Coś wisi w powietrzu, czyli niewidzialny sprawca wypadku

0
271
zginęło siedem osób, ostatnio motocyklista po zderzeniu z samochodem osobowym w Bieśniku
To lato na drogach Tarnowa i powiatu jest wyjątkowo tragiczne. W ciągu dwóch tygodni zginęło siedem osób, ostatnio motocyklista po zderzeniu z samochodem osobowym w Bieśniku | Fot. KMP Tarnów
REKLAMA

To lato na drogach Tarnowa i powiatu jest wyjątkowo tragiczne. W ciągu dwóch tygodni zginęło siedem osób, ostatnio motocyklista po zderzeniu z samochodem osobowym w Bieśniku. Wśród wielu przyczyn wypadków najczęściej wymienia się nadmierną prędkość, wymuszenie pierwszeństwa przejazdu czy niezachowanie ostrożności. W policyjnych raportach nie znajdujemy jednak informacji o cichych, pośrednich powodach wypadków i kolizji, związanych ze zjawiskami pogodowymi. Ale policjanci nie wątpią, że nagłe zmiany ciśnienia atmosferycznego lub upał mogą mieć wpływ na zachowania kierowców, prowadzące do tragicznych zdarzeń na drogach.

Trudno byłoby szukać w policyjnych protokołach powypadkowych informacji o „nagłej zmianie frontu atmosferycznego” jako możliwej przyczynie wypadku, choć w niektórych krajach, jak chociażby w Niemczech, policja stara się ustalić, czy gwałtowna zmiana pogody mogła przyczynić się do sytuacji na drodze. Biomet, czyli niewidzialny sprawca wypadku.
W dostępnych na ten temat źródłach można odnaleźć informację, że na przedwiośniu, w dniach silnej odwilży, policja w Austrii ostrzega, że ze względu na radykalną zmianę pogody możliwy jest wzrost wypadków drogowych o 40 proc. Co ciekawe, już w latach 70. Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie zwracał się do IMGW o bieżące raporty w sprawie biopogody, by w porę ostrzegać swoich kierowców o spodziewanych zawirowaniach w pogodzie.

REKLAMA

Typ podatności
– Bez wątpienia zmiany pogodowe, zwłaszcza te, które szybko następują, mają wpływ na samopoczucie kierowców i ich zachowanie na drodze. Można nawet przypuszczać, iż owe zmiany przyczyniły się do zaistnienia niejednej kolizji czy wypadku, ale policja nie ma narzędzi, by te czynniki oceniać, badać ich znaczenie. My zajmujemy się bezpośrednimi przyczynami zdarzeń drogowych, choć powszechnie wiadomo, że na przykład przed załamaniem pogody u niektórych kierowców, podatnych na tego rodzaju zjawiska, może dojść do spadku koncentracji – mówi kom. Janusz Fido, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego KM Policji w Tarnowie.
Problemu kierowców meteopatów, ludzi podatnych na wpływ aury, nie można lekceważyć. Każdy meteopata, który siada za kierownicą, powinien we własnym interesie zapoznawać się z prognozami pogody kierowanymi dla tej grupy osób.
Już kilkanaście lat temu dr Tadeusz Gawerecki, ówczesny kierownik sekcji biometeorologicznej w krakowskim sanepidzie, był zdania, iż należałoby wprowadzić do praw jazdy oznaczenia typów podatności biometeorologicznej. Dzięki temu można by uprzedzać osoby kierujące pojazdami o przewidywanych reakcjach, co mogłoby mieć pozytywny wpływ na bezpieczeństwo na drogach.
Różne zjawiska pogodowe, w tym nadchodząca burza, mogą wśród meteopatów powodować skoki ciśnienia, zaburzenia koncentracji i senność. Tego lata pogoda szczególnie obfituje w zjawiska, które sprzyjają niekorzystnym reakcjom za kółkiem. Kto wie, czy raporty policyjne z wielu miast w Polsce nie potwierdziłyby pewnej tendencji; czy w czasie poprzedzającym burze nie notuje się większej liczby wypadków i zwykłych kolizji.

