Martwy lis pielgrzymkowym darem

0
54
Fot. Facebook
REKLAMA

Larum podnieśli działacze organizacji ekologicznych po tym, gdy ktoś z uczestników pielgrzymki myśliwych zrobił zdjęcie tego nietypowego daru i upublicznił je w Internecie na Faceboo­ku na profilu tarnowskich myśliwych „Łowiec Tarnowski”, który oficjalnie prowadzi Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Tarnowie.
Choć fotografia z facebookowego profilu myśliwych szybko zniknęła po pierwszych głosach oburzenia, to jednak wcześniej została błyskawicznie rozpowszechniona, budząc jednoznacznie potępiające komentarze. Pojawiły się natychmiast wpisy o tym, że Kościół uczy przecież szacunku i odpowiedniego traktowania zwierząt, traktując je jako „braci mniejszych”, a myśliwi za nic mają te nauki i podczas ważnej uroczystości religijnej przynoszą taki „dar”. Słowa „barbarzyństwo” i „ohyda” były na porządku dziennym. Stowarzyszenie Leśny Patrol – Ludzie Przeciw Myśliwym ogłosiło oficjalnie, że złoży do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa: „(…) nasza organizacja ma zamiar złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, które polegało na znieważeniu uczuć religijnych chrześcijan i zbeszczeszczeniu miejsca kultu działaniem niezgodnym z doktryną kościoła.” – napisali członkowie stowarzyszenia. Można też przeczytać, iż „(…) jest to zachowanie całkiem niezgodne z doktryną chrześcijaństwa, które zakazuje składania ofiar z żywych zwierząt i ludzi”.
Część myśliwych z regionu tarnowskiego w zamieszczonych w internecie komentarzach odcina się od tego „daru”. Tarnowski Oddział Polskiego Związku Łowieckiego przez kilka dni od wybuchu afery nie zabierał głosu w sprawie. Dopiero 13 lipca opublikowano oficjalne oświadczenie, podpisane przez panią rzecznik prasową oddziału, w którym przyznano, że dary przekazywane podczas pielgrzymki w Tuchowie były: „niezręcznie dobrane w świetle ogólnie funkcjonującego kanonu tradycji i zwyczajów łowieckich PZŁ”. Pani rzecznik dodała też, że „zaistniała okoliczność” była „indywidualną inicjatywą lokalnych myśliwych”.
Podczas Wielkiego Odpustu Tuchowskiego, z którego obszerny reportaż zamieściliśmy w jednym z poprzednich numerów TEMI, jedną z tradycji jest składanie przed ołtarzem darów od pielgrzymujących do Tuchowa przedstawicieli różnych grup społecznych i zawodowych.
Tuchowianie komentują, że takiego „daru” nie pamiętają i zdecydowanie nie chcą podobnych oglądać w przyszłości. – Nasz odpust, który jest wielkim wydarzeniem religijnym i duchowym, znalazł się w mediach w całej Polsce nie z tego powodu, że pielgrzymują tu dziesiątki tysięcy ludzi, a z powodu takiego wydarzenia… – usłyszeliśmy.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments