Ile warty jest szpital?

0
131
REKLAMA


Sprawie prawdopodobnie przyjrzą się radni z komisji rewizyjnej Rady Powiatu Tarnowskiego.
Uchwała o wyrażeniu zgody na sprzedaż gruntów i obiektów szpitala w Tuchowie spółce, która od czterech lat świadczy usługi medyczne w tym miejscu, przegłosowana została nie tak dawno przez radnych powiatowych, ale były opory. Najpierw politycy PSL dziwili się, dlaczego nie ma przetargu, a potem parlamentarzyści PiS uznali, że przekazywanie w prywatne ręce majątku szpitala jest niezgodne z programem ich partii. Ponieważ starosta Mieczysław Kras bronił swej decyzji o sprzedaży szpitala i pozostał nieugięty wobec wezwań swojego ugrupowania o wycofanie się z tego pomysłu, został pozbawiony członkostwa w PiS, podobnie jak członek zarządu powiatu Marek Słowik.
 Ostatnio ustalona została cena, za którą CZT zakupić może szpital. Stanie się ich własnością, jeśli zgodzą się zapłacić 6 mln zł. Jak dowiedzieliśmy się, kierownictwo spółki medycznej wstępnie zaakceptowało tę kwotę – 3 mln zł zapłacić mają jeszcze w tym roku, a resztę należności uregulują przez następne trzy lata, wpłacając do kasy starostwa co rok po milion złotych.
Okazuje się, że szpital sprzedany zostanie za nieco więcej, niż to wynika z oficjalnie przedstawionej wyceny – wedle rzeczoznawcy, nieruchomości miały być warte około 5,7 mln zł. Ale czy rzeczywiście tylko tyle? Poważne wątpliwości mają niektórzy radni powiatowi, którzy podzielili się nimi m.in. z tarnowskimi posłami, jednak na razie nie chcą wypowiadać się na ten temat z imienia i nazwiska. A chodzi o to, że tuchowski szpital składa się z dwóch działek i każdą z nich oddzielnie wyceniano, lecz część z oddziałem położniczym i ginekologicznym ma dwie wyceny. Pierwsza – z 2011 roku przedstawia szacunkową wartość nieruchomości na niewiele ponad milion złotych, a druga – z bieżącego roku na prawie dwa miliony. Gdyby wzięto pod uwagę tę drugą i aktualniejszą, to cały szpital byłby wyceniony na przeszło 6,5 mln zł. – Dlaczego obowiązującą dla władz starostwa wyceną jest ta tańsza i korzystniejsza dla prywatnej firmy? Po co sporządzano drugą wycenę, skoro nie została wzięta pod uwagę? Czy ktoś tu nie działa na niekorzyść powiatu? – słychać pytania.
Przewodniczący komisji rewizyjnej w radzie powiatu, Zbigniew Cieślikowski przyznaje, że pośpiech w zbywaniu powiatowego majątku się mu nie podoba. Jest też wiele jeszcze do wyjaśnienia. – Zanim podpisana zostanie ostateczna umowa, warto byłoby się dokładniej przyglądnąć temu, w jaki sposób prowadzone były negocjacje, oraz wyjaśnić wszystkie wątpliwości związane z wycenami – twierdzi. – Jesteśmy gotowi dokładnie przeanalizować dokumentację i korespondencję, ale przeprowadzenie kontroli musi nam zlecić rada powiatu.
Według Z. Cieślikowskiego, kontrola potrzebna jest choćby po to, aby zarówno on, jak i kilku jego kolegów radnych poczuło się spokojniej. – Cena z punktu widzenia powiatu nie jest zadawalająca, w dodatku wciąż nie wiadomo, jakie będą terminy płatności ani jak skonstruowana zostanie umowa. Czy już po wpłaceniu pierwszej raty kupujący będą mogli odsprzedać budynki? Myślę, że wycenić wszystkie obiekty dla celów sprzedaży bezprzetargowej powinno co najmniej dwóch niezależnych rzeczoznawców, aby była możliwość porównania – wylicza radny swoje zastrzeżenia.
Starosta Mieczysław Kras potwierdza, że były dwie wyceny części położniczo-ginekologicznej szpitala i że zaakceptowano tę niższą, ale – jego zdaniem – wszystko jest w porządku. – Wydawało mi się trochę mało niewiele ponad milion za „porodówkę”, więc dla lepszej orientacji zleciłem jeszcze wycenę inną metodą, tzw. odtworzeniową. Rzeczywiście wyszło więcej, ale rzeczoznawca jednoznacznie oświadczył, że tej wyceny nie mogę używać do celów sprzedaży – tłumaczy starosta. – Chciałem, aby było jak najbardziej przejrzyście, a teraz dochodzę do wniosku, że niepotrzebnie robiłem jeszcze jedną wycenę.
M. Kras uważa, że sprzedaje szpital za niezłą cenę. – Budynki są w fatalnym stanie technicznym, więc powinniśmy się cieszyć, że znalazł się ktoś, kto chce rozszerzać działalność szpitala i jeszcze inwestować w obiekty. Trzeba też mieć świadomość, że tam może być tylko szpital i albo na tym terenie będzie dobrze działająca placówka medyczna, albo nic nie będzie – mówi.
Zaskoczony kontrowersjami wokół ceny, za jaką sprzedaje się szpital kierowanej przez niego spółce, jest również prezes CZT Tomasz Olszówka. Podaje, że dotąd zainwestowali 2,5 mln zł w budynki szpitalne i – jeśli prowadziłoby się skrupulatne obliczenia – pieniądze te teraz starostwo powinno im zwrócić. – Niektórzy dodają pewne kwoty, ale gdyby tak mocno trzymać się szczegółów i litery prawa, to trzeba byłoby też trochę odjąć – stwierdza T. Olszówka. – Godząc się na zapłatę 6 milionów, mamy oświadczyć, że zrzekamy się roszczeń za dotąd wykonane na własny koszt remonty.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o