Kto płaci za likwidację dzikich wysypisk?

0
108
debno-dzikie-wysypiska
REKLAMA

Za likwidację dzikich wysypisk płaci gmina, ale tylko na swoich terenach. Jeśli odpady zalegają na działkach prywatnych, do posprzątania zobowiązani są ich właściciele.
– Wiosną posprzątaliśmy ponad 50 dzikich wysypisk różnych rozmiarów, na których znajdowały się głównie odpady wielkogabarytowe. Fakt ten dziwi, bo dwa razy w roku gmina organizuje dla mieszkańców bezpłatną ich zbiórkę. Co ciekawe, na tego typu składowiskach można znaleźć posegregowane śmieci w workach – mówi dyrektor Zakładu Usług Komunalnych, Magdalena Zychowicz-Gurgul. – ZUK likwiduje nielegalne składowiska na bieżąco, w ubiegłym roku była ich blisko setka.
– Likwidacja jednego z wysypisk kosztowała aż osiem tysięcy złotych – wylicza inspektor Dominik Zych z wydziału ochrony środowiska. – Było to kilkaset metrów kwadratowych, na których znajdowały się różnorodne odpady, które trzeba było posegregować, zapłacić za ich odbiór i transport, uprzątnąć teren. Dużo kosztuje także sprzątanie zaśmieconych przydrożnych rowów.  Za odbiór tony śmieci płacimy od stu do trzystu złotych, ale jeśli doliczyć do tego transport, koszty pracownicze i sprzątanie terenu, cena może być nawet kilkakrotnie wyższa. Od czasu, gdy obowiązuje nowa ustawa śmieciowa, każdy mieszkaniec gminy może praktycznie oddać nieograniczoną ilość śmieci, a tymczasem gmina musi ponosić spore koszty usuwania nielegalnych składowisk.
Gmina płaci tylko za wywóz śmieci, które zalegają na terenach, które do niej należą.
– Jeśli dzikie składowiska znajdują się na prywatnych działkach, do ich posprzątania zobowiązani są ich właściciele. Nie wszystkim się to podoba, ale takie są przepisy, a gmina nie może wykonywać żadnych prac na terenach prywatnych – dodaje Dominik Zych.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments