Kup pan u mnie, czyli rolnik wkracza na rynek

0
21
Rolnik-wchodzi-na-rynek

Zgodnie z nowymi przepisami rolnicy mogą sprzedawać swoje wyroby na terenie własnych posesji i w specjalnie przygotowanych miejscach. Jeżeli roczny dochód nie przekroczy 20 tys. zł, nie będą płacić podatku, a powyżej tej sumy zapłacą dwuprocentowy ryczałt. W przypadku sprzedaży produktów pochodzenia roślinnego rolnik powinien złożyć wniosek do powiatowego inspektora sanitarnego, a przy produkcji pochodzenia zwierzęcego – do powiatowego lekarza weterynarii.
Radości ze zmian w przepisach nie ukrywają rolnicy z powiatu tarnowskiego, którzy podkreślają, że droga od producenta żywności do konsumenta zostanie w znaczący sposób skrócona, na czym skorzystają obydwie strony. – Do tej pory wiele osób sprzedawało truskawki stojąc z koszyczkami przy drodze lub rozprowadzając je wśród najbliższych sąsiadów. Teraz będziemy też mogli sprzedawać przetwory – chociażby soki czy dżemy wytworzone z tych owoców. To naprawdę duże ułatwienie i możliwość podreperowania domowego budżetu – mówi Adam, rolnik z Rzepiennika Strzyżewskiego. – To, czy większa liczba rolników zdecyduje się prowadzić bezpośrednią sprzedaż swoich produktów, uzależnione jest przede wszystkim od wymogów sanitarnych i weterynaryjnych. Jeżeli będą one zbyt rygorystyczne, może się okazać, że nowe przepisy nic nie zmienią w naszej sytuacji. Cieszy jednak fakt, że handel może odbywać się także poza gospodarstwem – na targach czy festynach.
Ryszard Michoń z Wydziału Rejestracji Zwierząt z tarnowskiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa uważa, że głównym celem ustawy jest ułatwienie rolnikom nasycenia rynku zdrową żywnością, w efekcie czego staną się oni konkurencyjni dla sklepów, a ich domowej roboty wędliny, sery, czy konfitury będzie można nabyć po atrakcyjnych cenach. – Rolnik nie ponosi dodatkowych kosztów, więc ceny będzie miał niższe niż w sklepie. Czy będzie popyt na tego rodzaju produkty, w głównej mierze zależeć będzie od ich jakości.
Według Michonia, aby dla rolnika bezpośrednia sprzedaż była dobrym interesem, musi on dotrzeć do większej liczby potencjalnych klientów, czyli ważna będzie reklama. – O ile rolnicy, którzy prowadzą swoje gospodarstwa agroturystyczne, nie powinni mieć z tym większych problemów, o tyle osoby, które będą dopiero wkraczać na rynek muszą być kreatywne lub zwrócić się o pomoc do samorządu.
Rolników, którzy chcieliby samodzielnie sprzedawać swoje produkty, jest sporo, telefon Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Tarnowie dzwoni praktycznie na okrągło. – Mamy masę zapytań, bo nie wszyscy rolnicy wiedzą, jakie warunki trzeba spełniać, ruszając ze sprzedażą bezpośrednią – mówi Paweł Wałaszek, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Tarnowie. – Jednym z najważniejszych kryteriów jest oznakowanie własnego domu. Oprócz tego, że należy na nim umieścić informację, iż rolnik zajmuje się „rolniczym handlem detalicznym”, to dodatkowo wymagane jest podanie imienia i nazwiska lub nazwy firmy prowadzącej działalność, a także weterynaryjny numer identyfikacyjny, o ile został nadany. Paweł Wałaszek dodaje, że rolnicy muszą liczyć się także z kontrolami, ponieważ nie można dopuścić do tego, aby na rynku pojawiła się niebezpieczna dla zdrowia żywność. – Słysząc o ewentualnych kontrolach, a także wymaganiach, jakie należy spełnić, wielu rolników rezygnuje, inni są rozczarowani, że ustawa nie zezwala na sprzedaż produktów do lokalnych sklepów czy restauracji. Mimo niektórych ograniczeń jestem przekonany, że rolników chcących bezpośrednio sprzedawać swoje wyroby na pewno przybędzie.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o