Kamery popilnują choinek

0
164
kamery-w-lasach1
REKLAMA

Od lat drewno jest cenionym surowcem budowlanym albo opałem, dlatego lasy w całym kraju dotyka plaga kradzieży. O ile nielegalne wycinki przestały być pierwszorzędnym problemem, o tyle kradzież drewna składowanego wciąż rozwija się na dużą skalę. Lasy Państwowe postanowiły wydać walkę złodziejom w nowoczesny sposób – do nadleśnictw trafiły kamery, które obserwują lasy w najbardziej zagrożonych kradzieżami miejscach.
Do nadleśnictwa w Dąbrowie Tarnowskiej trafiły dwie kamery, które reagują na ruch i dzięki podczerwieni „widzą” po zapadnięciu zmroku. Wyposażone są w akumulatorki, a na dokonywanych nagraniach widoczne są data oraz godzina.
– Urządzenia w każdej chwili można przenosić w inne miejsce – mówi Zbigniew Matuła, nadleśniczy z Dąbrowy Tarnowskiej.
Nadleśnictwo obejmuje obszar leśny o powierzchni 14,8 tys. ha, położony także poza granicami woj. małopolskiego. Kompleksy są na ogół rozproszone, co utrudnia działanie straży leśnej. Dlatego kamery są bardzo pomocne.
– Dzięki nim schwytany został złodziej w składzie drewna, a innym razem człowiek, który przyjechał do lasu ze śmieciami – informuje nadleśniczy.
Zwożenie odpadów ciągle jest problemem, mimo że zapowiadano, że wraz z nową ustawą śmieciową lasy odetchną.
– Problem pozostał, choć jego zasięg jest mniejszy niż kiedyś. Ale jeszcze podrzuca się do lasu starą wersalkę, nieczynną lodówkę czy gruz po remoncie budynku.
Bardziej dają się we znaki złodzieje drewna. Co roku w dąbrowskim nadleśnictwie udaje im się wywieźć średnio ok. 40 kubików. Cena rynkowa jednego kubika wynosi ok. 200 zł.
W nadleśnictwie Gromnik, które zarządza lasami na obszarze 8,2 tys. ha, między drzewami także czuwają dwie kamery. Dzięki nim strażnicy na gorącym uczynku ujęli złodzieja drewna; informację o rabusiu otrzymali z urządzenia drogą sms-ową. Kamera wyśledziła też mężczyzn, którzy przed świętami Bożego Narodzenia niszczyli drzewka, gdyż interesował ich stroisz jodłowy. Zatrzymani złodzieje byli na gościnnych występach – to mieszkańcy woj. świętokrzyskiego. Szkody były znaczne, gdyż niektóre jodły zamieniły się w gołe kikuty.
– Teraz kamery będą strzegły terenu, gdzie rosną choinki – zapowiada Eugeniusz Piech, nadleśniczy z Gromnika.
Także tutaj kamery ustawia się w miejscach, które służą jako dzikie wysypiska. Trudno liczyć na szczęśliwy dla leśników zbieg okoliczności jak przed laty, gdy mieszkaniec pobliskiej wsi wywiózł do lasu śmieci wraz ze swoją informacją o wynagrodzeniu z miejsca zatrudnienia. Dzięki zawartym tam danym łatwo trafiono do sprawcy wykroczenia.
Okazuje się jednak, że technika cyfrowa nie wszystkich odstrasza. Najbardziej zdeterminowani złodzieje, wiedząc, że czyhają na nich kamery, starają się je odnaleźć i zniszczyć. W nadleśnictwie Dąbrowa Tarnowska udało im się to dwa razy.
– Urządzenia są maskowane, montowane na odpowiedniej wysokości, a mimo to sprytni sprawcy jakoś do nich docierają. Teraz staramy się je ukryć w jeszcze bardziej niedostępnych miejscach – mówi nadleśniczy Matuła. Budki lęgowe dla ptaków raczej odpadają, gdyż złodzieje zorientowali się, że tam może być ukryta kamera.
Odwrotu od monitoringu jednak nie będzie. Leśnicy mają nadzieję, że im więcej będzie przypadków schwytania złodziei dzięki urządzeniom i zrobi się o tym głośno, tym trudniej będzie im się wybrać do lasu w złych zamiarach. Kamery czekają nie tylko na złodziei. Jest nadzieja, że staną się one także elektronicznymi pułapkami na kłusowników.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments