Azjatycka plaga

0
346
Biedronki azjatyckie nie dają spokoju mieszkańcom regionu
Biedronki azjatyckie nie dają spokoju mieszkańcom regionu
REKLAMA

Od kilku tygodni są wszędzie. W grupie potrafią być ich dziesiątki, czym wprawiają w irytację. Teoretycznie niegroźne, ale w praktyce mogące przysporzyć problemów zdrowotnych. Mowa o biedronkach azjatyckich, które od pewnego czasu nie dają spokoju mieszkańcom Tarnowa i regionu. Jak twierdzą biolodzy, musimy się do nich przyzwyczaić, bo w Polsce osiadły na dobre.

Są wszędzie – na ubraniu i we włosach
Domy tarnowian oraz mieszkańców regionu od kilku tygodni nawiedzają nieproszeni goście. W tym roku biedronek azjatyckich jest na potęgę! I chociaż te niewielkie stworzenia są podobne do naszych „polskich biedronek”, to są o wiele bardziej irytujące, a przede wszystkim potrafią być groźne dla zdrowia.
– Od kilku dni nie otwieram okien. Gdybym to zrobiła, w ciągu godziny w moim pokoju pojawiłaby się blisko setka biedronek azjatyckich – mówi pani Halina, mieszkanka jednej z podtarnowskich gmin. Nie ukrywa, że nie ma żadnego pomysłu na to, aby powstrzymać „azjatycką plagę”. – Szukałam w internecie informacji co zrobić, aby się ich pozbyć, ale nigdzie nie znalazłam żadnej złotej rady. W niektórych pomieszczeniach stosuję moskitiery, dzięki którym biedronki azjatyckie nie przedostają się do domu. Wychodząc jednak na zewnątrz, widzę, jak elewacja mojego budynku zalana jest tymi owadami. Kiedy wracam do domu przynosząc drewno na opał, zawsze mam na ubraniu lub we włosach kilka sztuk biedronek. Są wszędzie!

REKLAMA
Biedronka azjatycka to pochodzący z Azji gatunek chrząszcza z rodziny biedronkowatych. Przez około 20 lat rozprzestrzenił się w obydwu Amerykach i Europie. W Polsce jest gatunkiem inwazyjnym, stwierdzonym po raz pierwszy w 2006
w Poznaniu.

Arlekiny, bo tak nazywane są biedronki azjatyckie, różnią się od polskich biedronek siedmiokropek. Nasze biedronki są czerwone i mają zgodnie z nazwą 7 czarnych kropek. Tymczasem azjatyckie biedronki mogą być żółte, pomarańczowe, czerwone lub nawet czarne. Mają zazwyczaj kilkanaście kropek. Jesienią szukają miejsca do przezimowania. Niestety, w naszym kraju z roku na rok jest ich coraz więcej. Mogą być także niebezpieczne dla człowieka, ponieważ gryzą, a także wydzielają płyny obronne. Owady te są szczególnie niebezpieczne dla alergików. Wytwarzają bowiem alergeny, kiedy poczują się zagrożone. W momencie pogryzienia może pojawić się pieczenie i swędzenie, a w skrajnych przypadkach nawet problemy z oddychaniem.

Jak się ich pozbyć?
Eksperci twierdzą, że nie ma jednego złotego środka na pozbycie się biedronek azjatyckich. Aby się przed nimi ochronić, należy przede wszystkim uszczelnić okna oraz drzwi. Warto zaopatrzyć się także w moskitierę. Do zniechęcenia owadów użyć można mentolu lub kamfory, ponieważ ten zapach je odstrasza. Łukasz Bożycki, uznany biolog i fotogram przyrody mówi, że jest jeden główny powód, dla którego biedronki azjatyckie są w ostatnim czasie tak licznie obserwowane w naszym kraju. – Człowiek podróżuje i przemieszcza ze sobą różne gatunki inwazyjne zwierząt, które normalnie w danym środowisku nie występują. Tak było też z biedronką azjatycką. Niestety, w przypadku naszego klimatu pojawia się problem, ponieważ nie mają one naturalnych drapieżników lub naturalnie występujących chorób, więc nic nie kontroluje ich populacji – mówi Łukasz Bożycki i dodaje, że pomimo iż biedronka azjatycka jest bardziej widoczna od naszej biedronki, nie oznacza to, że jest jej więcej. – Zaryzykowałbym nawet, że jest jej mniej, ale ma pewne zachowanie, które uwidacznia się jesienią. Ten typ owada szukając miejsca, gdzie może przezimować, zbiera się w bardzo duże grupy i zaczyna wchodzić w miejsca, gdzie przetrwa zimę. Ich wybór najczęściej pada na domy i budynki gospodarcze. Nasze biedronki przeważnie zimują pod korą i liśćmi drzew, dlatego ich nie dostrzegamy.
Biolog nie ma wątpliwości, że z czasem liczba biedronek azjatyckich się unormuje i nie będą one aż tak widoczne w naszym środowisku. – Za dwa tygodnie, kiedy zrobi się mroźno, już ich nie będzie. Zamiast narzekać na biedronki azjatyckie, powinniśmy traktować je jako fenomen przyrodniczy z tego względu, że potrafiły znaleźć sobie miejsce w Polsce, która z krajami azjatyckimi nie ma nic wspólnego. Nie powinniśmy odczuwać przed nimi strachu.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments