Czego Brzesko chce od Dody?

0
72
REKLAMA

Koncert Dody organizowany był przez Okocimski Klub Sportowy i miał uświetnić wejście drużyny piłkarskiej OKS do I ligi. Działacze klubu wiele obiecywali sobie po tym przedsięwzięciu, liczyli na to, że sporo zarobią na sprzedaży biletów, a uzyskane w ten sposób fundusze przekażą na bieżącą działalność. Jest w Brzesku zwyczajem, że patronat nad dużymi imprezami, zarówno sportowymi, jak i artystycznymi, powierza się burmistrzowi. Wielu organizatorów chętnie z tego korzysta, bowiem z większą śmiałością mogą wówczas starać się o gminne pieniądze. Działacze Okocimskiego nie prosili jednak włodarza o patronat, wysłali natomiast pismo z prośbą o przekazanie 10 tysięcy złotych, które miały pomóc w przygotowaniu koncertu. Burmistrz odmówił. – Nie chodzi o to, że obraziłem się, bo nie powierzyli mi patronatu – zastrzega burmistrz Grzegorz Wawryka. – A 10 tysięcy nie przekazaliśmy, bo była to impreza komercyjna, tak więc nasza odpowiedź w sprawie jej dofinansowania musiała być odmowna.
Na koncercie Okocimski raczej kokosów nie zbił, według deklaracji prezesa OKS artystki przyszło posłuchać około dwa tysiące osób, jednak jeśli wziąć pod uwagę fakt, że Dodzie trzeba było zapłacić słone honorarium, to w kasie zostało niewiele, jeżeli cokolwiek. Po imprezie lokalni dziennikarze tłumnie oblegali gwiazdę, która mówiła o tym, że burmistrz zrywał przed koncertem plakaty i utrudniał jego organizację, czego przejawem było to, że nie wydał pozwolenia na sprzedaż piwa na stadionie.
– Nie zlecałem i nie zrywałem żadnych plakatów – mówi burmistrz Wawryka. – Zdecydowanie zaprzeczam także, że w jakikolwiek sposób utrudniałem organizację koncertu. Zezwolenie na jego organizację zostało wydane w terminie przewidzianym przepisami prawa. Natomiast jeśli chodzi o sprzedaż piwa na stadionie, to zgody takiej nie mogliśmy wydać, bowiem już od lat obowiązuje w Brzesku uchwała rady miejskiej, zabraniająca sprzedaży alkoholu na terenie obiektów sportowych. Wydając zezwolenie, złamałbym prawo.
Kilka dni po koncercie rzecznik Doroty Rabczewskiej, Paweł Kasa, przysłał do Urzędu Miejskiego w Brzesku pismo, w którym twierdzi, że informacje, jakie Doda przekazała Tarnowskiej TV, pochodziły od …organizatora koncertu.
„Organizator koncertu skarżył się na burmistrza menedżerowi koncertowemu Dody, jakoby z premedytacją zlecał zrywanie plakatów reklamujących show oraz wycofał zgodę na sprzedaż alkoholu, czego nie robiło się podczas innych tego typu imprez. Doda tuż przed koncertem została poinformowana o tej wersji zdarzeń i zaskoczona takim biegiem wydarzeń spontanicznie wstawiła się za nim (organizatorem koncertu), udzielając wywiadu lokalnej telewizji. Doda nie mogła zweryfikować tej historii i uwierzyła na słowo poważnemu organizatorowi koncertu. Nie miała intencji szkodzić komukolwiek i jest jej niezmiernie przykro, że sprawa przybrała taki obrót, a w jej wyniku i Pan, i Doda znaleźli się w środku niepotrzebnej medialnej afery” – napisał Paweł Kasa.
Mimo tych wyjaśnień rada miejska złożyła wniosek do burmistrza w sprawie ochrony dobrego imienia gminy Brzesko. We wniosku radni napisali: „Po zapoznaniu się z doniesieniami medialnymi rada wyraża swój stanowczy sprzeciw wobec publicznych wypowiedzi wokalistki Doroty Rabczewskiej, które przedstawiają gminę i działalność jej organów w kłamliwym i niekorzystnym świetle, naruszając tym samym jej dobre imię. Wnioskuje się o rozważenie podjęcia właściwych kroków prawnych i skierowanie tej sprawy do sądu celem ochrony dobrego imienia gminy z równoczesnym żądaniem odszkodowawczym.”
– Dorota Rabczewska, pytana przez reportera Tarnowskiej TV o to, czy spodziewała się większej frekwencji na koncercie, wielokrotnie powtarzała, że mała liczba widzów spowodowana była działaniami burmistrza, który zrywał plakaty i utrudniał organizację imprezy. Te nieprawdziwe wypowiedzi trafiły na pierwsze strony gazet, na portale internetowe, zostały przesłane do największych mediów w Polsce. Było to działanie zamierzone, którego celem było podważenie autorytetu i skompromitowanie gminy. Nie możemy tego tolerować– twierdzi przewodniczący rady miejskiej, Krzysztof Ojczyk.
– Nie podjęliśmy jeszcze ostatecznej decyzji, czy pozwiemy panią Rabczewską do sądu – mówi wiceburmistrz Brzeska, Jerzy Tyrkiel. – Już od wielu dni jesteśmy w stałym kontakcie z jej rzecznikiem, chcemy, aby przeprosiny były mocniej podkreślone i nagłośnione w mediach. Pan Kasa zobowiązał się do zredagowania pisma o takim właśnie charakterze.
Ani burmistrzowi, ani wiceburmistrzowi nie udało się ustalić, kto z Okocimskiego Klubu Sportowego przekazał Dodzie informacje o zrywaniu plakatów przez burmistrza. Prezes OKS, Czesław Kwaśniak, zarzeka się, że na pewno nie był to on. – Ja o takich sprawach z nikim nie rozmawiałem. Organizatorem koncertu był cały klub i było w to zaangażowanych kilka osób, więc trudno mi powiedzieć, kto taką informację mógł artystce przekazać. Owszem, plakaty były zrywane, ale posądzałbym raczej o to wandali. To jednak, że burmistrz nie wydał pozwolenia na sprzedaż piwa oraz nie chciał się włączyć w organizację imprezy, są fakty.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o