Dzik idzie do… Brzeska

0
88
Region tarnowski zamieszkuje już niewielka populacja szopów praczy. Czy będzie ich przybywać?
REKLAMA

– Nie żyjemy na świecie sami, wokół nas zawsze bytowały zwierzęta, z tym że były dla ludzi mało widoczne. To my zajmujemy ich naturalne miejsca i musimy się pogodzić z tym, że coraz częściej będziemy je widywać blisko siebie. Zwierzęta szukają nowych miejsc do życia i wydawania na świat potomstwa, ale, co ciekawe, dopasowując się do nowych sytuacji, zmieniają także swoje zwyczaje – mówi Wojciech Górski, łowczy z brzeskiego koła „Jedność”, członek Polskiego Związku Łowieckiego.
Tereny łowieckie koła „Jedność” zajmują ponad 4,5 tysiąca hektarów, w ich obrębie znajdują się Brzesko, Mokrzyska, Szczepanów, Jasień, Jadowniki, Wokowice, Sterkowiec i część gmin Borzęcin i Dębno. Na tych terenach dziki miały swoje odwieczne szlaki migracyjne prowadzące z południa na północ i tak było do czasu rozpoczęcia budowy autostrady, jej powstanie szlaki te przecięło, a zwierzęta zmuszone były poszukać sobie nowych terenów. Dwa znajdujące się w ciągu autostrady przejścia dla zwierząt nie są jeszcze gotowe, zresztą, by mogły z nich korzystać, same muszą się tego nauczyć, a to nie stanie się wcześniej jak za około dwa lata.
– Dziki poruszają się teraz po obydwu stronach autostrady i szukają miejsc do żerowania, a tych jest coraz mniej. Coraz więcej pól to nieużytki porośnięte trawą i młodymi drzewami, dla zwierząt to wspaniały azyl. Na terenie naszego koła znajduje się wiele kilkudziesięciohektarowych kompleksów pól, na których uprawiana jest kukurydza, a to dla dzików prawdziwa gratka – wśród wysokich roślin znajdują idealne schronienie i niewyczerpaną bazę żerową – dodaje Górski. – Las przestał być oazą spokoju – jest hałas wywołany różnymi prowadzonymi w nim pracami i intensywną turystyką, są ludzie, biegające psy, motocykle i quady. Inteligentne dziki przeniosły się na teren nieużytków, bo tam mają więcej spokoju. Zresztą nie tylko one – bytują tam sarny, łosie i jelenie.  
Od kilku tygodni mieszkańców Brzeska niepokoi locha z kilkoma warchlakami, spacerująca wzdłuż brzegów Uszwicy. Dzicza rodzinka często pojawia się w okolicach mostu przy ulicy Okocimskiej.
Locha przywędrowała najprawdopodobniej z Jadownik i zadomowiła się, tym bardziej że ludzie ją dokarmiają. Dla mieszkańców miasta widok dzika jest w dalszym ciągu dużą atrakcją, a locha, która dostaje jedzenie, jest ufna i na pewno szybko się nie wyprowadzi. Jest teraz w okresie ochronnym, więc co najwyżej moglibyśmy ją przegonić, ale dobrze potrafi się zakamuflować – dodaje łowczy.
Populacja dzików wzrasta z roku na rok, powodem jest łatwy dostęp do pożywienia, a także to, że zwierzęta o wiele wcześniej dojrzewają płciowo.
Powinno być tak, że dzik jest zdolny do rozrodu w trzecim roku życia, w praktyce jest tak, iż zwierzęta urodzone w lutym czy w marcu już w sierpniu są gotowe do rozrodu. Ciąża loch trwa trzy miesiące, trzy tygodnie i trzy dni, zwyczajowo powinny wypraszać się w marcu, ale dzieje się tak również w lipcu i w sierpniu – wyjaśnia łowczy Górski.
Łowczy tłumaczy, że nie należy bać się dzikich zwierząt, twierdzi, iż one nie są skłonne do nieuzasadnionej agresji. Nie należy panikować, niepokoić zwierząt bez powodu. Lochy mają niezwykle rozwinięty instynkt macierzyński i mogą zaatakować wówczas, gdy czują, że krzywda może stać się warchlakom.
– Przychodzą do nas ludzie ze skargami, szczególnie rolnicy, i żądają, aby zlikwidować dziki, które niszczą ich uprawy, tego jednak zrobić się nie da. Gospodarka łowiecka nie polega na zabijaniu, ale na zachowaniu określonej liczby zwierząt danego gatunku na określonym terenie. Praktycznie nie mamy wpływu na to, że zwierzęta niszczą to, co rośnie na polach. W tym roku mamy pozwolenie na odstrzał 90 dzików, pieniądze ze sprzedaży tusz zwierzęcych plus składki członkowskie składają się na fundusz, z którego wypłacamy rolnikom odszkodowania. Faktem jest, że z niektórymi bardzo trudno się dogadać, bo zawyżają wartość utraconych plonów, ale większość z nich rozumie to trudne często współbytowanie na jednym terenie z dzikimi zwierzętami. Rocznie spisujemy około 200 protokołów zniszczeń – dopowiada Górski.
Niezwykłą atrakcją są łosie. Zwierzęta te są cały czas w drodze, migrują między Puszczą Niepołomicką a lasami w nadleśnictwie Dąbrowa Tarnowska. Jednocześnie na terenie powiatu przebywa ich około 15. To znajdujące się pod ścisłą ochroną zwierzę nie jest zagrożeniem dla ludzi, ale nie można mu do końca ufać. Łoś jest spokojny, ale nie można się do niego zbliżać na odległość mniejszą jak 30 metrów. Większym zagrożeniem jest samica łosia, klępa, prowadzająca młode – może zaszarżować, a spotkanie z tak dużym zwierzęciem mogłoby być bardzo niebezpieczne.
W ciągu kilku ostatnich lat znacznie wzrosła też populacja lisów, a to za sprawą szczepionek przeciwko wściekliźnie, która wcześniej dziesiątkowała zwierzęta. Dla człowieka lis nie stanowi żadnego zagrożenia, jest natomiast postrachem kurników, dość często, szczególnie wtedy, gdy karmi młode, szuka łatwych łupów na grzędach.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o