Co się dzieje w domu Wawryków?

0
97
Państwo Barbara i Grzegorz Wawrykowie

W pełnym emocji wystąpieniu dała do zrozumienia, jak bardzo cierpią na tym jej dzieci. Sąsiedzi i współpracownicy Wawryków twierdzą, że są oni zgodną rodziną. Wawrykowie zapowiadają, że podejmą kroki prawne zmierzające do ukarania oszczerców.
– Taka sytuacja nie jest nowością, od wielu lat przed każdymi wyborami samorządowymi powtarzane są oszczercze inwektywy, a głównym celem osób, które je rozpowiadają, jest deprecjonowanie wartości całej naszej rodziny, a mojego męża w szczególności – mówiła w czasie wystąpienia Barbara Wawryka. – Takie plotki w szczególnie dotkliwy sposób ranią nasze dzieci, które niczemu nie są winne.
Jak bardzo oszczerstwa te dotykają dzieci burmistrza, Barbara Wawryka opisała na konkretnym przykładzie. – Moja 16-letnia córka Marysia, która uczy się w Krakowie, przyjechała do domu na weekend i postanowiła wyjść z koleżankami na kilka godzin. Wróciła po pół godzinie zrozpaczona i zapłakana, i mówiła: mamo, zróbcie coś z tym, bo to jest nie do zniesienia. Wszyscy o tym mówią.
W dalszej części wypowiedzi Barbara Wawryka opowiedziała o koleżance swojej córki. – Dziewczyna chodzi na korepetycje i jej nauczycielka zaczęła opowiadać o tym, co rzekomo dzieje się w naszym domu. Nastolatka zaprzeczyła temu. Mówiła, że bywa u nas często, a nawet nocuje. Wtedy nauczycielka pokazała jej gazetę z artykułem. Nie ma w nim co prawda naszych nazwisk, ale napisany jest tak, aby wszyscy zrozumieli, o kogo chodzi. To bardzo tendencyjny artykuł, a ludzie wierzą w to, co jest w nim napisane.
– Żyjemy w tym mieście od dawna, tu chodziliśmy do szkół, tu mieszkają nasze rodziny, nasi nauczyciele, ludzie, z którymi pracujemy. Nie dałoby się ukryć pewnych spraw, gdyby one faktycznie miały miejsce. Obydwoje z mężem dużo pracujemy, nawet w soboty i niedziele, od lat trudno nam zaplanować wspólny wyjazd, ale dobro innych często przedkładamy nad swoje własne potrzeby, dlatego tym bardziej mi przykro, że takie oszczerstwa dotykają naszą rodzinę. Nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić sytuacji, w której ktoś wygrywa wybory, deprecjonując osiągnięcia mojego męża przez powtarzanie kłamstw i inwektyw – mówiła dalej Barbara Wawryka.
– Od kilku miesięcy trwa na mnie nagonka pełna kłamstw i oszczerstw. Obydwoje z żoną wykonujemy zawody zaufania publicznego, dlatego te plotki są dla nas bardzo bolesne i krzywdzące. Sprawa będzie jednak miała ciąg dalszy, podejmiemy stosowne kroki prawne i mam nadzieję, że osoby, które te oszczerstwa powtarzają, poniosą konsekwencje – wtórował małżonce burmistrz Grzegorz Wawryka. – Jesteśmy szczęśliwą rodziną, obydwoje pracujemy, cieszymy się z sukcesów naszych dzieci, jesteśmy zdrowi, mamy wielu przyjaciół i znajomych.
Sąsiedzi Wawryków chwalą ich za skromność i uczynność. – To duża rodzina, mają czworo dzieci, ale żyją zgodnie i szanują się wzajemnie. Nawet jak jakaś impreza jest u nich, to zawsze cicho i kulturalnie. Słyszałam te ohydne plotki, ale nie ma w nich odrobiny prawdy – mówi jedna z sąsiadek z Jadownik.
– To, co powtarzają niektóre osoby, to wielka podłość i obrzydliwość, powinny one zdawać sobie sprawę, że wcześniej czy później poniosą za to odpowiedzialność. Można z kimś politycznie walczyć, ale należy to robić na argumenty, a nie przy pomocy oszczerstw. Jest to na pewno bardzo przykre dla całej rodziny burmistrza, myślę, że każdy, kto znalazłby się w podobnej sytuacji, poczułby się fatalnie – mówi przewodniczący brzeskiej rady miejskiej, Krzysztof Ojczyk.

 

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o