Idzie wiosna, pora wyciągać wędki

0
107
wedkarstwo-nowy sezon
REKLAMA

Puściły lody na stawach i rzekach, więc wędkarze szykują sprzęt i powoli myślą o pierwszej wyprawie po… taaaaką rybę. Najpierw jednak muszą opłacić kartę wędkarską. W tym roku składka okręgowa wzrosła o 10 zł, opłata podstawowa i za zezwolenie na połów ryb na akwenach z wodą stojącą pozostały bez zmian. W sumie – wraz z dobrowolnym datkiem na fundusz koła, do którego się należy – zapłacić trzeba w granicach 270 zł. – O sto procent wzrosły opłaty za dzierżawę wód, więc pozostawienie na dotychczasowym poziomie także składki okręgowej nie było możliwe – tłumaczy prezes zarządu okręgu PZW w Tarnowie, Ignacy Piskorski. – Zawarliśmy jednak porozumienia z sąsiednimi związkami wędkarskimi i nasi wędkarze bez dodatkowych opłat będą mogli łowić ryby na niektórych wodach poza regionem tarnowskim.
Okręg krakowski udostępnia w tym roku tarnowskim wędkarzom część Wisły od mostu w Niepołomicach do ujścia Raby oraz górski odcinek Stradomki, jednak do legalnego połowu ryb na tej rzece potrzebne jest wniesienie niewielkiej składki uzupełniającej na wody krakowskie. Natomiast okręg tarnobrzeski udostępnia część Wisły od ujścia Wisłoki do mostu w Nagnajowie oraz kanał elektrowni Połaniec. Dość długo prowadzone były też negocjacje z wędkarzami z Rzeszowa, ale ostatecznie w tarnowskim związku uznano, że proponowane warunki porozumienia są niekorzystne. Dogadaniem się z Tarnowem nie byli kolejny już rok z rzędu zainteresowani działacze wędkarscy w Nowym Sączu.
W naszym okręgu ilość wód będących pod opieką PZW pozostaje bez zmian. Tarnowski jest odcinek Wisły w granicach byłego woj. tarnowskiego, Dunajec, Biała, Raba, Breń i Uszwica, a ponadto zbiorniki pożwirowe w Bobrownikach Małych i Olszynach, które leżą w międzywalu Dunajca i od ubiegłego roku zaliczane są do rzek. Łowiskami specjalnymi są nadal akweny w Niwce, Trzydniach, Komorowie oraz Kantoria w Tarnowie. Wędkarze oczekiwaliby przede wszystkim zwiększenia ilości dostępnych dla nich stawów objętych dodatkowym zarybianiem, bo przecież wolnych zbiorników po kopalniach kruszywa w regionie jest coraz więcej, ale prezes Piskorski twierdzi, że na razie jest to niemożliwe. – To nie jest kwestia czyjejś chęci lub niechęci, ale pieniędzy. Za zbiornik trzeba zapłacić podatek, trzeba go zarybiać, a także chronić przed kłusownikami, bo inaczej wpuszczanie ryb nie będzie miało sensu – argumentuje.
Nowością w regulaminie jest inne naliczanie tzw. doby wędkarza, czyli czasu, w którym mógł zabrać z łowiska dozwoloną liczbę ryb. Do tej pory było tak, że doba wędkowania rozpoczynała się o północy i kończyła o północy 24 godziny później. Wędkarz mógł na przykład we wtorek wieczorem złowić i zabrać do domu dwa karpie, na co zezwala regulamin, i przyjść następnego dnia rano, i znów wziąć z łowiska dwie wyciągnięte z wody królewskie ryby. Teraz to już nie będzie możliwe. Po rozłożeniu wędek do licencji wpisać trzeba będzie nie tylko datę, ale i godzinę rozpoczęcia połowu. Doba będzie się kończyć po upływie 24 godzin od tego czasu i dopiero wtedy wędkarzowi przysługiwać będzie nowy limit złowionych i zatrzymanych ryb.
W związku twierdzą, że tą innowacją wychodzą naprzeciw przyjezdnym wędkarzom kupującym licencje jednodniowe, którzy do tej pory chcąc spędzić noc nad wodą, musieli wykupywać dwa jednodniowe zezwolenia. Teraz mają mieć rzeczywiście 24 godziny do dyspozycji. Tak naprawdę to jednak chodzi chyba o to, aby ryby – zwłaszcza po zarybieniach – tak szybko nie znikały z wody. Do tej pory bywało tak, że miejscowy wędkarz z opłaconą na cały rok licencją na akweny, który miał wieczorem dobre brania i zabrał z sobą dwie dorodne rybki, często następnego dnia już wczesnym porankiem był z wędkami w tym samym miejscu i do siatki wędrowały kolejne okazy…
A kiedy ruszą tegoroczne zarybienia? Jeszcze w marcu zebrać ma się komisja, która zatwierdzi tegoroczny plan zarybień wód stojących, bo do rzek związek musi wpuszczać takie ryby i w takiej ilości, jak to określone zostało w dostarczonych przez naukowców operatach rybackich. – Wielkość zarybień zależna będzie od tego, ile pieniędzy będzie do nas spływać z tytułu składek wędkarskich, niemniej jednak pierwszą akcję zarybieniową planujemy już wiosną – informuje I. Piskorski. – Na pewno zakupimy sporo karpia, a ponadto trochę lina, jazia, szczupaka i amura. Wpuszczać będziemy też karasie. Nie będziemy natomiast odławiać leszczy z Jeziora Czchowskiego i przerzucać ich do podtarnowskich zbiorników. Zrobiliśmy to w ubiegłym roku, więc w tym trzeba pozwolić tamtejszym leszczom trochę podrosnąć.
 W tarnowskim biurze PZW podają, że w 2011 roku do stawów wpuścili blisko 40 ton różnych gatunków ryb. Na zarybienia można było wydać rekordową jak dotąd kwotę, bo rośnie liczba wędkarzy w okręgu. Na koniec ubiegłego roku zarejestrowanych było przeszło sześć tysięcy.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o