Las rośnie z… dotacji

0
188
lasy
REKLAMA

Sprzyjają temu unijne dopłaty do zalesiania, w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007–2013 – wyjaśnia Eugeniusz Piech, nadleśniczy Nadleśnictwa Gromnik.

REKLAMA

O pomoc w zalesianiu gruntów rolnych lub innych niż rolne może wnioskować rolnik (wpisany do ewidencji Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa) lub grupa gospodarzy. Przepisy określają precyzyjnie wielkość działek do zadrzewienia, dla indywidualnego rolnika – powyżej pół hektara.
Nadleśnictwo sporządza zainteresowanym nieodpłatnie plan zalesienia ze wskazaniem gatunków drzew do nasadzenia. Ów plan trafia następnie do ARiMR, gdzie decydują o przyznaniu dopłaty. Rolnicy z regionu korzystają często z drzewek oferowanych przez Nadleśnictwo Gromnik, które każdego roku dysponuje ok. milionem sztuk sadzonek, głównie: jodły, świerka, sosny, buka; w mniejszych ilościach także: brzozy, jawora, dębu, lipy. Typowo leśne drzewka hodowane są w największej szkółce w Pogórskiej Woli i w Trzemesnej. Wyrastają z nasion pozyskiwanych z drzewostanów w granicach nadleśnictwa. Zbierane są z wyselekcjonowanych drzew tzw. matecznych (doborowych). Dla przykładu, nasienny drzewostan buka znajduje się na terenie leśnictwa Joniny, a jodły – Bieśnika. Jeśli rok jest bogatszy w nasiona, to ich nadmiar trafia do specjalnej przechowalni w Dukli.
Sadzonki z dobrych jakościowo nasion w większości trafiają do prywatnych odbiorców, którzy mogą je kupić za niewielkie pieniądze. Ich ceny wzrosły ostatnio nieznacznie: 15-centymetrowa sadzonka świerka kosztuje w Nadleśnictwie Gromnik od 80 groszy do 1 złotego, sosny – ok. 50 groszy, a drugie tyle jodły pospolitej. Najdroższe są sadzonki drzew liściastych; dla przykładu za drzewko dębowe trzeba zapłacić tylko 1,5 złotego. Ale zalesienie np. hektara to już poważne koszty – do obsadzenia takiego obszaru potrzeba blisko ośmiu tysięcy sztuk sadzonek dębu. Pierwsi kupcy odwiedzają szkółki hodowlane na przełomie marca i kwietnia; to najlepsza pora na sadzenie leśnych drzewek. Tak więc za parę miesięcy znowu przybędzie kilkadziesiąt hektarów młodników, głównie tych dotowanych przez unijne fundusze.
Nadleśnictwo Gromnik administruje 8 tysiącami hektarów lasów państwowych i sprawuje nadzór nad 15 tys. ha prywatnych działek leśnych na terenie tarnowskiego powiatu. Robi to, zgodnie z przepisami, na zlecenie starostwa. Nadzór leśników sprowadza się w głównej mierze do doradztwa i pomocy przy nasadzeniach. W prywatnym lesie nie można jednak nic robić na własną rękę, a szczególnie wycinać drzew bez wiedzy i zgody leśników. Ignorujący te przepisy narażają się m.in. na kary grzywny. Nadleśniczy Piech przyznaje, że zdarzają się próby samowolnego pozyskania drewna przez prywatnych właścicieli lasów. Są to jednak nieliczne przypadki i nie ma zagrożeń dewastacji drzewostanów. – Absolutna większość przestrzega prawa i posiada wystawiane przez leśników świadectwa legalności pozyskania drewna.
Jeśli nie ma ku temu wyraźnych powodów, nadleśnictwo nie ogranicza trzebieży drzew na prywatnych działkach. Jednakże ścięte drzewo powinno być zaopatrzone w dokument wystawiony przez leśniczego i specjalną plastikową tabliczkę, tzw. cechówkę – dla drewna z lasu prywatnego w kolorze niebieskim. Bez cechówki ani rusz. Drewno, które jej nie posiada, uznawane jest w razie kontroli, za nielegalnie pozyskane, a jego właścicielom grożą karne konsekwencje.
Leśnicy uspokajają, prywatnym lasom nie grozi wycinka, w ostatnich latach wręcz rozrastają się. Hektary dotychczasowych gruntów rolnych, sadów itp. przeznaczane są pod zalesianie także dlatego, że idą za tym atrakcyjne dotacje. W pierwszym etapie rolnik otrzymuje od 4 do 6 tysięcy złotych na hektar, a w kolejnych kilkunastu latach premie: pielęgnacyjną i zalesieniową.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o