Dlaczego tracą miliony?

0
91
REKLAMA

Latem ubiegłego roku dyrektor Wydziału Edukacji Starostwa Powiatowego w Tarnowie, Edmund Juśko chwalił się, że w powiecie realizowany będzie program umożliwiający nauczycielom podnoszenie i zdobywanie nowych kwalifikacji – objęci nim mieli być pedagodzy ze wszystkich gmin, a starostwo na ten cel dostać miało blisko 5 mln zł.
Wysłano na szkolenia osoby, które miały być tzw. szkolnymi organizatorami rozwoju edukacji. Uzyskały certyfikaty potwierdzające ukończenie kosztownych kursów, ale… nie zostały zatrudnione
– Jeździłam na trwające po kilka dni szkolenia do odległych miast na własny koszt. Pracę miałam mieć najpóźniej od stycznia, ale nikt nas nie poinformował nawet, że z planów wyszły nici. Czekamy i… nic – mówi rozżalona, bezrobotna obecnie nauczycielka z podtarnowskiej miejscowości. – Dopiero z plotek dowiedziałam się, że tarnowski wniosek przepadł, bo urzędnicy w starostwie źle go napisali.
Niektórych dziwi, że poprawną dokumentację przygotowali w powiecie brzeskim, a w tarnowskim nie. O przyczyny chcieliśmy zapytać dyrektora Edumunda Juśkę, ale przez prawie trzy tygodnie nie udało się nam z nim porozmawiać.
– Wniosek formalnie uzyskał pozytywną ocenę, ale został odrzucony merytorycznie – odpowiedziała nam w końcu Monika Marczyk-Augustyńska z powiatowego wydziału edukacji. – Inaczej mówiąc, generalnie był dobry, ale znaleziono małe uchybienia. Nie poddajemy się jednak i piszemy go od nowa. Na rozstrzygnięcie poczekać trzeba będzie dwa miesiące. Jeśli by się powiodło, to program w naszych szkołach zaczęlibyśmy wdrażać od września. Jeśli jednak i tym razem oceniającym coś się nie spodoba, to poza tym, że nie dostaniemy pieniędzy na projekt, dodatkowych strat finansowych nie poniesiemy. Za szkolenia osób, które miały być szkolnymi organizatorami rozwoju edukacji, zapłacił Ośrodek Rozwoju Edukacji.
Kilka osób z 22, które miały pracować przy obsłudze programu w powiecie tarnowskim, zaangażowanych zostało do brzeskiego projektu.
Radni powiatowi, którzy od nas dowiadywali się o sprawie, zapewniali, że się jej przyjrzą. – Słychać również o innych „kwiatkach” i niejasnych sytuacjach w powiatowej oświacie. Brak odpowiedniego nadzoru sprawia podobno, że z powiatowej kasy „wyciekają” spore pieniądze. Na przykład utrzymanie jednego ucznia w szkole ponadgimnazjalnej w Wojniczu kosztuje rocznie przeszło 12 tys. zł, czyli dopłaca się tam 100 procent do subwencji, podczas gdy w podobnych wielkością Ryglicach i Żabnie uczeń kosztuje w granicach 6 tys. zł. W efekcie w ubiegłym roku na edukację wydano znacznie więcej, niż to było planowane, i będą problemy ze zbilansowaniem budżetu powiatu za 2012 rok.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o