Kogut w rosole z główną nagrodą

0
30
Tegoroczny Festiwal Rosołu w Nowym Wiśniczu wygrały członkinie Stowarzyszenia „Prężna Gospodyni” ze wsi Grabie w gminie Łapanów

Rosołowa rywalizacja organizowana jest cyklicznie przez Lokalną Grupę Działania „Dolina Raby”. Tym razem profesjonalni kucharze, amatorzy i goście zjechali do Nowego Wiśnicza. Konkurs na najlepszy rosół odbył się podczas jarmarku „Wiśnickie Specjały”. Zwyciężyły amatorki z Grabia. I chętnie zdradzają przepis na rosół doskonały. Gotowały go trzy i pół godziny na wolnym ogniu. Do dziewięciolitrowego garnka z zimną wodą wrzuciły całego koguta, który do niedawna przechadzał się po podwórku prezeski stowarzyszenia, Elżbiety Janus, prawie całą wiejską kurę, pół kaczki i szponder wołowy.
– Wody musi być tyle, żeby opłynęła mięso, dopiero wtedy rosół jest dobry. Powinien też pyrkać na ogniu przez kilka godzin. Potem dodajemy marchew, pietruszkę, kapustę włoską, seler i por, ząbek czosnku, ziele angielskie i pieprz ziarnisty. Pod koniec solimy i wrzucamy lubczyk, za sprawą którego pojawia się niezwykły aromat – mówi Elżbieta Janus. I podsumowuje: – Mięso było z mojego podwórka, jarzyny z przydomowej działki, a makaron robiłam sama. Przed podaniem rosołu makaronowe nitki posypano zieloną pietruszką, na wierzchu położono ugotowaną marchewkę. Nic dziwnego, że przed stoiskiem ustawiła się wyjątkowo długa kolejka. Gospodynie częstowały nie tylko rosołem, ugotowały jeszcze czerwony barszcz z pierożkami, upiekły sernik, placek z jagodami oraz babeczki z jabłkami i borówkami. Pajdy podpłomyka smarowały smalcem, za który swego czasu zdobyły główną nagrodę w Lanckoronie. Smalec jest wyjątkowy, z jabłkami, orzechami i cytryną.   
 Stoisko „Prężnej Gospodyni” zdobiły słoneczniki i rzeźbione przez panią Jadzię cukinie. Jedno z haseł głosiło: Dramat jest wtedy, gdy kupujesz hula-hop i pasuje, co smakoszy wiejskiego jadła rozgrzeszało z kolejnej pajdy ze smalcem i miseczki rosołu.
W stowarzyszeniu jest ich piętnaście, każdą rozpiera energia. Organizują między innymi dożynki, andrzejki, mikołajki, spotkania dla seniorów, które czasem kończą się o trzeciej nad ranem, bo żal wychodzić. Na wspólne gotowanie i pieczenie umawiają się w świetlicy w Grabiu, mają tam swoją kuchnię. Lubią te spotkania, bo przy okazji mogą omówić wszystkie ważne dla stowarzyszenia sprawy, a potem przychodzi czas na żarty i przyśpiewki. Tu przygotowują się do wspólnych wyjazdów, niedawno odebrały zaproszenie do Czasławia koło Raciechowic na Święto Jabłka i Gruszki oraz do Krzywaczki w powiecie myślenickim na Święto Jarzębiny. Nigdy nie jadą z pustymi rękami, biorą kosze pełne domowego jedzenia, stając do rywalizacji w lokalnych  konkursach na regionalne potrawy. Zawsze w stroju służbowym, czyli niebieskich kostiumach z ludowymi wstawkami i czerwonych koralach.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o