Dama na godziny

0
263
prostytutka
REKLAMA

Monika jest ładną, nieco pulchną blondynką, w czasie uśmiechu na policzkach robią się jej urocze dołeczki, jest zgrabna, ma spory biust. Na bosaka, ubrana w dżinsy i czerwoną bluzeczkę na ramiączkach (nie nosi biustonosza) oprowadza po swoim domu.
– Tu jest moja sypialnia i łazienka, muszę kupić jeszcze kilka drobiazgów, ale wszystko jest prawie gotowe. Do saloniku wybieram starocie, uwielbiam stare koronki i bibeloty – mówi z dumą. Kuchnia wyposażona jest w same najnowocześniejsze i najdroższe sprzęty, podobnie łazienka. Na końcu korytarza ogromny kolorowy pokój z zielonymi zasłonkami. – Tu będą mieszkać moje córeczki – wyjaśnia Monika i pokazuje zdjęcie dwóch blondynek.
– W zawodzie jestem prawie pięć lat, początki były straszne. Wstydziłam się, bałam. Pierwszy mężczyzna, z którym się umówiłam, miał koło sześćdziesiątki i śmierdział potem, byłam spięta, ale na szczęście nie był wymagający – opowiada Monika. Wychowała się domu ojca alkoholika, bił matkę i dzieci, bieda aż piszczała. Wyszła za mąż, gdy miała dziewiętnaście lat, już po kilku miesiącach okazało się, że małżonek ma ogromny pociąg do kieliszka. Rok po roku urodziła dwie dziewczynki, nie mieli za co żyć. Uciekła od męża i zamieszkała w innej miejscowości, została sprzątaczką w dużej firmie w Brzesku.
Ewę poznała w czasie zakupów, poszły na kawę i młodziutka dziewczyna wyznała jej z czego żyje.
– Wstrząsnęło mną, że taka małolata jest tak zdemoralizowana – wspomina Monika. Kobiety zaczęły się regularnie spotykać, Ewa zrobiła Monice rozbierane fotki, powiedziała, że może je umieścić na internetowym portalu erotycznym.
– Długo się opierałam, chociaż przyznam, że zazdrościłam Ewie ciuchów, biżuterii, jej swobodnego stylu życia. Sytuacja rozwiązała się sama, kiedy straciłam pracę  – z dwójką małych dzieci z dnia na dzień zostałam na lodzie. Ewa utrzymywała nas przez kilka miesięcy- wspomina Monika.
Do zdjęć Monika pozowała w niebotycznie wysokich szpilkach, czarnych pończochach i różowej haleczce, piersi zasłoniła rękami.
– W Internecie twarze są niewidoczne, ale jest taka zasada, że wszystko inne trzeba pokazać, dlatego zdjęcia robione były w różnych pozycjach. Już na drugi dzień miałam pierwszy telefon, ale nie umówiłam się, bo stchórzyłam – opowiada Monika. Później sprawy nabrała tempa, przyjmowała mężczyzn w dzień i w nocy, dziewczynki były już u jej matki, miała więc swobodę. Mało pamięta z tych pierwszych spotkań, chodziło jej tylko o pieniądze, przed spotkaniami wypijała szybką wódkę, żeby się rozluźnić. Szybko pooddawała długi, zaczęła kupować ładne ubrania i kosmetyki, matce wysyłała pieniądze na dzieci.
Monika dzieli mężczyzn na trzy kategorie. Do pierwszej zalicza tych, którzy wpadają na szybki numerek i praktycznie jest im obojętne, z kim to robią. W drugiej mieszczą się panowie nieśmiali, w średnim wieku, którzy, jak jej się wydaje, seks uprawiają bardzo rzadko i nie umieją tego robić. Kobieta najbardziej lubi tych z ostatniej grupy, ci lubią się zabawić, seks sprawia im ogromną frajdę, rozmawiają z nią, adorują, przywożą kwiaty i dobry alkohol. Tylko spośród nich wybiera klientów na całą noc i tylko takich, którzy się jej podobają. Z całonocnymi nie zawsze spotyka się w domu, niektórzy wolą hotel, parę razy bywało, że zabierali ją do siebie.
– Przychodzą do mnie faceci nie tylko spragnieni seksu, brakuje im niekrępującego towarzystwa, luzu, rozmowy. Opowiadają o swoich żonach i narzeczonych, skarżą się na presję, pod jaką żyją, narzekają na oziębłość swoich partnerek i brak czułości. Nie mogą i nie chcą się z tymi kobietami rozstawać, bo mają dzieci, domy, majątki – mówi Monika. Ma kilku stałych klientów, niektórzy, jak mówi, są jej dobrymi kumplami. Ilu panów przyjęła do tej pory? – Nie prowadzę takich obliczeń, ale myślę, że pewnie już blisko tysiąc.
Monika lubi swoje ciało, lubi stawać naga przed lustrem, szczególnie dumna jest ze swoich piersi, wie, że podoba się facetom. Kobieta przyznaje, że seks rzadko sprawia jej przyjemność.
– Zdarzyło się parę razy, że było fajnie, ale ziemia się nie zatrzęsła. Robię wszystko, aby praca nie była dla mnie przykrością, dlatego już parę razy odesłałam z kwitkiem facetów, którzy mi się nie podobali. Najbardziej lubię facetów koło czterdziestki, zadbanych i pewnych siebie – mówi.
Ale nie traktuje seksu mechanicznie, niektórzy mężczyźni przychodzą z konkretnymi żądaniami, gdy nie jest w stanie ich spełnić, odmawia.
– Umówiłam się raz z panem, który przyjechał z pejczami i skórzanym ubraniem, które kazał mi założyć, mówił, że mam go bić po plecach, aż pokaże się krew. Nie mogłam tego zrobić, facet był wściekły.
Generalnie Monika lubi mężczyzn. Są bardziej wyrozumiali niż kobiety, nie dzielą włosa na czworo. Niektórzy klienci mówią Monice, że chcą się z nią ożenić, nigdy nie traktuje takich deklaracji poważnie.
Monika ma zamiar pracować w ten sposób jeszcze rok. Urządziła dom, sprowadzi córki, starsza idzie niedługo do szkoły, będzie żyła jak normalne kobiety. Już zaczęła szukać pracy, chociaż przyznaje, że wynagrodzenie, jakie jej proponują, jest śmieszne.
– Muszę to zrobić dla swoich dziewczynek, one czekają na mnie. Mam trochę pieniędzy, nigdy nie żyłam w luksusie, więc starczy nam na pewien czas. Gdy wchodzę do pokoju córek, wiem, że one są dla mnie najważniejsze – mówi.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments