynki prezydent spędzał ze swoją żoną Agatą, akurat tego dnia obchodzili 25. rocznicę kościelnego ślubu. Z tej okazji kancelaria prezydenta opublikowała film, na którym państwo Dudowie nie szczędzą sobie czułości. – Agata jest nie tylko fantastyczną żoną, lecz także świetną pierwszą damą. Bardzo rzetelnie, godnie i z ogromną klasą pełni swoją funkcję, za co jestem jej ogromnie wdzięczny (…) Wykonuje bardzo dużo pożytecznej i dobrej pracy. Jej kalendarz jest nie mniej wypełniony spotkaniami, wizytami, wyjazdami niż mój – chwali Duda swoją małżonkę.
Tymczasem sympatyzujący z Jolantą Rosiek pisali na FB: „O tym, że Andrzej Duda był w trakcie rozwodu z Agatą, to było wiadome, proces rozwodowy wstrzymano podczas kampanii prezydenckiej 2015 na rozkaz Jarosława Kaczyńskiego. Co było powodem rozwodu? Ano młoda dama Jolanta Rosiek, kochanka PIS-owskiego prezydenta, Agata Kornhauser-Duda miała już dosyć mężowskich zdrad i młodej kochanki u jego boku. Kampania prezydencka i obecna prezydentura, można by powiedzieć uratowała jej małżeństwo i do dzisiaj prowadzona jest gra przykładnego kochającego się małżeństwa. Ale jak widać kochanka wytoczyła ostatnio ciężkie działa i nie zamierza odpuścić”.

Stalkerka i prowokatorka?
Prezydencki minister Paweł Mucha w programie Onet-Opinie na pytanie dziennikarza, jak długo kancelaria lekceważyć będzie kobietę, która dowodzi swojej bliskości z Andrzejem Dudą, odpowiada: – Jest to co najmniej stalkerka lub osoba, która ma określone kłopoty. Nie mnie rozstrzygać, czy jest przez kogoś motywowana. Jej doniesienia o romansie z prezydentem są absolutną nieprawdą i prowokacją. Nie wiem, jakie są pobudki tej osoby”.
Mimo że Jolanta Rosiek tak chętnie ujawnia szczegóły swojego rzekomego romansu z Andrzejem Dudą, to o niej samej wiadomo niewiele. Dziennikarzom Gazety Krakowskiej udało się ustalić, że kobieta ma 27 lat i mieszka w małej wiosce w okolicach Łososiny Dolnej. Jest też ciekawostka, którą przytacza portal wiesci24.pl. Powołując się na kolejny internetowy portal sluzbyspecjalne.com dziennikarze ujawnili, że Jolanta Rosiek jest oznaczona w systemie Służby Ochrony Państwa (dawniej Biuro Ochrony Rządu) jako „bezpieczna”, czyli może przebywać sam na sam z prezydentem Andrzejem Dudą. Rosiek to także kobieta, której ochroniarze prezydenta pozwalali na dostęp do głowy państwa i przytulanie do Dudy. W sytuacji, gdy posesji szeregowego posła strzeże ochrona złożona z byłych funkcjonariuszy jednej z najlepszych służb specjalnych na świecie, a dodatkowo kilkunastu funkcjonariuszy policji na dobę.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o