Koniec kąpielisk?

0
105
kapieliska
REKLAMA

W całej Małopolsce jest, jak się okazuje, tylko jedno legalnie działające kąpielisko – daleko od nas, w Kryspinowie. W naszej części Małopolski uchowało się jedno jedyne tzw. miejsce do kąpieli (wymogi utrzymania znacznie niższe niż w przypadku kąpielisk) – w Podlesiu Dębowym k. Żabna.

REKLAMA

Unijne warunki
Skąd ten pogrom? Przede wszystkim okazało się, że duża część polskich kąpielisk nie spełnia europejskich standardów nawet w niewielkim stopniu. Definicja kąpieliska nie obejmuje basenów – dotyczy tylko naturalnych zbiorników wodnych. Jednakże tylko takich, gdzie woda jest regularnie badana przez sanepid (przed uruchomieniem trzeba też przeprowadzić badania tzw. profilu wody). Badania odbywają się na wniosek i koszt organizatora kąpieliska – czyli gminy lub administratora, któremu gmina przekazała uprawnienia i zyski. Na kąpielisku musi być też pełna opieka ratowników, zaopatrzenie w sprzęt pływający i ratunkowy (łódź na każde 400 m linii brzegowej), środki łączności umożliwiające kontakt między poszczególnymi stanowiskami ratowników, a także natryski, sanitariaty, oznaczenia, tablice z informacjami o temperaturze wody itd. Istnieją też pewne wymogi administracyjne – np. kąpielisko i jego regulamin zatwierdza samorząd lokalny uchwałą rady gminy.


Gminy nie chcą płacić
Obowiązki i koszty związane z organizacją i utrzymaniem bezpieczeństwa w kąpieliskach przeniesiono w całości na samorządy gminne i wskazane przez nie podmioty – większość samorządów wolała więc uznać nielegalność nawet bardzo popularnych kąpielisk niż zainwestować w dostosowanie ich do nowych przepisów. Tym bardziej że w myśl tych ostatnich nie wystarczy już nawieźć świeżego piasku i postawić tablicę, by mieć kąpielisko.
Nic dziwnego, że przez wykazy polskich kąpielisk przeszło trzęsienie ziemi ze stratami bliskimi połowy „stanu posiadania”. Już przedtem liczba kąpielisk zarejestrowanych w całej Polsce wynosiła nieco ponad dwieście. (!) Obecnie zmalała o więcej niż jedną trzecią. W dodatku mapa kąpielisk jest zdecydowanie nieregularna, większość ośrodków skupia się na wybrzeżu bałtyckim. Małopolska – mimo że nie brakuje jej ani rzek, ani zalewów i jezior – jest absolutnym rekordzistą na samym dole listy – jedno zarejestrowane kąpielisko we wspomnianym już Kryspinowie. Lepsze jest i Podkarpacie, bo ma dwa kąpieliska. Krótko mówiąc, w Małopolsce wszędzie właściwie wchodzimy do wody wyłącznie na własne ryzyko –zarówno jeśli chodzi o stan sanitarny wody, ogólne bezpieczeństwo kąpieli, jak i to, czy ktoś nie wlepi nam kary za… kąpiel w niedozwolonym miejscu.
Taka z nas, Małopolan, sucholubna nacja.

Już tylko Podlesie
Sanepid, który do niedawna badał wodę „z urzędu” w kilku zwyczajowo uznawanych za kąpieliska miejscach w regionie, obecnie robi to na podstawie zgłoszonych przez samorządy i inne podmioty wniosków (na koszt organizatora kąpieliska). – W tym roku przed sezonem wpłynęły tylko dwa wnioski dotyczące organizacji nie kąpielisk, ale tzw. miejsc do kąpieli – informuje Danuta Izajasz, kierownik sekcji Nadzoru Higieny Komunalnej Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Tarnowie. – Dotyczyły zbiornika w Podlesiu Dębowym w gminie Żabno oraz zbiornika wodnego przy ulicy Polnej w Radłowie, gdzie zorganizowano wypożyczalnię sprzętu wodnego. Badaliśmy wodę w obu tych miejscach, dopuszczając je do kąpieli. W Radłowie do organizacji kąpieliska ostatecznie nie doszło, ale nie z powodu stanu wody – badanie dało bardzo dobre wyniki. Jedynym legalnym „miejscem do kąpieli” – czyli takim, do którego gmina się przyznaje, a administrator czuwa nad jego stanem – pozostało więc Podlesie Dębowe. W sprawie popularnego i od lat wykorzystywanego do kąpieli zbiornika w Dwudniakach nie otrzymaliśmy w tym roku wniosku o badanie wody.
Przepisy dotyczące tzw. miejsc do kąpieli są znacznie mniej szczegółowe niż te dotyczące kąpielisk. Mają jednak swoje wymogi. Należy do nich m.in. regularne badanie wody (jak w przypadku kąpielisk – 14 dni przed sezonem i przynajmniej raz w ciągu sezonu) oraz oznaczenie miejsc do kąpieli. Organizator kąpieliska ma też obowiązek obserwowania wody i w przypadku zauważenia niepokojących zmian (zanieczyszczenia, zakwit wody itd.) zgłoszenia tego służbom sanitarnym. – W przypadkach podejrzeń, że woda może być zanieczyszczona, szkodliwa itp., zachowujemy możliwość przeprowadzenia badań z urzędu i – w razie potrzeby – niedopuszczenia do użytkowania miejsca do kąpieli czy kąpieliska – mówi Danuta Izajasz.

Zakazy i skutki
W okolicach Tarnowa, poza jednym miejscem w Podlesiu Dębowym, powinniśmy więc w zasadzie w upalne dni siedzieć i… najwyżej patrzeć na wodę. Jak jest naprawdę? Na dunajeckiej „patelni” przy granicy miasta niemal codziennie kąpie się kilkadziesiąt osób. Nad wyrobiskami żwirowymi w Radłowie, Dwudniakach, Komorowie, Białej, Bobrownikach letnie weekendy spędza nawet po kilka tysięcy osób zjeżdżających z całego regionu. Czy siedzą na brzegu i patrzą na wodę? Trudno to sobie nawet wyobrazić.
Nad zbiornikiem w Radłowie, gdzie w ostatnich latach zjeżdżało chyba najwięcej ludzi, a różne podmioty pobierały nawet opłaty od samochodu za „parkowanie nad wodą”, próbowano w tym roku sytuację unormować. Właściciel wypożyczalni sprzętu wodnego (wcześniej działającej w Czchowie) z myślą o organizacji „miejsca do kąpieli” wystąpił nawet o badanie wody (której wcześniej pod tym względem nie badano). Kąpielisko jednak nie powstało, a na bilecie, który kupuje się dziś za wjazd do ośrodka rekreacyjnego, dużymi literami jest napisane „Zakaz kąpieli”.
Znaki zakazu kąpieli stoją też wzdłuż brzegów rozległego zbiornika. – Widziałem nawet panienki fotografujące się przy takim znaku zakazu kąpieli. W wodzie – uśmiecha się stały bywalec tego (nielegalnego) kąpieliska. – Poprawa w stosunku do poprzednich lat jest o tyle, że przynajmniej na terenie, gdzie działa ośrodek, pracownicy sprzątają śmieci – dodaje. – W innych miejscach na brzegu piętrzą się ich góry. Ludzi jest tyle, co w poprzednich latach, a nawet więcej. Utonięcia też już były – jak co roku. Owszem, zauważyłem, że pracownicy ośrodka przy wsparciu patrolującego teren policjanta starają się nie dopuszczać, by ludzie oddalali się od brzegu i ograniczać strefę kąpielową do kilku metrów od nadbrzeża. Robią dobrą robotę, ale jest to i „głupiego robota” – bo przecież wszędzie stoją znaki zakazu kąpieli w ogóle! W ten sposób czynniki oficjalne sankcjonują w zasadzie sytuację, że nikt tych zakazów nie przestrzega. Oczywiście, nie sądzę, by ktokolwiek był w stanie powstrzymać ludzi od wchodzenia do wody, a do wręczania mandatów zapewne zabrakłoby funkcjonariuszy… Oto Polska właśnie – przepisy sobie, ludzie sobie. A więcej przepisów oznacza tylko to, że więcej będzie… łamiących przepisy.
Jak wykazały chociażby tegoroczne badania wody w Radłowie, mamy w okolicach Tarnowa sporo miejsc pod względem sanitarnym w pełni nadających się do kąpieli. Czy kiedykolwiek będziemy mieć w regionie kąpielisko z prawdziwego zdarzenia? Na podstawie dotychczasowych doświadczeń trudno to sobie nawet wyobrazić.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o