Maturalne niesnaski

0
39
REKLAMA

Przewodniczący Bryk uważa, że jest to nadinterpretacja i odpowiada, że każdy nauczyciel jest urzędnikiem publicznym i informacje o nim nie mogą być tajne.
Lipcowe posiedzenie komisji było dość burzliwe i niemal w całości poświęcone omawianiu wyników matur. Było burzliwie, bowiem w niektórych szkołach średnia z egzaminów była dużo niższa od średniej małopolskiej. Radni zastanawiali się nad powodem takiego stanu. – I wtedy padło nazwisko jednej nauczycielki, bo jak się okazało, jej uczniowie na maturze nie popisali się zbytnio. Nie była to jednak próba oceny tej pani, radni nie mają do tego prawa ani kompetencji – mówi przewodniczący Bryk. – Reakcja ZNP dziwi mnie tym bardziej, że nikogo ze związku na posiedzeniu nie było.
List ZNP jest pełen oburzenia, przewodniczący Stelmach zarzuca radnym, że działali niezgodnie z prawem i naruszyli ustawę o ochronie danych osobowych. „Wymienianie przez dyrektorów szkół na posiedzeniach samorządowych komisji nazwisk nauczycieli w kontekście uczniowskich porażek na egzaminach jest naruszeniem ustawy o ochronie danych osobowych, ponieważ nie ma umocowania prawnego w ustawie o systemie oświaty, karcie nauczyciela czy ustawie o samorządzie terytorialnym. Stanowi również nadużycie z punktu widzenia uprawnień w zakresie nadzoru pedagogicznego. ZNP stoi na stanowisku, iż tego typu działania wyrządzają krzywdę konkretnym osobom i wpisują się w smutny i szkodliwy dla edukacji proces niszczenia autorytetów, z jakim mamy do czynienia w bieżącej debacie publicznej” – to fragment listu Jerzego Stelmacha.
– Nasz radca prawny wydał już opinię w tej sprawie i jasno z niej wynika, że nie było żadnego naruszenia ustawy o ochronie danych osobowych – dodaje radny Bryk. – Nauczyciele są urzędnikami publicznymi i informacja o nich nie powinna być tajna. Moim zdaniem sprawa ma drugie dno, działaczom ZNP chodzi bardziej o to, żeby bronić nadszarpniętego wizerunku nauczycieli, których uczniowie matury nie zdali. A powinni bardziej chyba troszczyć się o uczniów i poziom nauczania w szkołach.
Nauczyciele szkół z powiatu dąbrowskiego mają się nad czym zastanowić, wyniki z egzaminów maturalnych były gorsze od średniej wojewódzkiej. – Zdawalność wyniosła średnio 78 procent – mówi radny. – Najlepiej wypadły Zespół Szkół w Szczucinie, gdzie maturę zaliczyło ponad 95 procent uczniów i Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Dąbrowie. Najgorzej Zespół Szkół w Brniu, na jednym z kierunków maturę zdał zaledwie co czwarty uczeń.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o