Brak zimy „rozleniwia” zwierzęta

0
141

Trwa zima, ale głównie w kalendarzu. Z wyjątkiem wysokich gór, śniegu nie widać, nie dokuczają też mrozy. Tak jest od kilku już lat – jednych ten stan cieszy, inni tęsknią za śnieżną zimą sprzyjającą zimowym sportom i poprawie bilansu wodnego. Także leśnicy i myśliwi wyglądają prawdziwej zimy, jej brak wywiera negatywny wpływ na ekosystem i kondycję dzikiej zwierzyny.

REKLAMA

– Zaburzony został porządek w występowaniu pór roku. Klimat zmienia się i łagodnieje, mamy krótkie i lekkie zimy, co nie jest obojętne dla świata zwierząt. Nasze obserwacje potwierdzają wymuszoną niejako zmianę ich zachowań i ogólnej sprawności, spowodowaną między innymi łatwiejszym dostępem do bazy żerowej, mniejszą śmiertelnością z przyczyn naturalnych. Zauważamy też „większą ochotę” do rozmnażania się dzikich zwierząt – mówi Krzysztof Łazowski, przewodniczący Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Tarnowie.

Silna kondycja rozrodcza
Mniejsze zagrożenie ze strony drapieżników i brak surowych warunków pogodowych sprawiają, że zwierzyna łowna nie migruje i trochę… rozleniwia się. Naturalna selekcja ulega osłabieniu i zwiększa się jej podatność na choroby wirusowe, czy karłowacenie. Większa dostępność pożywienia i łagodne zimy sprzyjają za to kondycji rozrodczej zwierząt, i możliwości wykarmienia liczniejszego potomstwa. W ostatniej dekadzie tarnowscy myśliwi zanotowali wzrost pogłowia zwierzyny łownej, w czym bez wątpienia mają swój udział zmiany klimatyczne i regres zimy.
Szczególnie zauważalny przyrost, także w tarnowskim okręgu, widoczny jest w populacji dzika. Myśliwi nie dokarmiają go już od trzech lat, ale radzi sobie doskonale we wrogim mu ostatnio świecie.
– Zmiany klimatyczno-środowiskowe i parę innych czynników powodują, że mamy do czynienia z dynamicznym wręcz wzrostem liczebności dzików – potwierdza łowczy okręgowy K. Łazowski. – Do wzmożonej rozrodczości przyczynia się też zapewne presja ze strony myśliwych redukujących dzicze stada i śmiertelne zagrożenie powodowane przez wirusa ASF. Tak więc możemy być spokojni, dzikom nie zagraża wyginięcie, mają wyjątkową zdolność przetrwania. Tak zwany przyrost zrealizowany – czyli liczba osobników, które wśród wszystkich urodzonych w danym roku osiągnęły dojrzałość – sięga już w naszym regionie trzystu i więcej procent stanu wiosennego (przedrozrodczego).

Zaoszczędzą na dokarmianiu?
Stan liczebny zwierzyny jest regulowany przez myśliwych, aby nie dopuścić do niepożądanej nadpopulacji w łowieckich obwodach. W Zarządzie Okręgowym PZŁ w Tarnowie zapewniają, że populacja dzikich zwierząt jest pod właściwą kontrolą. Od kilku sezonów utrzymywany jest stabilny poziom pogłowia zwierzyny grubej i nie są konieczne nadzwyczajne interwencje.
A wracając do łagodnych zim, mają one też pewien pozytywny wpływ na finanse kół łowieckich, odpowiedzialnych za hodowlę i stan zwierzyny. W corocznych budżetach planują wydatki na dokarmianie zwierzyny w obwodach, zabezpieczają na ten cel fundusze i gromadzą karmę. Od kiedy poprawiła się naturalna baza żerowa, mogą ograniczyć dokarmianie. Nie oznacza to oczywiście zaniechania pomocy zwierzynie… – Musimy reagować w razie niedostatku żeru naturalnego, a w naszym klimacie mamy dłuższy okres braku wegetacji roślin. Stąd potrzeba wspierania zwierząt w tych trudniejszych dla nich momentach – argumentują myśliwi.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o