Bała się pielęgniarek?

0
66
dyrektorka-szpitala

Zupełnie odwrotnie oceniają ten czas opozycyjni radni – brak wizji, słabe kontrakty i nieustające konflikty z załogą – tak podsumowują rządy Teresy Kopczyńskiej.
– To było już za dużo na moją głowę – przyznaje dyrektor Kopczyńska. – Pacjenci chcą świadczeń na wysokim poziomie, pracownicy chcą podwyżek, zarząd powiatu żąda ode mnie bilansowania wydatków. Wszyscy mają rację, ale nie dało się tego pogodzić, dlatego złożyłam rezygnację. Dyrektorka mówi, że w sytuacji, w jakiej znajduje się szpital, nie dało się spełnić żądań związku zawodowego pielęgniarek i położnych, i podnieść tej grupie zawodowej pensje o 800 złotych. To doprowadziłoby do zapaści finansowej placówki i naraziłoby pacjentów nawet na brak ciągłości świadczeń medycznych.
– Wielokrotnie prosiłam pielęgniarki i położne, aby zaniechały roszczeń do czasu poprawy sytuacji finansowej, ale panie straszyły mnie strajkiem generalnym.
Teresa Kopczyńska twierdzi, że wyniki finansowe lecznicy stale się poprawiają. W placówce dokonano już niezbędnej redukcji zatrudnień i wypłacone zostały z tego tytułu wszystkie świadczenia. Szpital jest wyremontowany i wyposażony w dobry sprzęt, a poziom usług jest wysoki, w ostatnich latach otwarty został cieszący się wielką popularnością oddział rehabilitacji neurologicznej i pododdział geriatrii.
– Ale jednocześnie są oddziały, które przynoszą ogromne straty i nad tym będzie musiał się głowić przyszły dyrektor. Jest to oddział ginekologiczno-położniczy i zakład opiekuńczo-leczniczy. Aby szpital nie przynosił strat, muszą one zostać odłączone od placówki i funkcjonować na własny rachunek. Dodam jeszcze, że na samym tylko oddziale ginekologiczno-położniczym ubiegłoroczne straty wynosiły ponad 1,2 miliona złotych. Na szczęście dobiegają końca pertraktacje w sprawie oddzielenia zakładu opiekuńczo-leczniczego, wszystko wskazuje na to, że będzie to zakład niepubliczny, a prowadzić go będzie starostwo. Dla szpitala będzie to wielka korzyść – dodaje Teresa Kopczyńska.
– Straty szpitala wynikają głównie z tego, że NFZ nie płaci za nadwykonania, oprócz tego placówka ma około czterech milionów złotych długów – mówi starosta dąbrowski, Tadeusz Kwiatkowski. O odchodzącej dyrektor ma jak najlepsze zdanie, uważa, że udało jej się zmniejszyć zadłużenie i częściowo przeprowadzić restrukturyzację zatrudnienia.
– Fakt, nie udało się pani dyrektor uniknąć konfliktów z załogą, ale mimo słusznych żądań pielęgniarek i położnych, szpitala nie było na nie stać bez jednoczesnego pogorszenia sytuacji finansowej placówki. Starosta zapowiada, że zarząd powiatu w najbliższym czasie zleci wykonanie audytu i programu naprawczego. Z dokumentami tymi będą mogli zapoznać się startujący w konkursie na dyrektora SP ZOZ. Do tego czasu placówką zarządzać będzie Łukasz Węgrzyn, pełniący do tej pory funkcję dyrektora administracyjnego.
Nowemu dyrektorowi łatwo na pewno nie będzie, tym bardziej że pielęgniarki i położne już zapowiadają, że nie złożą broni i dalej będą się domagać podwyżek.
– Liczymy na to, że nowy dyrektor zacznie z nami merytorycznie rozmawiać. Od ponad roku jesteśmy w sporze zbiorowym z dyrekcją, było kilka spotkań z dyrektor Kopczyńską, ale ona w ogóle nie brała naszego zdania pod uwagę. Mediacje ograniczały się do jej kilkugodzinnych monologów, z których nic nie wynikało – mówi Bożena Kolarczyk, szefowa zakładowego związku zawodowego pielęgniarek i położnych. Faktem jest, że to najgorzej opłacana grupa zawodowa w szpitalu – siostry zarabiają tyle samo co salowe. Mało tego, w 2011 roku dyrektor Kopczyńska zdecydowała o odebraniu im dodatku za pracę w soboty i niedziele.
Fatalne zdanie o dyrektorowaniu Teresy Kopczyńskiej mają radni z opozycji.
– Odkąd pani Teresa Kopczyńska została dyrektorem szpitala, wiele mówiło się o „wielkim planie restrukturyzacji”, ale żadnego programu nie było. Domagałem się tego tajemnego dokumentu wielokrotnie, ale ani na sesji, ani w czasie prac komisji, nikt takowego nie przedstawił. W moim odczuciu to była ściema. Kiedyś ktoś zażartował, że ten program restrukturyzacji jest jak yeti, wszyscy o nim mówią, ale nikt go nie widział – mówi radny Wiesław Krajewski. Jego zdaniem ostatnie trzy lata dla szpitala powiatowego w Dąbrowie Tarnowskiej to nie był dobry czas, słabe kontrakty, brak koncepcji i wizji, ogromny chaos, skonfliktowane środowisko, skłócona załoga. – Mam nadzieję, że nowy dyrektor sprosta wyzwaniu i wyprowadzi placówkę na prostą, co szczególnie ważne jest dla mieszkańców powiatu korzystających z usług szpitala – dodaje Krajewski.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o