Góra odpadów urosła w Radłowie

0
239
Mieszkańcy narzekają na smród i szczury | Zdjęcia wykonane telefonem komórkowym przez mieszkańców Radłowa. Stan na 12 lutego
REKLAMA

Problem w tym, że z czasem ukształtowało się tu wielkie składowisko ze stertami najróżniejszych śmieci. Firma wprawdzie kontrolowana jest regularnie, lecz – jak na razie – nic istotnego z tego nie wynika. Właściciel narzeka, że zatkał się ogólnopolski system recyklingu i stąd te problemy. Obiecuje jednak, że wkrótce będzie lepiej. Zdaniem mieszkańców, składa on obietnice nie po raz pierwszy.
– Nie słyszałem, żeby gdzie indziej w Polsce taka uciążliwa firma pracowała w pobliżu domostw w granicach jakiegoś miasta. Nie powinna dostać tutaj pozwolenia – twierdzi kobieta, która mieszka w odległości kilkuset metrów od firmy Conteko.
– Któregoś dnia jadę drogą i widzę rozjechanego przez samochód szczura. Okropny widok. Było to niedaleko wjazdu na składowisko – opowiada inny mieszkaniec miasteczka. – Żywe szczury widujemy tu co rusz. Mają dobre siedlisko.
– Niech pan jedzie i zobaczy ten niesamowity bałagan utopiony w błocie – radzi ktoś inny. Wszyscy rozmówcy proszą, żeby nie podawać ich nazwisk.

REKLAMA

Piętra śmieci
Spółka Conteko usadowiła się na skraju miasteczka przy ul. Woleńskiej, przy drodze do Woli Radłowskiej. Działa od piętnastu lat i zajmuje się odbiorem śmieci komunalnych od mieszkańców z pobliskich terenów i selektywną zbiórką odpadów.
W dniu, w którym tam zajeżdżamy, jest po deszczu, więc rozmokłą gruntową drogą docieramy w miejsce, które budzi w Radłowie emocje. Już z daleka widać piętrzące się tak zwane wielkie gabaryty przetransportowane z prywatnych posesji: drewniane płyty, stare meble, zużyte materace, różny sprzęt domowy, opony samochodowe, fragmenty jakichś rur, chodniki itp. Tony śmieci, z których przynajmniej część miesza się z błotnistym podłożem. Akurat pracuje spychacz, z którego wysiada mężczyzna wskazany przez innych pracowników jako kierownik.
– Tak, słyszałem, że na Facebooku ktoś zamieścił zdjęcia tego składowiska, wiemy, kto to jest, ale to chyba ktoś nie całkiem normalny – mówi i prosi, żeby o sprawie porozmawiać z prezesem.
Prezes Grzegorz Kuczek urzęduje w pobliżu, w niewielkim murowanym baraczku. Nie broni się przed rozmową.
– Nasza spółka ma pewne kłopoty, tak jak zresztą inne podobne firmy w kraju, gdyż system recyklingu odpadów stał się niewydolny; bywają okresy, w których trudno się pozbyć wielkich gabarytów, zwłaszcza wiosną, gdy niemal w tym samym czasie mieszkańcy biorą się za porządki. Poza tym tego rodzaju odpadów przybywa z każdym rokiem. Przykładowo dwa lata temu w gminie Radłów firma zebrała 45 ton, a w ostatnim 130.
O znacznym przyroście masy wielkich gabarytów mówi się w wielu gminach. Przypuszcza się, że to skutek tego, iż ludzie się wzbogacili ostatnio, mają 500 plus, niektórzy dostali w pracy podwyżkę, więc częściej robią remonty i kupują nowe rzeczy. Stare wędrują najpierw przed domy, a potem na składowiska. Conteko takie odpady transportuje do firm w Tarnowie lub Krakowie, a one już wiedzą, co dalej z tym robić. Na razie jednak mają nadmiar odpadów, dlatego niektóre gabaryty zalegają na terenie spółki od dłuższego czasu.


