Wiele wskazuje na to, że on już tu jest. Widziano go kilkukrotnie, choć nie ma zdjęć ani filmiku. Na pewno nie spadł z nieba. Sygnały o obecności sławnego w świecie drapieżnika nadchodziły już od dawna z miejsc nie tak odległych od okolic Tarnowa. Można podejrzewać, że w przyszłości tych zwierząt przybędzie w pobliskich lasach, a wtedy mogą pojawić się kłopoty. To także skutek ocieplenia klimatu.
Szakal złocisty. To o nim mowa. Jeszcze kilka lat temu Polacy mogli go oglądać tylko w telewizji, na zdjęciach w internecie i atlasach przyrodniczych, dziś myśliwi i leśnicy widują go we wschodniej i południowo-wschodniej części kraju. Drapieżnik o złej sławie. Duży, silny, sprytny. W pewnym stopniu podobny do wilka. Jest wszystkożerny, ale najbardziej lubi niewielkie leśne zwierzęta, ptaki, gryzonie, zaatakuje nawet młodego jelenia lub sarnę.
– Mamy sygnały od myśliwych, że szakal złocisty pojawił się w lasach naszego okręgu – informuje Krzysztof Łazowski, przewodniczący Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Tarnowie.
Podobne sygnały z innych miejsc nadchodziły już wcześniej. Dwa lata temu ktoś dostrzegł szakala w pobliżu nowych krakowskich osiedli, ale fakt ten nie został udokumentowany. Rok temu wydarzyła się sensacja. Nocą pod kołami samochodu, w centrum Krakowa(!), zginęło dość duże zwierzę. Wszyscy na początku myśleli, że to bezpański pies, który wbiegł na jezdnię. Specjaliści nie mieli jednak wątpliwości: to szakal złocisty! Zrobiono kilka zdjęć martwemu drapieżnikowi.

REKLAMA

Widzieliśmy go…
Drapieżnika dostrzeżono też na Pogórzu Strzyżowskim, około 50‒60 km w linii prostej od Tarnowa. Czy teraz przywędrował w nasze strony?
– Sygnały pochodzą z lasów rozciągających się na pograniczu powiatów dębickiego i tarnowskiego, traktujemy je bardzo poważnie – zaznacza łowczy okręgowy z Tarnowa.
Najlepiej, gdyby były zdjęcia, lecz ich nie ma. Nie zawsze są warunki do tego, aby je wykonać. Ale, jak mówi Krzysztof Łazowski, informacje o szakalu napłynęły od kilku myśliwych w różnym czasie. Twierdzili, że w lesie widzieli to rzadkie zwierzę. Czy wszyscy mogli się mylić?
Szakale złociste to jedyni przedstawiciele szakali żyjących poza Afryką. Ich naturalnym środowiskiem jest pas ciągnący się od Bałkanów Południowych, przez Półwysep Arabski, kraje Bliskiego Wschodu oraz kraje południowej Azji, aż po Mjanmę. Przemysław Berg, dziennikarz naukowy, podaje, że pierwsze udokumentowane obserwacje szakala złocistego w naszym kraju pochodzą z 2015 roku. Zrobiono mu zdjęcia na Lubelszczyźnie.

Odstrzał na zapas
Berg w Polityce pisze: „Uczeni nie wiedzą, dlaczego szakale złociste pojawiły się na naszych terenach, ale przypuszczają, że czynnikami sprawczymi tej migracji są zmiany klimatyczne (ocieplenie) oraz zmiany zachodzące w krajobrazie wsi – znaczna część terenów wiejskich, także w dużej części Europy, to obecnie ugory i łąki, a te stanowią naturalne środowisko dla gryzoni. Na nie z kolei uwielbia polować szakal”.
Bardzo serio do sprawy obecności krwiożerczego zwierzęcia w Polsce podeszło Ministerstwo Środowiska, dając zgodę na odstrzał w tym sezonie 1270 szakali. Dlaczego akurat tyle? Nie wiadomo. Najzabawniejsze jest to, że wszystkich szakali w całym kraju może być ledwie… kilkadziesiąt, a może jeszcze mniej. Pojedziemy zapolować na nie do innych krajów?
– W naszym obwodzie najgroźniejszym drapieżnikiem, największym wrogiem pozostałej zwierzyny jeszcze długo pozostanie lis – twierdzi Janusz Onak z koła łowieckiego „Dzik” w Tarnowie. – Jego populacja ciągle jest bardzo duża, lis wyrządza w środowisku wiele szkód. Co prawda każdego roku jako myśliwi eliminujemy z lasów po około 100 sztuk, ale sytuacja wciąż jest trudna.

Przybysze z Ameryki
W lasach regionu tarnowskiego na dobre zadomowiły się jenoty, co najmniej od trzydziestu lat. Trochę konkurują z lisami, skutecznie trzebią wartościowe ptactwo. To także przybysze z daleka.
– W przeszłości we wschodnich republikach dawnego Związku Radzieckiego, na Białorusi czy Ukrainie, jenota hodowano dla jego gęstego futra i kiedyś wydostał się z hodowli, rozprzestrzeniając się potem także u nas – mówi Krzysztof Majka z Nadleśnictwa Lasów Państwowych w Dąbrowie Tarnowskiej. – To gatunek skryty, przemyślny, ujawnia się głównie po zmroku, nocą. Na naszym terenie widziałem go wielokrotnie. Jenotów prędko przybywa, kiedyś dostrzegliśmy, że jedna matka ma aż dwanaście młodych.
Innym groźnym dla dzikiej zwierzyny przybyszem jest norka amerykańska atakująca drobne ssaki, ptactwo wodne, ryby, żywi się też ptasimi jajami. Rodowód amerykański ma również coraz częściej spotykany szop pracz. Czasem można go spotkać w pobliżu stawów hodowlanych w Lasach Wierzchosławickich, gdyż lubi zjeść także ryby. Ale ponieważ jest sprytny i inteligentny, potrafi zapolować na cokolwiek, o ile to „cokolwiek” nie jest większe i silniejsze od niego.

Rysia rodzinka
– Ostatnio z drapieżników częściej widziane są także wilki, wiadomo również, że na południe od Tarnowa zadomowiła się rodzina rysiów – informuje Krzysztof Łazowski.
Pierwszy od wielu lat ryś był widziany tutaj trzy lata temu; jego obecność potwierdzili i udokumentowali leśnicy. Wtedy też była to sensacja, gdyż w Polsce to unikatowe zwierzę (ok. 300 osobników). Ono także jest drapieżcą, na przykład napada chętnie na sarny, ale ryś, zagrożony wyginięciem i ujęty w Czerwonej Księdze, objęty jest rygorystyczną ochroną gatunkową.
Szakal w naszym regionie też wzbudza emocje. Nie tylko dlatego, że kuzyn wilka, gdyby w przyszłości znacznie się rozmnożył, może trzebić zwierzynę. Z szakalem związanych jest wiele legend i niezwykłych opowieści, wielokrotnie wymienia go Biblia. Jest uosobieniem przebiegłości, ale w sztuce służy także do zilustrowania pustki i samotności. W 1973 roku powstał brytyjsko-francuski film, do dzisiaj uważany za jeden z najlepszych filmów sensacyjnych w dziejach światowej kinematografii, pod tytułem „Dzień szakala”. Jak można się domyślać, o szakalu jako takim nie padło w filmie ani jedno słowo.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o