Atrakcje bliskie, ale nieznane

0
115
Blisko Tarnowa znajduje się Kraina Trzech Jezior. To jeden z najbardziej urokliwych zakątków w powiecie tarnowskim, będący już pod prawną ochroną, ale dotychczas mało znany | Fot. Dariusz Kobylański

Tarnowska starówka, kopalnia soli w Bochni, kościółek św. Leonarda w Lipnicy Murowanej, zamki w Dębnie i Nowym Wiśniczu, Zalipie – „Malowana wieś”, klasztor w Tuchowie, rezerwat „Skamieniałe Miasto” w Ciężkowicach czy Lasy Radłowsko – Wierzchosławickie to tylko przykłady tego kanonu. Spróbujmy jednak przełamać ten schemat i na pożegnanie wakacji wybrać się w miejsca często wcale nie mniej interesujące, ale albo już zapomniane, albo od początku mało znane.
Lista obiektów i miejsc, które są najczęściej opisywane i przez to między innymi najbardziej popularne, jest w Tarnowie i regionie długa. Jednak jeszcze dłuższa wydaje się lista tych atrakcji, które zostały odkryte na razie przez nieliczną grupę turystów albo dopiero czekają na odkrycie. Wśród nich znajdują się szczere perełki, które na większości mogą zrobić duże wrażenie. Dodatkową zaletą tych miejsc jest panujący tutaj spokój, bo turyści, jak zwykle, wybrali utarte od dawna ścieżki.Nasze małe Mazury
Na początek proponowałbym wycieczkę w pobliże Jadownik Mokrych w gminie Wietrzychowice. Na północ od wioski, niedaleko kompleksu leśnego, roztacza się niezwykle malowniczy krajobraz. To jedno z tych miejsc, w którym łatwo zapomnieć o całym świecie, jeśli tylko ma się taką potrzebę. Teren ów nazywam Krainą Trzech Jezior, bo jego ozdobą są trzy sąsiadujące ze sobą jeziorka: Przystajne, Święcone i Trzciana. To także kraina rzadkich, wymierających gatunków motyla. Rośnie tu również unikatowa w skali kraju roślina: kotewka (orzech wodny). Mało kto tutaj zagląda, ale przyrodnicze i krajobrazowe znaczenie tego miejsca, w którym utworzono rezerwat, już zostało docenione; od niedawna obszar ten objęty jest ochroną w ramach sieci „Natura 2000”.
Dla zachowania krajobrazowego charakteru wycieczki proponuję miejsce bardziej odległe. To już fragmenty Puszczy Niepołomickiej w okolicy Bochni. Na terenie leśnictwa Gawłówek położony jest Czarny Staw. To piękne śródleśne jezioro, którego tafla wody ma charakterystyczne ciemne zabarwienie. Podkreśla je dodatkowo sosnowy las otaczający zbiornik. Łatwo tu też zaobserwować liczne dzikie ptactwo, warto więc wybrać się z lornetką.
Chcąc nadal poruszać się w podobnych klimatach, warto odwiedzić okolice Policht, niedaleko Gromnika. W uroczysku o tej samej nazwie, gdzie funkcjonuje wybudowany przed laty ośrodek edukacji ekologicznej, wyznaczono kilka niezwykle atrakcyjnych przyrodniczo ścieżek, a jedna z nich prowadzi do rozległego śródleśnego stawu z bogatą roślinnością wodno – błotną i zbiorowiskiem wodnej fauny. Zdjęcie na drewnianym mostku będzie bardzo romantyczne.Sanatorium w szopie
W pobliskich leśnych zakątkach może nas zaniepokoić dość ostry, nieprzyjemny zapach… zgniłych jaj, ale spokojnie, nic się nie dzieje. To tylko obecne tutaj źródła wód siarczkowych mające właściwości lecznicze. Obok źródełka „Geologów” zbudowano – uwaga – prowizoryczne „sanatorium”: drewnianą szopę, w której znajduje się wanna. Kiedyś w Polichtach poznałem człowieka, który obsługiwał „kuracjuszy”; za niewielką opłatą czerpał wodę ze źródła, podgrzewał ją w żelaznym kotle i wlewał do wanny. Podobno niektórym kąpiele pomagały na chore kości. Ktoś może spróbuje takiej atrakcji? Gdzie jeszcze jest tak osobliwe miejsce?
