Ekrany dla… koników polnych?

0
121
ekrany-akustyczne
REKLAMA

W swoim oświadczeniu poseł Wojtkiewicz stwierdził: Warto też, by prokuratura zajęła się następną sprawą, jaką są ekrany dźwiękoszczelne przy autostradzie A4 Tarnów-Kraków. Ustawione są nawet w lasach. Czy powstały, by „zagłuszyć” następny przekręt?
Krajobraz na odcinku A4 z Tarnowa w kierunku Szarowa jest bardzo monotonny. Kilometrami, z małymi tylko przerwami, ciągną się po obu stronach ekrany akustyczne, które mają chronić przed nadmiernym hałasem dobiegającym z szosy. W wielu miejscach jednak, jak choćby między Pawęzowem i Bobrownikami Wielkimi, zabudowania znajdują się w sporej odległości od autostrady, a mimo to ekrany są. Po obu stronach drogi mamy łąki, pola i zagajniki.
Będą zdjęcia z samolotu
– Nie rozumiem też, dlaczego trzymetrowej wysokości ekrany ustawia się jeszcze na pięciometrowych naturalnych skarpach – dziwi się poseł Wojtkiewicz. – Dwa razy w tygodniu jeżdżę nową autostradą i przyglądam się temu wszystkiemu. Owszem, z hałasem trzeba walczyć, trzeba chronić ludzi przed nim, lecz lokalizacja wielu ekranów wzbudza poważne wątpliwości. Zamierzam sprawą zająć się bliżej. W tym celu wynajmę awionetkę, z pokładu której wykonane zostaną zdjęcia autostrady A4 Tarnów – Kraków, by lepiej udokumentować problem, o którym mówię. Gotowe zdjęcia przedstawię na posiedzeniu sejmowej komisji infrastruktury.
Inwestor odcinka A4, krakowski oddział GDDKiA, ma krótkie wytłumaczenie.
– Ekrany akustyczne zostały zaprojektowane i wybudowane zgodnie z zatwierdzoną dokumentacją, pozwoleniami i obowiązującymi na ten czas przepisami prawa – informuje Iwona Mikrut, rzeczniczka prasowa inwestora.
Śmierć dla ptaków
Sprawa ma jednak zasięg nie tylko lokalny. Wraz z budową autostrad i dróg ekspresowych w całym kraju szybko pojawiły się opinie, że kilometry ekranów stawia się w sąsiedztwie pól i lasów, nie tylko w pobliżu osiedli. Inwestor, czyli GDDKiA, za każdym razem wyjaśniał, tak jak rzeczniczka krakowskiej Generalnej Dyrekcji, że nowe drogi zabezpieczane są przed hałasem zgodnie z obowiązującymi przepisami.
– Jeśli tak duża liczba ekranów miałaby spełniać jakąś rolę, to na pewno jako ochrona przed gwałtownymi porywami wiatru, które mogą być niebezpieczne dla będących w ruchu pojazdów – mówi Jacek Mnich, naczelnik WRD Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie.
Zbyt dużą liczbę ekranów krytykują ekolodzy, którzy twierdzą, że o szklane ściany rozbija się podczas lotu sporo ptaków. Sylwetki ptaków drapieżnych naklejane na przeźroczystych ścianach niewiele dają, podobno bardziej skuteczne jest umieszczanie ciemnych pasów.
Doszło w końcu do tego, że sprawę wyjaśniały NIK i Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Okazało się, że nasze przepisy dotyczące dopuszczalnych norm hałasu na drogach należą do najbardziej restrykcyjnych w Europie. Wątpliwości mają nawet specjaliści od akustyki, którzy dokładnie przyglądnęli się nowym drogom szybkiego ruchu. Warszawska prokuratura badała kwestię zaniechania zmian w rozporządzeniu ministra środowiska w 2007 roku, które mogły te przepisy zliberalizować. W sierpniu tego roku postępowanie zostało jednak umorzone.
Ukryty lobbing?
– Nie chcę za bardzo spekulować, ale warto by zbadać, czy za tak mocno wyśrubowanymi normami nie krył się jakiś lobbing – mówi poseł Wojtkiewicz. – Może publiczne pieniądze wydano na zbyt dużą liczbę ekranów?Ustawianie kilometrów ekranów podniosło koszty budowy dróg. Jeden metr kwadratowy elementu dźwiękochłonnego to wydatek 150-230 euro.
Zapewne mając to na uwadze, minister środowiska podpisał w końcu rozporządzenie zwiększające dopuszczalne normy hałasu. Tym sposobem możliwe będzie ograniczenie stosowania ekranów akustycznych. Ale nim do tego doszło, budżet, z którego buduje się autostrady i ekspresówki, wykosztował się na zamówieniu i montażu wielu kilometrów prawdopodobnie zbędnych ekranów. Jak wielu? W tej sprawie nie ma konkretnych informacji. Być może skrupulatna dokumentacja problemu, którą ma zamiar przygotować poseł Wojtkiewicz, pozwoli przynajmniej na dokładną analizę sytuacji na A4 między Tarnowem i Krakowem.
Polska Agencja Prasowa podała, że na montowaniu niepotrzebnych ekranów akustycznych Polska mogła stracić ok. 1 mld zł. Najbardziej zadowoleni mogą być producenci i dostawcy ekranów, którzy zarobili fortunę.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o