Łysa Góra. Wyroki za gwałt

0
94
policja-kajdanki
REKLAMA

O dramacie, jaki rozegrał się w listopadzie 2010 roku w MOS w Łysej Górze, głośno było w całej Polsce. Katarzyna N. postanowiła ukarać młodszą koleżankę z ośrodka, którą uznała za „kapusia”. Pochodząca z Kielc dziewczyna znęcała się nad swoją ofiarą fizycznie, m.in. uderzając jej głową o ścianę, trwało to kilka godzin. Następnie zorganizowała grupę chłopców, by ją zgwałcili. Kazała 15-letniej wówczas Paulinie rozebrać się i wykonywać inne polecenia pod groźbą dalszego bicia. Przemysław Ś. gwałcił dziewczynę, a koledzy trzymali ją. Zbiorowy gwałt – bo tak ten czyn został zakwalifikowany – sprawcy uwiecznili na zdjęciach i filmach wykonanych za pomocą telefonu komórkowego.
Gdy Paulina wyjawiła swój dramat wychowawcy i psychologowi, do akcji wkroczyli policjanci, którzy zatrzymali nastolatków. Wówczas na jaw wyszło sporo innych nieprawidłowości w pracy ośrodka, policja znów musiała interweniować, bo doszło do burd z udziałem wychowanków.
Katarzyna N. i Przemysław Ś. stanęli przed sądem dla dorosłych, bo w momencie dokonywania przestępstwa mieli ukończone 17 lat. Trzema innymi uczestnikami pobicia i gwałtu zajął się sąd dla nieletnich.
W ubiegłym tygodniu zapadły wyroki – Katarzyna N. skazana została na pięć lat więzienia, a Przemysław Ś. za kratkami spędzić ma sześć lat.
Po dramatycznych zajściach ówcześni wychowankowie MOS w Łysej Górze przeniesieni zostali do innych placówek. Do planowanej likwidacji ośrodka nie doszło – od marca 2011 ośrodkiem kieruje nowy dyrektor, który skompletował nową kadrę pedagogiczną i wdrożył program naprawczy. Obecnie w ośrodku przebywają tylko chłopcy.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o