Kontynuując wątek przyrodniczy, proponuję przenieść się tym razem w okolice Brzeska, a konkretnie Jadownik (nie mylić z podtarnowskimi Jadownikami). Warto tam odwiedzić wzgórze Bocheniec (400 metrów n.p.m.), na szczycie którego, na miejscu dawnego grodziska Wiślan, stoi niewielki biały kościółek św. Anny zbudowany pod koniec XVI wieku. Pięknie się on komponuje w tym niezwykłym otoczeniu, niezwykłym także dlatego, że ze wzgórza mamy rewelacyjną panoramę. Stąd można dostrzec rewiry Kotliny Sandomierskiej, Wysoczyzny Kieleckiej, Tatr, Beskidu Sądeckiego, a w niektóre dni także osiedla Tarnowa oraz Nowej Huty.Motyle i samoloty
Obok krajobrazowych i przyrodniczych atrakcji regionu, dotychczas mało spopularyzowanych, warto, jak myślę, mieć na uwadze niewielkie muzea często w małych miejscowościach, dotychczas rzadko odwiedzane, które często kryją nieznane skarby. Tych szczęśliwie przybywa, ponieważ przybywa pasjonatów, którzy czasem organizują prywatne placówki. Bochnia, która na ogół kojarzy się z zabytkową kopalnią soli, ma na przykład muzeum motyli – prywatną kolekcję będącą własnością rodziny Kobielów. To największa tego typu ekspozycja w Polsce, licząca 4,5 tys. okazów. W innym prywatnym muzeum w Jodłówce Tuchowskiej, należącym do Romana Osiki, obejrzymy z kolei wraki trzech rozbitych samolotów wojskowych, które – pilotowane przez załogi radzieckie i polskie – pod koniec II wojny światowej zostały zestrzelone na Pogórzu przez Niemców.
A czy ktoś już odwiedził muzeum… mleczarstwa w Królówce pod Nowym Wiśniczem? To jedyna tego rodzaju placówka w kraju. Mieści się w oryginalnym budynku pierwszej w Galicji mleczarni założonej w 1888 roku. Pieczę nad placówką sprawuje gmina.Skarby parafialne
Coraz więcej powstaje także małych muzeów parafialnych zlokalizowanych w terenie. Tam również można odnaleźć różne niezwykłości. Osobiście polecałbym na przykład przykościelną placówkę (obecnie oddział Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie) w Rzepienniku Strzyżewskim ze zbiorami XVIII – i XIX-wiecznych dzieł sztuki. Przy okazji warto zajrzeć do miejscowego kościoła parafialnego, w którym napatrzymy się na oryginalną polichromię wykonaną przez Felicję Curyłową, słynną zalipiańską malarkę, oraz obrazy tak znanych artystów jak Malczewski, Stasiak, Czechowicz i Hofman.
A może – dla odmiany – ktoś lubi konie? Można zatem wybrać się na wycieczkę do westernowych Żukowic czy do ośrodka w Klikowej, już dobrze znanych, można też pojechać do znajdującej się na zupełnym uboczu stadniny koni w Bistuszowej. To prywatna hodowla arabów, położona w atrakcyjnym krajobrazowo terenie, należąca do znanej rodziny piekarzy w Tarnowie. Jeśli gospodarze pozwolą, będziemy mogli bliżej przyjrzeć się tym wyjątkowym zwierzętom. Niektóre zostały zakupione na słynnych kiedyś aukcjach arabów w Janowie Podlaskim. Gdy któregoś dnia odwiedziłem Bistuszową, ujrzałem między innymi piękną białą klacz, weterankę wyścigów na warszawskim Służewcu, która tutaj cieszyła się już z zasłużonej emerytury.
W regionie perełek – architektonicznych, historycznych czy przyrodniczych – jest całe mnóstwo, czasem położonych nawet blisko głównych szlaków. Często są pomijane, gdyż rzadko trafiają na strony przewodników. Tu piszę tylko o niektórych, które są subiektywnym, autorskim wyborem. Wiele z nich wciąż czeka na odkrycie i na docenienie. Być może ktoś z naszych czytelników już dokonał takiego odkrycia i zechce się nim podzielić? Czekam na informacje w tej sprawie.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o