radlow odpady1Byle do wiosny
Wedle dawnych przepisów na tego typu placach można było składować odpady do 3 lat, obecnie maksymalnie rok. Grzegorz Kuczek dodaje, że jeśli tylko pojawią się wolne moce przerobowe w zakładach zajmujących się utylizacją odpadów, to zaczną one znikać także z ich składowiska. Twierdzi, że Conteko upora się z problemem do nadchodzącej wiosny, do następnej zbiórki wielkich gabarytów.
Szczury? Są, to prawda.
– Jak może nie być, kiedy czasem w odpadach segregowanych, które od kogoś zabraliśmy, znajdujemy opakowania pełne żywności, słoiki z pokarmem, butelki z napojem itp. Walczymy ze szczurami, zakładamy w różnych punktach karmniki deratyzacyjne.
Franciszek Kądziela, kierownik Referatu Gospodarki i Środowiska w Urzędzie Miejskim w Radłowie, przyznaje, że sprawa składowiska przy ul. Wolańskiej spędza urzędowi sen z powiek.
– Decyzję o pozwoleniu na działalność podjęło kiedyś starostwo powiatowe, ale wszystkie kontrole tego miejsca spadły na nas – podkreśla.

W papierach porządek
Kontrole trwają od lipca 2013 roku, zaleceń pokontrolnych było sporo. Właścicielom Conteko zwracano szczególną uwagę, by „miejsca magazynowania selektywnie zebranych odpadów komunalnych były zabezpieczone przed emisją zanieczyszczeń do gruntu oraz zabezpieczone przed działaniem czynników atmosferycznych”. W sprawozdaniach można wyczytać, że właściciele skutecznie usuwali wskazane uchybienia, przedstawiali na to rozmaite dokumenty, łącznie z dowodami na zakup trutki na szczury. W papierach był porządek, a na placu ciągle nie.
Poważne wątpliwości może wzbudzać stan podłoża, na którym gromadzi się odpady. Czy gminne kontrole, które wcześniej zadowalały się wyjaśnieniami spółki Conteko, nadal są przekonane, że miejsce magazynowania odpadów jest właściwie zabezpieczone przed przenikaniem nieczystości w głąb gleby?
– Początkowo, póki część tego miejsca nie została odsłonięta po wywiezieniu pewnej partii odpadów, przyjęliśmy, że jest to plac utwardzony, ponieważ wcześniej był widoczny jego betonowy fragment. Wątpliwości pojawiły się potem – przyznaje Franciszek Kądzielawa. – Chociaż spółka wykonała pewne prace, to zwróciliśmy się do starostwa powiatowego z pytaniem, co konkretnie należy rozumieć pod pojęciem „utwardzenie”. W mojej ocenie ciągle nie jest to teren prawidłowo utwardzony i należy wymagać zmian. Powinny też być korytka i rynny ociekowe, którymi zanieczyszczenia najpierw dostawałyby się do seperatora, a stamtąd po oczyszczeniu do rowu melioracyjnego na mocy wcześniej uzyskanego pozwolenia.

Znowu inspekcja
Franciszek Kądziela zgadza się natomiast z opinią, że Conteko ma też problemy niezależne od niej samej. – Prawdą jest, że system recyklingu stał się w kraju mało wydajny. Przyczyny są różne, w tym też taka, że państwa „starej” Unii Europejskiej dopłacają firmom do każdej tony zutylizowanych materiałów, dlatego przedsiębiorstwa zajmujące się tą działalnością wybierają to, co jest dla nich bardziej opłacalne. Ale gdzie indziej pozostają odpady, z którymi nie wiadomo, co zrobić.
Kierownik dodaje jednak, że mimo trudności sytuacja na terenie spółki Conteko jest nie do zaakceptowania. Rozmawiamy na kilka dni przed wyznaczonym terminem kolejnej inspekcji na składowisku spółki Conteko.
Na razie kontrolerzy uwijają się w swojej robocie, a mieszkańcy jak się skarżyli, tak się skarżą.

P.S. Kilka dni po naszej wizycie w Radłowie Franciszek Kądziela z Urzędu Miejskiego poinformował nas, że podczas audytu zaleceń pokontrolnych na terenie składowiska spółki Conteko, wykonanego 19 lutego, stwierdzono, iż w stosunku do stanu poprzedniego nastąpiła poprawa, m. in. wywieziona została część odpadów, ale wciąż nie jest to sytuacja, której należy oczekiwać. Właściciel zwrócił się do urzędu z prośbą o wydłużenie terminu prowadzenia prac zmierzających do uporządkowania terenu o miesiąc. Jednocześnie w spółce Conteco rozpoczęła się kontrola prowadzona przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, która potrwa do 15 marca.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o