Idziemy na ryby?

0
151
wedkarze2

Teraz jest połowa z tego – przyznaje Jerzy Furmański, prezes Zarządu Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Tarnowie. – Dawniej młodzi jechali z tatą i dziadkiem na ryby i to była wielka atrakcja, a teraz atrakcją jest komputer i Internet. Dlatego związek nęci młodych promocyjnymi opłatami, a na zachętę każdemu daje darmową wędkę, tak zwany bacik.  
W tym gronie spotkać można przedstawicieli wszystkich profesji, wędkują lekarze, nauczyciele, bezrobotni, sprzedawcy, budowlańcy, bankowcy, politycy, urzędnicy. Jedni robią to, bo cenią sobie święty spokój i piękne okoliczności przyrody, inni odkrywają w sobie zmysł myśliwego.
– Są różne sposoby łowienia, na przykład zasiadki. Zarzuca się wędkę, rozkłada stolik i krzesło, i czeka się na rybę.  Ja leżakowania nie lubię – przyznaje prezes. Całe życie preferował wędkarstwo czynne, zakładał spodniobuty zwane popularnie śpiochami i wchodził do wody, żeby tropić ryby. – Po takim wędkowaniu wracałem do domu wykończony jak kiedyś po żniwach na wsi. Ulubione łowisko? Nieodmiennie Dunajec. – Są na Dunajcu miejsca typowe dla górskiej rzeki. Natomiast poniżej Tarnowa rzeka zaczyna zwalniać, przechodzi w leniwy nurt. Mamy też niedaleko Wisłę oraz rzekę Białą – typowo górską, dziką, zarośniętą. Jest gdzie wędkować. Można na rybach stracić rachubę czasu.
Krzysztof Zakrzewski, dyrektor biura tarnowskiego okręgu PZW, ma na koncie indywidualne mistrzostwo Polski w wędkarstwie podlodowym, drużynowo zdobył wicemistrzostwo świata. W niejednym miejscu ryby łowił. – Bardzo lubię naszą Niwkę, można łowić i z brzegu, i z łódki. Natomiast, jeśli chodzi o ryby rzeczne: brzanę, świnkę czy certę, to moim ulubionym miejscem jest Dunajec poniżej Tarnowa.  
Tarnowski oddział PZW gospodaruje na 2 500 hektarach rzek oraz niecałych 300 hektarach wyrobisk pożwirowych, których jest właścicielem lub dzierżawcą. Oferta jest urozmaicona. Stosunkowo niedawno została poszerzona o nowe stawy, jeden w Kłaju i dwa na Trzydniakach. To właśnie tam utworzono łowisko, jakiego do tej pory w okręgu nie było, „Złów i wypuść”.
– Jest teraz taki trend – tłumaczy Jerzy Furmański. – To prawda, że ryby są smaczne i zdrowe, ale bez przesady. W wędkarstwie chodzi głównie o emocje, żeby tę rybę podejść, wytropić, przechytrzyć i wyholować. A potem można ją wypuścić. Dlatego tego typu łowiska mają przyszłość. Dawniej było tak, że ile wędkarz złowił, tyle zabierał. Teraz rośnie liczba wędkarzy, zwłaszcza wśród młodych, którym zależy na tym, żeby ryba była w wodzie, a nie na patelni. Nie wieszają trofeów na ścianach, wystarczy im krótka sesja zdjęciowa i ryba wraca, skąd przypłynęła.
Nowe łowisko daje szansę złowienia dorodnego karpia, lina, szczupaka, sandacza czy karasia, ale rządzi się swoimi prawami, obowiązują między innymi haki bezzadziorowe, odpowiednie maty i podbieraki.
W całym okręgu tarnowskim można doliczyć się ponad pół tysiąca młodych wędkarzy do 16. roku życia. Ta grupa wiekowa ma specjalne przywileje. Na zachętę dostają czterometrową wędkę, tak zwany bacik, bez kołowrotka, służący najczęściej do łapania małych rybek. Kolejnym prezentem jest zestaw złożony z haczyków, ciężarków, żyłki i spławika. Roczną opłatę członkowską też mają promocyjną. Za 22 zł mogą wędkować do woli pod jednym warunkiem – nie zabierają złowionych ryb. Chyba że dopłacą 20 zł za wędkowanie na rzekach i 100 zł za łowienie na stawach. Nieco wyższe, choć nadal ulgowe opłaty dotyczą uczniów i studentów.
Dorośli płacą za członkostwo 86 zł rocznie, do tego 120 zł za możliwość połowu ryb na rzekach (pieniądze przeznaczane są na ochronę i zagospodarowanie wód) i drugie 120 zł za zarzucanie wędek na wyrobiskach pożwirowych ( w ten sposób finansują m.in. zarybianie i utrzymanie stawów). Są jeszcze opłaty jednodniowe: 25 zł dla członków PZW spoza tarnowskiego okręgu i 60 zł dla niezrzeszonych.
Kobiet aktywnie wędkujących jest niewiele ponad sto. Żony często towarzyszą mężom-wędkarzom, ale przeważnie doglądają dzieci nad wodą i zażywają kąpieli słonecznych, poprawiając opaleniznę.
W samym Tarnowie i powiecie wszystkich wędkarzy jest prawie trzy tysiące. Na 2 kwietnia Zarząd Koła nr 1 Tarnów-Miasto zapowiedział rozpoczęcie sezonu na wyrobisku pożwirowym Trzydniaki. Będą zawody w kategorii senior i kadet plus junior, bo wędkarze lubią rywalizację.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o