Co dalej z ekologiczną bombą?

0
135
co dalej z azbestem
REKLAMA

Zdaje się jednak, że pojawia się światełko w tunelu – Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska chce wpisać hałdę na listę tak zwanych zanieczyszczeń historycznych, to ułatwiłoby samorządowi pozyskiwanie pieniędzy na jej konieczne zabezpieczenie.
– Hałda w dalszym ciągu jest bardzo niebezpieczna, tym bardziej, że praktycznie nie wiemy, co znajduje się na jej spodzie. Azbestowe składowisko powstawało praktycznie przez cały czas funkcjonowania wytwórni „Dachy szczucińskie”, czyli przez około 40 lat. Hałda ma osiem metrów wysokości, ale jest pewne, że prawie drugie tyle sięga w głąb ziemi, składowisko powstało bowiem na terenach, gdzie wiele lat temu znajdowały się dość głębokie przeciwpowodziowe baseny. Jest koniecznym, aby hałdę jak najszybciej zabezpieczyć przed dostępem powietrza i ewentualną powodzią – wyjaśnia burmistrz Szczucina, Jan Sipior.
Kilka lat temu miasto straciło ogromną szansę, jaką było pozyskanie pieniędzy z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Za poprzedniej swojej kadencji Sipior wystarał się, aby gmina nabyła prawo do wieczystej dzierżawy terenu, na którym leży składowisko. Było to o tyle ważne, że właśnie wieczyści dzierżawcy lub właściciele mieli łatwiejszy dostęp do rządowych funduszy na likwidację bomb ekologicznych, bo do takiej właśnie kategorii zaliczona została szczucińska hałda. Zaowocowało tym, że NFOŚ przyznał gminie 15 milionów złotych, za które składowisko miało zostać pokryte betonowym sarkofagiem, co raz na zawsze miało zażegnać niebezpieczeństwa azbestowego wysypiska. Wszystkie te działania miały miejsce w 2015 roku, jesienią Jan Sipior przegrał wybory, twierdzi, że jego następca po pieniądze nie sięgnął i teraz sprawę trzeba zaczynać praktycznie od zera.
– Przyznano wtedy 15 milionów złotych, były to pieniądze wystarczające, aby dokładnie zdiagnozować wysypisko – obliczyć jego wielkość, głębokość, zbadać strukturę i opracować projekt betonowego sarkofagu oraz wykonać go. Poprzedni burmistrz nie podjął jednak rozpoczętych działań i przez ostatnie cztery lata nic nowego w sprawie wysypiska się nie wydarzyło – dodaje Jan Sipior.
W Szczucinie mają jednak nadzieję, że problem uda się wreszcie rozwiązać. – Optymizm budzą rozmowy, które w ostatnim czasie przeprowadziłem z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska. Gdyby wysypisko zostało wpisane na tak zwaną listę zanieczyszczeń historycznych, to znacznie ułatwiłoby nam pozyskanie funduszy na zabezpieczenie hałdy. Nie stanie się to pewnie z dnia na dzień, ale mam nadzieję, że może w ciągu kilku najbliższych lat uporamy się z przedłużającym się problemem – dopowiada burmistrz Sipior.
Trzeba przypomnieć, że za poprzednich rządów Sipiora gmina pozyskała dziesiątki milionów złotych na walkę z azbestem, zabezpieczono wiele kilometrów dróg i placów, które dawniej wysypywane były odpadami pochodzącymi z „Dachów szczucińskich”.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o