Coraz więcej na pomoc społeczną

0
83
Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej ma pod opieką ponad 600 rodzin dotkniętych biedą, bezrobociem, często też patologiami
REKLAMA

– Nasi podopieczni, w zależności od potrzeb i od wymaganych kryteriów, dostają różnorakie zasiłki, w szkołach i przedszkolach dożywiamy około tysiąca dzieci. Zaczął się właśnie okres, w którym kupujemy opał na zimę, tą formą pomocy objętych jest około 60 rodzin. W ciągu roku organizujemy akcje mające na celu przygotowanie paczek z żywnością,  od kilku lat uczestniczymy w zbiórce żywności w ramach akcji „Podziel się posiłkiem” – mówi wicedyrektor MGOPS, Halina Sarat.
Ale działalność Ośrodka to nie tylko pomoc materialna. – Udzielanie wsparcia rodzinom jest konieczne, ale jeżeli odbywa się to zbyt długo i nie wymaga od zainteresowanych podjęcia jakiejkolwiek formy aktywności, uzależnia i może ograniczać własną inicjatywę  – twierdzi dyrektor MGOPS, Włodzimierz Słomczyński. – Po pewnym czasie ludzie przekonują się, że z pomocy społecznej da się jakoś wyżyć i zaprzestają poszukiwania pracy. Najgorsze jest to, że taki model postępowania jest dziedziczny, świadczy o tym fakt, iż pod opieką mamy rodziny wielopokoleniowe – najpierw z pomocy korzystali rodzice, teraz robią to ich dzieci. Staramy się nie dopuszczać do tego, aby bieda była dziedziczona, pomoc społeczna musi być traktowana jako środek doraźny w trudnej sytuacji życiowej, nie może być sposobem na życie.
Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej wspólnie z pozostałymi placówkami tego typu z terenu powiatu dąbrowskiego w ramach projektu dofinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego od 5 lat organizuje także szkolenia, kursy, warsztaty, które mają uczyć osoby korzystające z pomocy społecznej przedsiębiorczości, pomóc w wyuczeniu nowego zawodu i ułatwić start w życiu zawodowym. Każdego roku w szkoleniach tego typu biorą udział dziesiątki zainteresowanych i jak przyznają pracownicy MGOPS, części z nich w praktyce wykorzystuje zdobytą wiedzę i umiejętności. – Realizacja tego typu działań jest bardzo trudna i długotrwała – dodaje dyrektor Słomczyński. – Często mamy do czynienia z osobami długotrwale bezrobotnymi, które straciły wiarę w siebie, które dość długo są nieaktywne, są przekonane, że nic nie potrafią. Tak więc zacząć musimy od przywrócenia tym ludziom wiary w siebie, dopiero potem możemy myśleć o tym, w jaki sposób przygotować ich do podjęcia pracy. Niestety, nie zawsze się to udaje. Nagromadzone przez lata lęki i obawy nie pozwalają na normalne funkcjonowanie w społeczeństwie.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o