Mistrzowie papierowych samolotów

0
107
Dawid Sobarnia (z lewej) i Karol Gut
REKLAMA

Dla Karola Guta była to już druga tego typu impreza. Po raz pierwszy w mistrzostwach świata papierowych samolotów wziął udział w 2015 roku, zajmując bardzo wysokie 9. miejsce. W tym roku o prawo startu w zawodach ubiegało się ponad 700 polskich konstruktorów papierowych samolotów. Rywalizowali w trzech kategoriach: rzut na czas, akrobacje podczas lotu i rzut na odległość. Oprócz Karola, który wygrał kwalifikacje w kategorii rzut na odległość, prawo startu wywalczył Tomasz Chodyra, legenda papierowych samolotów w Polsce, mogący pochwalić się tytułem mistrza świata z 2009 roku oraz wicemistrza 2012 i 2015 roku. Trzecim zawodnikiem, reprezentującym nasz kraj w kategorii rzutu na czas, okazał się drugi tuchowianin: Dawid Sobarnia, który w wieku 20 lat zadebiutował w tej imprezie. Po raz pierwszy startował w kwalifikacjach do mistrzostw w 2015 roku. Wówczas się nie udało, ale w tym roku okazał się bezkonkurencyjny, co pozwoliło mu pojechać na wielki finał do Austrii.
– Będąc dzieckiem robiłem w domu lub w szkole papierowe samoloty i rzucałem nimi po pokoju, czy przez okno. Przez myśl jednak mi nie przeszło, że są organizowane mistrzostwa w tej dziedzinie. Do tegorocznych kwalifikacji mocno się przygotowywałem. Ostatnie dwa miesiące składały się ze żmudnych treningów i setek zbudowanych samolotów z kartek papieru. W końcu udało mi się stworzyć idealny model, który na zawody do Salzburga zabrałem w pojemniku próżniowym, aby nie uległ zniszczeniu. Samoloty w poszczególnych konkurencjach sporo się od siebie różnią. Są również całkiem inne niż te, jakie składamy w domu. W mojej konkurencji muszą mieć największą powierzchnię skrzydeł, co nie sprawdza się w kategorii związanej z rzutem na odległość, gdzie powinny być wąskie i dynamiczne – mówi Dawid.
Mistrzostwa Świata Red Bull Paper Wings 2019 były już piątą tego typu imprezą. Rywalizacja odbywała się w słynnym Hangarze 7 w Salzburgu. Tuchowianie nie zajęli miejsca w pierwszej „10” w swoich konkurencjach. Najlepiej poszło Tomaszowi Chodyrze, który po raz trzeci sięgnął po srebrny medal w kategorii akrobacje podczas lotu.
– Impreza odbywała się w bardzo trudnych warunkach. W celu osiągnięcia jak najlepszych wyników, wszystkie okna musiały być szczelnie zamknięte, aby nie było dodatkowych ruchów powietrza, dlatego temperatura wewnątrz Hangaru 7 dochodziła nawet do 50 stopni Celsjusza. Rywalizacja stała na bardzo wysokim poziomie. Wystarczy powiedzieć, że w mojej konkurencji najlepszy okazał się Amerykanin Jake Hardy, który rzucił samolotem na odległość 56,61 metrów – mówi Karol Gut.
Nie mniejsza rywalizacja panowała w kategorii związanej z rzutem na czas. Tutaj najlepszy okazał się Australijczyk Cameron Clark, którego samolot unosił się w powietrzu przez 13,33 sek. – To świetny wynik, jednak Rekord Guinnessa wynosi blisko… 28 sekund! – twierdzi Dawid.
Tuchowianie rozważają zorganizowanie podobnej imprezy w regionie. – Na początek zawody mogłyby się odbywać w szkołach. Z czasem w imprezie braliby udział najlepsi zawodnicy z kraju. W Polsce oprócz kwalifikacji do mistrzostw świata takie zmagania nie są organizowane, a szkoda, bo to naprawdę widowiskowa dyscyplina, która dostarcza sporo emocji. Rzadko się zdarza, by na trzech reprezentantów kraju aż dwóch pochodziło z jednej miejscowości. Szkoda byłoby tego nie wykorzystać i nie zrobić z Tuchowa stolicy polskich samolotów z papieru – przekonują Karol i Dawid.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o