Kury już pozdychały, co z ludźmi?

0
133
wojnicz
REKLAMA

– Pewnego dnia, było to na początku maja, zauważyłam w polu wielkie samochody ciężarowe – opowiada mieszkanka Wojnicza, Lucyna Litwin. – Trochę mnie to zdziwiło, bo rosła tam pszenica. Była jeszcze bardziej zdziwiona, kiedy na pszenicznej działce zaczęło pojawiać się coraz więcej ciężarówek, z których zsypywano cuchnącą, brunatną maź. W całej okolicy panował smród nie do wytrzymania, nic nie pomagało zamykanie okien. Przez wiele dni nad polem unosiła się gęsta mgła, która zagęszczała się po deszczu.

REKLAMA

Dziesięć razy więcej kadmu w martwych kurach
– Nie wiedzieliśmy, co to jest, ale ludzie zaczęli się bać, bo w pobliżu miejsca, gdzie odpady zostały wysypane, zaczęły chorować i zdychać kury – mówi sołtys Więckowic, Tadeusz Kurek. – Kurczęta wykluwały się z jaj ślepe, innym oczy wypływały, szybko zdychały. W tym czasie właściciel pola, na które zwieziono hałdy odpadów, zaorał je, mimo że rosła na nim pszenica. Kilkakrotnie było ono wapnowane, smród zelżał, ale nie strach mieszkańców.
Lucyna Litwin jako pierwsza udała się do Urzędu Miejskiego w Wojniczu, dowiedziała się, że odpady pochodzą z Tarnowskich Wodociągów i wywiezione zostały na prywatną działkę.
– Przez dwa miesiące prosiliśmy burmistrza, aby zlecił badania gleby, bo byliśmy coraz bardziej zaniepokojeni. Zawiadomiliśmy Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, policję, Ministerstwo Rolnictwa, Główny Inspektorat Ochrony Środowiska – relacjonuje pani Lucyna.
Mieszkańcy na własny koszt zlecili badania martwych kur. Wykazały, że w ciałach martwych ptaków dziesięciokrotnie przekroczone są dopuszczalne normy kadmu.
– Wiemy tylko o kadmie, a ile innych groźnych dla naszego zdrowia i życia pierwiastków znajduje się w tym świństwie? – pyta Stanisław Toboła. O kadmie ludzie wiedzą już wszystko, w pierwszej kolejności atakuje nerki i wątrobę, wywołuje bóle mięśni i stawów, dolegliwości układu pokarmowego, raka. Ich zdaniem odpady nie powinny się znaleźć niedaleko ich domów.

23 metry od domu
– Zgodnie z przepisami ustawy o ochronie środowiska, ładunki tego typu nie mogą być wywożone na odległość mniejszą niż 100 metrów od najbliższych zabudowań. W Więckowicach jest dom, który stoi od działki 25 metrów, mieszkańcy tamtejszej wsi nie mają wodociągów, biorą wodę ze studni, a kto wie, co się do nich dostało – mówi Robert Erazmus, prezes stowarzyszenia działającego na rzecz ochrony środowiska „Nasza wola”. Erazmus wyjaśnia, że odpady z oczyszczalni ścieków  mogą być wywożone na pola i używane jako nawóz, ale nie w takich ilościach, jak miało to miejsce w Wojniczu. – Na grunt o powierzchni hektara może trafić trzy tony suchej masy raz na rok, tymczasem tutaj przywieziono prawie 900 ton odpadów i rozsypano na powierzchni około półtora hektara.
A Stanisław Toboła mówi, że ma żal do urzędników Wojnicza o to, że nie podjęli żadnych zdecydowanych działań, które doprowadziłyby do wywiezienia i utylizacji śmiercionośnych, jego zdaniem, odpadów. Zdaniem mieszkańców, władze nie mogą czekać, aż dojdzie do tragedii.  Jak zapewnia jednak szef wydziału ochrony środowiska urzędu w Wojniczu, Marek Trela, urzędnicy nie siedzą z założonymi rękami.
– Przekazaliśmy próbki do badań i mamy już wyniki, które przekazaliśmy do oceny do sanepidu i WIOŚ. Jeżeli okaże się, że skład gleby jest nieprawidłowy, będziemy podejmować dalsze kroki.

Firma odpady odebrała, miała unieszkodliwić…
Wiceprezes Tarnowskich Wodociągów, Piotr Frysztak mówi, że osady komunalne można stosować do nawożenia pól, ale jako że jego firma gruntów uprawnych nie posiada, wynajmuje więc firmy, które odpady mogą zagospodarować.
– Każda firma, z którą podpisujemy umowę zobowiązana jest do przedstawienia nam certyfikatów, które upoważniają do odbioru i unieszkodliwiania odpadów, w doborze firm nie może być mowy o przypadkowości, wszystkie są przez nas sprawdzane – mówi prezes Frysztak. I dodaje, że za cały cykl unieszkodliwiania odpadów odpowiadają Tarnowskie Wodociągi, o każdym dniu wywozu i miejscu składowania firma musi zawiadamiać WIOŚ. Prezes Frysztak zapewnia, że sprawa dotycząca wywozu odpadów do Wojnicza będzie badana. – Bo jeżeli faktycznie nie zostały zachowane odpowiednie odległości od zabudowań, to znaczy, że doszło do nieprawidłowości. Sprawdzimy także, jaka ilość odpadów faktycznie trafiła w tamto miejsce.
Ludzie z Wojnicza i Więckowic opowiadają, że pola, na które trafiły odpady z Tarnowskich Wodociągów, należą do mieszkańca Łoniowej w gminie Dębno. Takich działek, na które wywożone są odpady, jest więcej, jedna z nich znajduje się w miejscu jego zamieszkania. Ale tamtejsi mieszkańcy nie protestują, bo pole znajduje się daleko od zabudowań, częściowo otoczone jest lasem. Umowę na odbiór i unieszkodliwianie odpadów Tarnowskie Wodociągi spisały z matką właściciela pól.
Mimo wielokrotnych prób nie udało nam się z nim skontaktować.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments