Za Wojniczem ruch zamiera
Na odcinku z Tarnowa do Wojnicza jeszcze może się wydawać, że wszystko jest po staremu, że autostrady, wijącej się na północ od DK4, wciąż nie ma. Ruch duży, osobówek też nie brakuje. Krajobraz zmienia się za Wojniczem. Ciągnące się sznury pojazdów zaczynają się rwać. Coraz więcej przestrzeni, nie ma kłopotów z wyprzedzaniem wolniejszych pojazdów. Momentami na jezdni robi się całkiem pusto.
– Życie na drodze zamiera – mówi Monika Sztando, która obok szosy ma sklep z donicami. Duże, małe, kolorowe, pełny wybór. Solidny ręczny wyrób z zakładu w pobliskiej Łysej Górze. Ale kupujących brak.
– Kiedyś tędy przejeżdżało pół Polski – Rzeszów, Przemyśl, Kraków, Katowice. A teraz? Niech pan patrzy: tylko KBR, KT, KTA, KBC… Nie licząc, oczywiście, tirów. Tylko że w tirach nie ma naszych klientów – martwi się pani Monika.
Teraz ma dużo czasu na czytanie. Na stoliku leży kryminał Harlana Cobena.
– Odkąd z mężem mamy ten sklep, zawsze w wolnych chwilach czytałam. Teraz pozostaje mi głównie czytanie, pracy niewiele, lecz coś trzeba robić. W soboty, gdy sklep obsługuje mąż, jest jeszcze gorzej. Większość ciężarówek znika z „czwórki”, a osobowych nawet w ciągu tygodnia jest jak na lekarstwo. Nie wiem, co będzie dalej. Poczekamy do września, gdy ludzie będą siać i sadzić, być może nasze doniczki się przydadzą.
Ratują nas wesela
Po otwarciu między Tarnowem i Szarowem fragmentu A4 najpierw porządnie oberwali właściciele stacji paliw. W niedawnych czasach, gdy w ciągu doby przejeżdżało tędy ok. 20 tys. pojazdów, stacje rosły jak grzyby po deszczu. Na krótkich odcinkach było ich po dwie, trzy, nawet cztery. Wszystkie trwały, potrafiły się wyżywić. Kiedy teraz jedzie się w kierunku Wojnicza, jedna ze stacji jest na sprzedaż, druga już nieczynna. Na innych, położonych między Wojniczem i Dębnem, tankuje jeden, dwa samochody. Kierownik stacji sąsiadującej z restauracją‑hotelem Agawa w Dębnie przyznaje ze smutkiem, że klientów ubyło.
– Ale i tak zaraz po otwarciu autostrady było gorzej, niż jest obecnie. Nie tracimy nadziei. Niech tylko wprowadzą opłaty za przejazd A4. Na drodze z Krakowa do Olkusza było podobnie. Ruch się skończył, póki autostrada była za darmo. Później wszystko wróciło do normy.
Podobnie mówi Anna Smaga, szefowa restauracji‑hotelu Agawa: – Gości z drogi na pewno jest mniej, nie ma nawet porównania, ale ratujemy się weselami i różnymi imprezami. Myślę, że trudny czas trzeba przeczekać. Wytrwać aż do chwili, gdy ludziom przyjdzie płacić za jazdę po autostradzie.
Końcem ubiegłego roku, gdy A4 do Krakowa była już gotowa, krakowski oddział GDDKiA na starej „czwórce” przeprowadził pomiary ruchu. Wyszło z nich, że liczba pojazdów zmniejszyła się o ok. 50 procent.
– Kiedy jadę „czwórką”, widzę, co się dzieje. Mniejszy ruch, więc mniej klientów mają przydrożne stacje, sklepy, lokale gastronomiczne – opowiada Marcin Pałach, dyrektor Tarnowskiego Centrum Informacji. – Autostrady pomyślane są jako trasy do szybkiego i bezkolizyjnego przemieszczania się z punktu A do punktu B, więc kuszą kierowców. Kiedyś w Białobrzegach, na trasie z Radomia do Warszawy, był taki popularny, także wśród tarnowian, zajazd. Ludzie, jadąc do stolicy, chętnie się tam zatrzymywali. Teraz jest zamknięty. Dlaczego? Bo obok zbudowano nową drogę. U nas np. nie brakuje osób twierdzących, że po wybudowaniu obwodnicy Tarnowa, mimo że to było kilkanaście lat temu, miasto straciło gospodarczo, gdyż ubyło przyjezdnych…
Łatwo powiedzieć: zamknąć
Grażyna Bernardy, prezes zarządu Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Dębnie, wspomina czasy, kiedy w ich sklepach zatrzymywali się kierowcy z długich tras, a życzliwe panie z biura robiły im herbatę do termosów. Klienci ze Śląska upodobali sobie pieczywo z GS‑owskiej piekarni, słynne na całą okolicę. Długo trzyma świeżość i nie zawiera chemicznych ulepszaczy. Osoby wybierające się w odwiedziny do rodzin w USA zabierały po bochenku, żeby tradycji stało się zadość.
Piekarnia ciągle jest, wyśmienity chleb też, ale nie wiadomo, jak długo jeszcze. Klientów mniej, w sklepach niższe obroty, a jeśli spółdzielcze sklepy przyjdzie zamykać, to i po piekarni będzie. Nie ma już skupu żywca, punktu sprzedaży węgla i nawozów oraz pola manewrowego dla samochodów.
– Łatwo powiedzieć: zamknąć – mówi pani prezes. – Nasza spółdzielnia to 40 miejsc pracy w gminie, niektóre panie mają po 20‑30 lat stażu, często są jedynymi żywicielkami rodziny. Gdzie potem znajdą zatrudnienie? A i gmina ma od nas 70 tys. zł podatku od nieruchomości.
Na Gminną Spółdzielnię spadły dwa nieszczęścia: bezwzględna konkurencja zorganizowana w dużych sieciach i autostrada, która odebrała wielu klientów wcześniej podróżujących „czwórką”.
Pan Staszek swoje wie
Stanisław Karpiel, szef i współwłaściciel sklepu z częściami zamiennymi do samochodów, który ulokował się po drugiej stronie szosy, kiwa tylko głową:
– Tak, ruch się zmniejszył, klientów ubyło. Szczęśliwie mamy dużo części do ciężarówek, a one ciągle tędy jeżdżą, bo na razie nie wolno im wjechać na autostradę do Tarnowa. Tylko co będzie potem? Nastawiamy się na handel z miejscowymi, ale klientów z drogi stracimy.
Rozmawiamy o Wojniczu, któremu znacznie urwało się już po oddaniu kilka lat temu obwodnicy. Teraz, jak jest autostrada, a pójdzie jeszcze druga obwodnica na Nowy Sącz, to drobny handel i rzemiosło w Wojniczu mogą mieć kłopoty – zmotoryzowani będą omijać centrum, które do tej pory żyło także z nich.
Jadąc starą „czwórką”, nie sposób nie zauważyć wielkich pustych bilbordów zachęcających do reklamy i wolnych lokali, które można wynająć. Przed Wojniczem właściciel napisał: „Okazja! Tylko 8 zł brutto za dzień wynajmu”. Kryzys też robi swoje.
Pan Staszek dyskretnie sączy piwo z puszki pod sklepem w Woli Dębińskiej. Przychodzi tu często i w samotności obserwuje drogę. Ma wiele porównań.
– Jeszcze w tamtym roku to pan po tych pasach nie przeszedł na drugą stronę. Jechało auto za autem. Fru, fru, fru, tylko furczało w powietrzu. A teraz? Na chwilę można byłoby się położyć na szosie i nikt by pana nie przejechał. Wypadków mniej, karetek, policji.
Ale pan Staszek słyszał, że jeszcze może się to zmienić.
– Słychać, że jak za przejazd autostradą przyjdzie płacić, to niejeden z biedy wybierze tę drogę. Mówię panu, tak nie zostanie, wielu jeszcze tu wróci.
![Intensywne deszcze dały się we znaki mieszkańcom Tarnowa i regionu [ZDJĘCIA] Lokalne podtopienia](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/08/Lokalne-podtopienia-4-218x150.jpg)
![Ulica Batorego prawie gotowa [ZDJĘCIA] Batorego sierpień](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/08/Batorego-sierpien-10-218x150.jpg)




![Sierpniowe wycieczki enomeleksem także do gminy Ryglice [ZDJĘCIA] Enomeleks gmina Ryglice](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/08/Enomeleks-gmina-Ryglice-4-218x150.jpg)

















