Karpie czekają na święta

0
130
karpie-wigilia
REKLAMA

Hodowla karpia w lasach wierzchosławickich ma ponad pięćsetletnią tradycję, sięgającą XV wieku, kiedy to biskupi krakowscy (ówcześni właściciele dóbr radłowskich) zezwolili na założenie pierwszych stawów karpiowych na terenie Puszczy Radłowskiej. Obecnie zarządza nimi Nadleśnictwo Dąbrowa Tarnowska. Gospodarstwo rybackie obejmuje w sumie ponad 100 hektarów gruntów, z czego lustra wody zajmują 70 ha. Dobre warunki naturalne pozwalają na wyhodowanie cenionych przez smakoszy „królewskich karpi”, które dorastają w czystej wodzie i nie łykają polepszaczy, stymulatorów wzrostu itp.
Ryby karmione ziarnami jęczmienia, pszenicy i łubinu są zdrowe, osiągnęły dobrą wagę i rozmiary. Z pewnością znajdą i w tym roku wielu nabywców ze względu na walory smakowe i umiarkowaną cenę. – Karp nie powinien być droższy od ubiegłorocznego, w hurcie kosztować może ok. 10 złotych netto za kilo – szacują w wierzchosławickim gospodarstwie.
Są dziś spokojni o ekonomiczny bilans, którym mogły zachwiać nienasycone kormorany. Przez kilka miesięcy hodowcy prowadzili nierówną walkę z tymi drapieżnymi ptakami, zdolnymi zdziesiątkować pogłowie ryb. Zagrażają „królewskim karpiom” bardziej niż kłusownicy, których od paru lat skutecznie demaskują kamery foto pułapki. Po wykryciu ruchu wysyłają na telefon komórkowy sygnał alarmowy wraz z obrazem, umożliwiając tym samym szybką i skuteczną interwencję.
W ten sposób złapano w tym roku kilku mężczyzn na gorącym uczynku i odpowiadali przed sądem za próbę kradzieży. W poprzednich latach strażnicy zatrzymywali w sezonie niekiedy nawet kilkudziesięciu złodziei. Dziś rabusie rzadziej ryzykują nielegalny połów w śródleśnych stawach, za który grożą wysokie kary.
Tymczasem znajdujące się pod ochroną prawną kormorany nic sobie nie robią z monitoringu. Niestraszne im są też armatki hukowe, które mają płoszyć skrzydlatych intruzów. Gospodarstwo rybackie posiada dwa działka z zegarami sterującymi, które w razie potrzeby instalowane są na wysepkach pośrodku stawów hodowlanych. Armatki strzelają tam o określonych porach, co ma przepędzać kormorany siedzące na gałęziach drzew. Sprytne ptaki zorientowały się jednak, że nic im nie grozi i przestały reagować ucieczką na huk wystrzałów.
-Aby nie przetrzebiły nam hodowli, wystąpiliśmy w tym roku do ministerstwa o zgodę na kontrolowany odstrzał tych ptaków.  Chcieliśmy też oszczędzić innej leśnej zwierzynie stresu związanego z głośnym hukiem armatek – tłumaczy Damian Kosierb, kierownik Gospodarstwa Rybackiego w Wierzchosławicach. – Odstrzał dotyczył kilku ptaków i chcieliśmy w ten sposób odstraszyć od żerowania pozostałe. Częściowo przyniosło to skutek…
Żarłoczne kormorany potrafią zrobić w stawach hodowlanych niemałe spustoszenie. Ich aktywność przypada na sierpień, wrzesień i październik – są wówczas nienasycone, potrafią nieźle nurkować i połknąć dziennie nawet 50-70 deko rybiej masy. Co gorsza, w trakcie łowienia kaleczą wiele ryb, które potem zdychają w wodzie. Straty powodowane przez kormorany są poważne i wymagają bardziej zdecydowanych reakcji. Hodowcy domagają się więc większych uprawnień do ochrony rybnych stawów przed drapieżnymi ptakami. Na to z kolei nie zgadzają się ekolodzy – od lat trwa spór i swoisty konflikt interesów.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments