Damienice. To była zemsta?

0
63
REKLAMA

Nieprzytomnego Ryszarda B. znalazła żona, która zadzwoniła na numer alarmowy, informując o pobiciu. Mężczyzna leżał niedaleko domu. Zmarł, zanim nadjechało pogotowie, na jego ciele stwierdzono liczne obrażenia. Gdy sprawa okazuje się wielowątkowa, skomplikowana, poważna do akcji wkraczają policjanci z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Tak było i tym razem. To właśnie ich śledztwo doprowadziło do zatrzymania sześciu osób (czterech mężczyzn i dwóch kobiet), wśród których znalazła się żona ofiary. Jeden podejrzany pochodzi z nowosądeckiego, pozostali są z Krakowa. Mają od dwudziestu kilku do czterdziestu kilku lat. Czworo z nich miało wcześniej problemy z prawem.
Większość z nich nie kwestionuje swojego związku ze zdarzeniem z 25 marca. Ryszard B. znał tylko dwie osoby z sześciu zatrzymanych. – Trzech mężczyzn usłyszało już zarzut udziału w zabójstwie, dwie osoby pomocnictwa, jedna – podżegania i kierowania zabójstwem – wymienia Elżbieta Potoczek-Bara, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. – Sąd zastosował wobec całej szóstki trzymiesięczny areszt ze względu na możliwość mataczenia oraz grożącą podejrzanym surową karę od 8 lat do dożywotniego pozbawienia wolności. Niedawno przedstawiono zarzut „udzielenia pomocy do pobicia” siódmej osobie. Jest to mężczyzna z Krakowa, wobec którego zastosowano poręczenie majątkowe, dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju.
W prokuraturze ważą każde słowo, tłumacząc się dobrem śledztwa. – Bardzo wiele okoliczności wymaga jeszcze wyjaśnienia. Tymczasem podejrzani bardzo często słuchają radia, czytają gazety i przyjmują pewną linię obrony. Chcemy się przed tym ustrzec.
44-letni Ryszard B. pracował na kolei, w ostatnim okresie był nastawniczym. Prowadził także gospodarstwo rolne, od wielu lat zajmował się handlem końmi. Uchodził za podrywacza, znał wiele kobiet, nie brakowało wśród nich mężatek. Fakt, że miał bardzo wiele różnych kontaktów prywatnych i zawodowych, nie ułatwia śledztwa.
Po usamodzielnieniu się dwóch najstarszych córek w domu została dwójka młodszych dzieci. Małgorzata B. rozpoczęła pracę w Krakowie. Podobno między małżonkami dochodziło do awantur i rękoczynów. Mąż miał żonę poniżać, zdradzać, wyzywać, znęcać się nad nią psychicznie. – Nie mamy dowodów na to, że Ryszard B. znęcał się nad członkami rodziny – twierdzi Elżbieta Potoczek-Bara. – Nigdy nie wpłynęło zawiadomienie w tego typu sprawie, nigdy nie prowadzono postępowania. Policja nie założyła rodzinie „Niebieskiej karty”. Jednak pewne informacje świadczą o tym, że Ryszard B. mógł niewłaściwie traktować żonę.
Pod uwagę brane są różne motywy zbrodni. Badany jest między innymi wątek ewentualnej zemsty, odwetu, a także podjęcia przez konkretne osoby działań w celu zdobycia pieniędzy. Krok po kroku odsłaniane są kolejne szczegóły i łączone przez śledczych w całość kryminalnej układanki.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o