Koniec z zaśmiecaniem lasów?

0
116
lasy zasmiecanie
REKLAMA

Do sceptyków należy inspektor Krzysztof Majka z Nadleśnictwa Dąbrowa Tarnowska, doświadczony pracownik Lasów Państwowych.
– Pokoleniowej mentalności szybko nie zmienimy. Niektórzy samochodami przywożą odpady do lasu i porzucają z dala od leśnych ścieżek. Nie da się racjonalnie wytłumaczyć takiego zachowania, tym bardziej że mogą pozbyć się tych śmieci w sposób cywilizowany, nie ponosząc wielkich kosztów. Co gorsza, dzieci początkowo wrażliwe na przyrodę i rozumiejące potrzebę ochrony środowiska z czasem tracą tę wrażliwość. Następuje nagły zwrot i przejmują zachowania starszych, którzy często hołdują zasadzie „wrzuć do potoku, woda to zabierze…”
Nadleśnictwo Brzesko wydaje co roku ok. 40 tysięcy złotych na sprzątanie lasów. Nadleśniczy Zdzisław Kamiński także liczy, że ustawa śmieciowa pomoże, przynajmniej częściowo, wyeliminować dzikie wysypiska. Tymczasem leśnicy zmagają się z tym problemem tradycjnie, patrolując teren i organizując także zasadzki. Od roku wspiera ich leśny monitoring, który wykorzystuje już większość polskich nadleśnictw. Przenośna kamera instalowana jest w ukryciu i obserwuje wybrane miejsca zagrożone wysypywaniem śmieci, kradzieżą drewna, kłusownictwem itd. Naruszający prawo powinni mieć się na baczności, mogą w każdej chwili znaleźć się w obiektywie kamery, a nagranie stanowi w sądzie dowód.
– Potwierdza się przydatność ukrytej kamery, dzięki której dochodzi do ujawnienia sprawców zaśmiecania czy kradzieży. Poza tym, monitoring (informują o nim m.in. specjalne tabliczki w lesie) ma prewencyjne znaczenie, zniechęca potencjalnych wandali i urządzających nielegalne wysypiska – zwraca uwagę nadleśniczy Kamiński.
A las traktowany jest wciąż przez wielu jak darmowe składowisko nieprzydatnych rzeczy. Niekiedy, być może w poczuciu bezkarności, sprawcy zaśmiecania lasów pozostawiają wyraźne ślady, po których można ich łatwo zidentyfikować. W konsekwencji ponoszą koszty sprzątania i karę – najczęściej jest nią grzywna.
– Pamiętam, jak natrafiliśmy kiedyś na dzikie składowisko, gdzie wśród odpadów walały się zdjęcia i kartki z imiennymi rozliczeniami kosztów ślubu i wesela. Mieliśmy w tym przypadku bardzo ułatwione zadanie z dotarciem do winowajców… – opowiada K. Majka.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o