100 uderzeń na minutę
Tegoroczne lato trudne jest także dla kierowców, których auta nie mają klimatyzacji. Wprawdzie jest ich coraz mniej, urządzenia schładzające wnętrze pojazdu stają się standardem, ale ciągle w użyciu są auta, w których brakuje „klimy”. W poprzednich latach do Polski dotarło też wiele używanych samochodów z zachodniej Europy z niesprawną klimatyzacją – naprawy na ogół są bardzo kosztowne i nie każdego na nie stać.
– Bez względu na to, jakim pojazdem kierowcy się poruszają i niezależnie od pogody, każdy z nich podczas jazdy powinien się obserwować. Jeśli ktoś zauważy, że jest już zmęczony, traci koncentrację, staje się rozdrażniony, powinien w bezpiecznym miejscu zatrzymać samochód – dodaje zastępca naczelnika tarnowskiej „drogówki”. – Krótki spacer, gimnastyka, nawet drzemka w samochodzie mogą pomóc. Trudno też ciągle pić kawę. Nikt nie powinien na siłę walczyć ze swoimi słabościami, które wystąpiły podczas prowadzenia samochodu, bo w ostateczności może się to zakończyć bardzo źle.
Wiadomo, że przy temperaturach na zewnątrz 30 stopni C wnętrze zaparkowanego w słońcu samochodu może nagrzać się do 50‒60 stopni. W pojeździe bez klimatyzacji bardzo trudno potem skutecznie wywietrzyć tak rozgrzane wnętrze pojazdu, samochód z trudem „gubi” wysokie temperatury nawet na dłuższych trasach, nie mówiąc o spowolnionym ruchu miejskim. W takich warunkach puls kierowcy przekracza 100 uderzeń na minutę, a czas reakcji podczas dłuższej jazdy może być dłuższy nawet o ponad połowę. Często przekłada się to na metry w czasie hamowania, które decydują o czyimś życiu.

Najtragiczniejszy czas
Jak już wspomnieliśmy, polska policja nie analizuje wpływu aury na bezpieczeństwo na drogach, ale kilka lat temu Wydział Ruchu Drogowego KMP w Tarnowie przeprowadził dokładną analizę wpływu niektórych warunków atmosferycznych na zaistnienie wypadków. Okazało się, że w ciągu jednego półrocza np. oślepiające słońce było powodem 2 wypadków i 18 kolizji, a zachmurzenie odpowiednio 21 i 184.
Dużym zagrożeniem są kierowcy, którzy cierpią na różne schorzenia, nasilające się w czasie gwałtownych zmian w pogodzie. Nie tak dawno tarnowska policja została wezwana na autostradę A4, ponieważ zauważono kierowcę, który od pewnej chwili poruszał się swoim samochodem wężykiem. Po jego zatrzymaniu okazało się, że mężczyzna od lat choruje na cukrzycę i podczas jazdy nagle poczuł się gorzej. Bardzo prawdopodobne, że gdyby nie interwencja policji, na A4 mogłoby dojść do poważnego wypadku.
W ciągu tylko dwóch letnich tygodni w tym roku, na przełomie lipca i sierpnia, na drogach Tarnowa i powiatu zginęło siedem osób, pięć ofiar śmiertelnych odnotowano w ciągu ledwie czterech dni.
– Był to najtragiczniejszy okres na drogach w historii tarnowskiego garnizonu policji – podsumowuje asp. sztab. Paweł Klimek, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej w Tarnowie.
Nie wiadomo, czy do któregoś wypadku przyczyniły się także niekorzystne warunki biometeo, ale wiadomo na pewno, że nie sposób zrzucić na nie winę za zdecydowaną większość drogowych tragedii.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o